„Miałem romans z synową, która właśnie oświadczyła, że jest w ciąży. Nie wiem, czy to będzie mój syn, czy wnuk”

Mężczyzna, który ma romans z żoną syna fot. Adobe Stock
„Moja żona szalała ze szczęścia, a ja wlazłbym w mysią dziurę ze strachu. Mam 54 lata. Całe życie pracowałem jak wół, nie upijałem się, nie zdradzałem żony. Więc, jak to się stało, że podłożyłem pod mój dom bombę zegarową, która odlicza godziny przed katastrofą? Mój syn może ją w każdej chwili odbezpieczyć”.
/ 17.02.2022 10:46
Mężczyzna, który ma romans z żoną syna fot. Adobe Stock

Moja żona szalała ze szczęścia. Wydzwaniała do koleżanek: „Będę babcią!!! Nareszcie! A już nie wierzyłam, że się doczekam!”.

I tak od rana do wieczora. Pisała listy, wysyłała maile, zawiadomiła już chyba wszystkich znajomych. Czekałem, aż zamieści ogłoszenie w gazetach: tacy to a tacy, po latach oczekiwania spodziewają się wnuka... A ja wlazłbym w mysią dziurę ze strachu, bo nie wiedziałem, czy dziecko, które się narodzi będzie moim wnukiem, czy synem?

Mam 54 lata. Jestem zdrowy, fizycznie sprawniejszy niż wielu moich równolatków, kocham swoją rodzinę. Nie wyobrażałem sobie, że mogę stać się przyczyną troski albo nieszczęścia. Całe życie pracowałem jak wół, nie upijałem się, nie zdradzałem żony; więc, jak to się stało, że podłożyłem pod mój dom bombę zegarową, która cyk, cyk, cyk... odlicza godziny przed katastrofą. Mój syn może ją w każdej chwili odbezpieczyć!

Przez prawie 30 lat byłem wierny jak pies

„Co za fujara?”, pomyśli sobie niejeden facet. Nawet kobiety przymykają oczy na męskie skoki w bok – „byle tylko nikt się nie dowiedział...”. Ale ja uprawiałem ten sam małżeński ogródek bez narzekania, bo moja Michasia, to piękna, urocza, pełna wdzięku cudowna żona, wspaniała matka i oddana, wyrozumiała teściowa. Synowa przy niej, to gęś przy rajskim ptaku...

A jednak. Zasmakowała mi ta gęś i przez prawie rok nie byłem w stanie się od niej oderwać.
Dawała mi siebie, jak pieczeń na dużym półmisku. Biała, miękka, cała w rumieńcach, z dużym biustem i ciężkimi udami prowokowała, żeby posmakować, czy naprawdę jest taka, jak się wydaje? Kiedy wyłaziłem z jej łóżka, byłem jak po sutym, smacznym obiedzie; ociężały, nasycony, odprężony, senny... Żadnych stresów, problemów, irytacji! A jak kawa smakowała po takim „jedzeniu”!

Wyrzuty sumienia? Może trochę, na początku... Jednak szybko mi wytłumaczyła, że mojemu synowi a jej mężowi nie ubędzie, że nawet jest dla niego lepsza i czulsza, bo ja daję jej to, czego on nie daje. Że ma dla niego więcej cierpliwości i serca, więc, właściwie... powinien mi być wdzięczny.

Czułem się fantastycznie, że ja – już przecież nie taki młodzieniaszek, lepiej niż mój syn potrafię zaspokoić młodą, namiętną kobietę. Siebie też zaspokajałem, bo ona pozwalała na wszystko, o czym tylko zamarzyłem i czego nigdy nie odważyłbym się zrobić z Michasią. Jak ona mnie podniecała.

Siedziała przy rodzinnym, niedzielnym obiedzie cała w tych swoich rumieńcach. Oczy spuszczone. Czasami tylko szybkie spojrzenie na mnie spod jasnych rzęs. I to oblizywanie czerwonych warg. I poprawianie włosów tak, żeby ruch ręki podnosił białą pierś wyglądającą z głębokiego wycięcia sukienki. Musiałem wychodzić na balkon; niby na papierosa, bo czułem że się nie opanuję, że się na nią rzucę. Dobrze o tym wiedziała...

Teraz myślę, że to wszystko było przeciwko Michalinie. Miała jakiś problem z zazdrością o nią, jakiś kompleks gorszej figury, urody, inteligencji. Przy mojej ślicznej i powszechnie lubianej żonie trudno błyszczeć innej kobiecie. A synowa musiała znosić jeszcze i to, że dwaj bliscy jej mężczyźni, czyli mąż i teść bardzo kochają Michalinę i są nią nieustająco zachwyceni. Więc postanowiła wpuścić trochę dziegciu do tego miodu...

Pierwszy raz z nią był jak trzęsienie ziemi

Cała rodzina przy ognisku. Kiełbasa na patykach, pieczone ziemniaki i te klimaty, a jej – niby zimno!
– Kto mnie przytuli? – marudzi. – Kto się ulituje nad małym, biednym sopelkiem?
Pijemy alkohol. Jest gwarno, swobodnie, wesoło, więc i ja żartuję: „chodź do dziadka dziecinko, rozgrzeję cię”, a ona siada mi na kolanach. Wiem, czuję, że nie ma majtek pod cieniutką sukienką. Nie przypomina sopelka; jest pulchna i ciepła, jak bułka świeżo wyjęta z pieca. Wie doskonale, musi przecież czuć, co się ze mną dzieje, a jednak nie ucieka, nie wstaje, nie biegnie do swojego męża... pomaga mi lekkimi ruchami ciała, cały czas gadając i śmiejąc się, jakby nigdy nic!

