Kobieta w stroją kąpielowym fot. Adobe Stock

„Jadę na pierwsze wakacje ze swoim facetem i wstydzę się włożyć bikini. Nienawidzę swojego ciała”

Natalia jest ze swoim partnerem od kilku miesięcy. Para wkrótce wybiera się na wspólne wakacje, ale Natalia boi się, bo nie chce pokazywać się w kostiumie kąpielowym. Wszystko przez ogromne kompleksy.
/ 29.06.2020 15:52
Kobieta w stroją kąpielowym fot. Adobe Stock

Dla wielu z was ten problem pewnie wyda się głupi i mnie skrytykujecie, ale dla mnie to naprawdę trudne i nie do przeskoczenia. Zacznijmy od początku. Z P. spotykam się niecałe pół roku. Oboje mamy po 23 lata, a poznaliśmy się na studiach. Nadajemy na tych samych falach, świetnie się dogadujemy, czuję, że nasz związek może przerodzić się w coś poważniejszego.

Zdecydowaliśmy, że w tym roku wspólnie wyjedziemy na wakacje nad morze. Kiedy szczegóły były ustalone, przypomniałam sobie, że nie wzięłam pod uwagę jednej rzeczy. Będę musiała założyć kostium kąpielowy. Nie chcę tego robić. 

Wstydzę się pokazać chłopakowi w kostiumie kąpielowym 

Nie chodzi o to, że wcześniej nigdy nie miałam na sobie bikini i tego jakoś bardzo unikałam. Zwykle nie miałam dużego problemu z wyjściem na plażę. Teraz to jednak co innego. Żeby od razu wyjaśnić, w czym tkwi problem. Mam ok. 165 cm wzrostu i ważę... 85 kg. Tak wiem, że to jeszcze nie tragedia, ale ja strasznie wstydzę się pokazać chłopakowi swoje boczki i cellulit w kostiumie. 

To pierwszy związek, w którym czuję naprawdę coś niezwykłego. Wiem, że dla mojego partnera wygląd fizyczny jest ważny. Sam ma ładną, smukłą sylwetkę, bo regularnie trenuje siatkówkę. Niby wielokrotnie mówił mi, że dla niego jestem piękna, że podoba mu się moje ciało, ale co innego, kiedy jesteśmy sami, a co innego, kiedy będzie mógł na plaży porównać mnie ze szczuplejszymi dziewczynami. 

Przecież kiedy ja pokażę te swoje wałki na brzuchu i skórkę pomarańczową na udach i pośladkach, a obok będzie leżała piękna, szczupła dziewczyna ze złocistą opalenizną, to P. od razu zauważy, że popełnił błąd i powinien wybrać kogoś innego. Nie powiem mu o swoich przemyśleniach, bo pomyśli, że histeryzuje. Ale ja wiem, że mam rację i tak się to skończy. Już i tak osiągnęłam sukces, bo udało mi się wybrać mało popularną miejscowość, gdzie na plażach nie będzie tłumów. 

Pytałam koleżanki, co mam robić, a one mówią, że wymyślam sobie problemy i że skoro P. ze mną jest, to znaczy, że moja figura mu się podoba. Niby mają rację, ale chyba najbardziej się boję tego porównywania mnie z innymi dziewczynami na plaży. Wiem, że w zestawieniu z innymi wyglądam słabo. Już kombinuję jak to zrobić, żeby zasłonić jak najwięcej. Kupię chyba mocno zabudowany kostium i będę się opalać w szortach. O bikini nie ma nawet mowy, chociaż mam takie śliczne, które bardzo lubię. Mimo to ryzykować nie będę. 

To też nie jest tak, że mój chłopak nie widział mnie jeszcze nago, żeby nikt tak nie pomyślał. W sypialni mimo wszystko łatwiej jest coś ukryć. Tu się coś przykryje, tu się przygasi światło, do tego dochodzą hormony i pobudzenie. Faceci nie patrzą wtedy na figurę kobiety krytycznie. Co innego na plaży, gdzie będę leżeć jak na wystawie. Wtedy na pewno zauważy, że coś ze mną jest nie tak. Nie wiem, co robić. Najchętniej odwołałabym ten wyjazd. 

Zobacz więcej ludzkich historii:
"Matka wykrzyczała mi, że zapłodnił ją gwałciciel nie tata. A ja cały czas przypominam jej o tym zdarzeniu"
"Ja haruję jak wół, żeby niczego jej nie zabrakło, a ona baluje, zamiast ugotować mi obiad..."
"Mąż szydził z mojej nadwagi i odstającego brzucha. Wszędzie masz tłuszcz i brzydzę się ciebie - często słyszałam"
"Zostałam sama z dwójką dzieci. Mój były mąż korzysta z życia, a ja nie mam, kiedy się w tyłek podrapać”

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (3)
/02.07.2020 16:30
Odwołaj, Albo kup mu litre przed pójściem na plaże
/30.06.2020 09:31
Jezeli ktos ma problemy ze swoim cialem to musi po prostu dzialac i cos z nim robic a nie siedziec na tylku.
/30.06.2020 08:39
Niektórzy ludzie chyba nie mają co zrobić ze swoim życiem i musi im się bardzo nudzić, skoro wymyślają sobie takie problemy. Kobieto, prawdziwym problemem jest nieuleczalna choroba w rodzinie, rak, śmierć bliskich w wypadku, zalany w powodzi dom! Ciesz się zdrowiem i życiem, zamiast się przejmować bzdurami!