Ciągle ktoś podchodzi, poprawia ogień, iskry na moment rozjaśniają czarną noc: ja resztkami sił podtrzymuję cienki pled, który ledwo nas osłania. Niemożliwe, żeby nikt nie widział, co się dzieje! To jeszcze bardziej mnie podnieca.

I wreszcie, w tym ostatnim momencie, który ona kontroluje słyszę, jak woła do mojego syna: „Kochanie, podsmaż mi kiełbaskę trochę bardziej, tak na chrupko... I przynieś tutaj!”

Do dzisiaj czuję żar, który mnie wtedy palił; rozkosz, wstyd, złość na nią i na siebie – nie wiem, czego było więcej? Byłem jak suchy patyk. Nie miałem szans, żeby nie zająć się tym płomieniem, który ona we mnie rozpaliła.

Później też wybierała takie momenty, kiedy ryzyko wpadki było o włos. Zaczynało mi się to podobać, zresztą, i tak zrobiłbym, co by chciała, żeby tylko znowu poczuć jej miękkie, wilgotne ciepło. Więc lazłem, gdzie mi kazała, choć coraz częściej czułem się jak ostatni łotr i bezrozumny bydlak.
O tym, że jest w ciąży, powiedziała nam tuż przed swoim imieninowym toastem:
„Zosieńko! Zdrowia i miłości. I może jeszcze dzidziusia, żebyśmy mieli jeszcze kogoś do kochania...” – żona miała jak zwykle mokre oczy, kiedy wspominała o dziecku.

Synowa popatrzyła na mnie, potem na swojego męża i uśmiechnęła się tajemniczo: „Jeszcze za wcześnie, żeby rozpoznać, czy to będzie chłopak, czy dziewczynka..., ale na wózek możecie już odkładać!”

Od tej chwili zaczął się mój koszmar

Ona się śmiała, kiedy próbowałem pytać, który z nas jest ojcem? Kobiety to podobno wiedzą, ale moja synowa ucinała sprawę krótko:
– Co za problem? I tak wszystko zostaje w rodzinie. Ciesz się z następcy tronu i nie marudź.
Co było robić? Siedziałem cicho, ale od tych imienin nie odważyłem się z nią kochać, chociaż próbowała mnie na to namówić i czarowała jak nigdy dotąd.
Zaczynała nosić luźne sukienki i już było wiadomo, że czekamy na chłopca, kiedy mój syn przyjechał do mnie z niespodziewana wizytą.
– Napijmy się tato – powiedział. – Trzeba pogadać.
Zdrętwiałem. Rozlałem alkohol, postawiłem popielniczkę, chociaż u nas w domu nie wolno było palić...
– Tato, ja nie mogę mieć dzieci. Wiem na pewno, bo robiłem badania. Więc, nie czekam na syna, tylko na brata. Nie rób takiej zdumionej miny... myślisz, że nie wiedziałem?
Siedziałem jak sparaliżowany. Co miałem powiedzieć? Jak się tłumaczyć?
– Wiedziałem prawie od początku. Przecież się specjalnie nie chowaliście. Nie rozumiem tylko, jak mama mogła niczego nie zauważyć?
– Myślisz, że nie wie?
– Myślę, że nie wie. I tak ma zostać. Mam taki warunek. Inaczej rozpętam piekło. Chłopak się urodzi, a ja się rozwiodę. Ona odda nam dziecko. Podpisze wszystko, co będziemy chcieli, tylko trzeba jej zapłacić. Dlatego w ogóle z tobą gadam, bo musisz się dołożyć.
– Jak masz zamiar wychowywać dziecko bez matki?
– Jest matka! Bardzo dobra. Moja. Prawdziwa. Ona by mnie nigdy nie zdradziła, tak jak ty to zrobiłeś... A ty będziesz jej pomagał i tyrał, jak wół, żeby dziecku niczego nie brakowało! Rozumiesz?

Siedział przede mną zupełnie spokojny

Popijał koniak. Patrzył mi prosto w oczy. Wiedziałem, że mi nigdy nie wybaczy. Pomyślałem, że jest podobny do jadowitego pająka, który długo i cierpliwie tkał swą sieć i czekał, aż w nią wpadniemy. Pomyślałem, że zmarnowałem życie jednemu synowi, bo go zatrułem nienawiścią, więc – muszę spróbować ochronić tego drugiego. Nie mam wyboru!

Mam 54 lata i stoję przed wielką górą. Pojęcia nie mam, jak się na nią wdrapać i co tam jest na szczycie? Stary dureń ze mnie... często myślę o sobie znacznie gorzej, ale to się nie nadaje do powtórzenia.

Czytaj także:„Jadę na pierwsze wakacje ze swoim facetem i wstydzę się włożyć bikini. Nienawidzę swojego ciała”„Mój syn należy do społeczności LGBT. Przestańcie mówić mi, że nie jest człowiekiem”„Koledzy mojego faceta śmieją się, że jestem gruba i brzydka”

Redakcja poleca

REKLAMA