Dziewczyna z okładki

Mówiłam mu, że to istne szaleństwo, ale nie chciał mnie słuchać!
Mój brat nie jest typowym facetem. Piekielnie przystojny, inteligentny, z poczuciem humoru, dzięki któremu mógłby zdobyć niemal każdą kobietę, wcale się nimi nie interesował.

No, nie jest to precyzyjne stwierdzenie. Adam interesował się wyłącznie jedną kobietą. Tylko jego najlepszy przyjaciel Tomek i ja wiedzieliśmy, że mój 45-letni brat wciąż jest zakochany w swojej dawnej dziewczynie.
Nawet ja, sentymentalna baba, nie mogłam zrozumieć jak można kochać kogoś, kto tak bardzo zranił, wyjechał bez słowa pożegnania, i kogo nie widziało się przeszło dwadzieścia lat! Ale jak mówiłam, Adam jest inny. Jeśli nawet widywałam go z kobietami, to i tak nic z tego nie wychodziło – on odchodził, zanim związek na dobre się zaczynał. Jednak kilka miesięcy temu coś się zmieniło...
– Adam, mógłbyś zrobić mi zakupy? – chrypiałam w słuchawkę – Przyjedź, zdycham. Mam taką temperaturę, że nie mogę się ruszyć – dzwoniłam po brata, bo moja rodzinka właśnie wyjechała na ferie, a ja zamiast tygodnia swobody, zaczynałam właśnie tydzień z anginą.
– Oczywiście. Będę przed pracą, bo muszę dziś dłużej posiedzieć i nie wiem, kiedy skończę. Co mam kupić?
– Jakieś soki, trochę chleba i pomidory. Nic więcej nie przełknę. Aha, i jeszcze gazety. Kup mi „Przyjaciółkę”.
– Dobra, będę za pół godziny – odparł.
Już kiedy otwierałam mu drzwi zauważyłam, że jest bardzo poruszony, i to wcale nie moją chorobą. Bezmyślnie rzucił zakupy do łazienki, nie rozbierając się, usiadł ciężko na krześle i zaczął wertować mój tygodnik.
– Tośka, ty często czytasz tę „Przyjaciółkę”? – spytał z nadzieją w głosie.
– Co tydzień. Dlaczego pytasz?
– To znaczy, że możesz znać tę dziewczynę – wskazał na okładkę pisma. Była na niej młodziutka, uśmiechnięta brunetka w czerwonej czapce.
– Zwariowałeś. Skąd mam znać? Chociaż... – przyjrzałam się uważniej – Chyba już kiedyś widziałam jej zdjęcie. Pewnie to jakaś popularna modelka.
– Więc chyba można się dowiedzieć, jak ona się nazywa?!
– Nie. Nawet nie wiadomo, czy to Polka! Powiesz mi wreszcie o co chodzi?! – wykrzyknęłam ze zniecierpliwieniem.
– Nieważne – Adam zerwał się z krzesła – Muszę już lecieć. Odezwę się. I pognał, nic mi nie wyjaśniając.
Jeszcze przez chwilę przyglądałam się zdjęciu dziewczyny, która zrobiła na moim bracie takie piorunujące wrażenie. Byłam jednak za słaba, by się nad tym zastanawiać. Zasnęłam.

Nie poznawałam go
Wbrew temu, co wcześniej deklarował, Adam przyszedł jeszcze tego samego dnia. Wciąż był rozgorączkowany i błagał, żebym zadzwoniła do redakcji tygodnika.
– Jeśli tak ci zależy, to sam zadzwoń – wypaliłam zła, że nie wiem, o co chodzi.
– Już tam dzwoniłem i Tomek też. Ale nic nie wskóraliśmy – mój brat nie ukrywał rozpaczy – Poradzili, żebym się skontaktował z działem zdjęciowym. Ale ja już nie mogę dzwonić. Wstydzę się. Mam wrażenie, że biorą mnie za maniaka. I dodał cicho: Co ja teraz zrobię?
Przyglądałam się Adasiowi z uwagą i czułością. Wyglądał jak człowiek, który zgubił właśnie los z główną wygraną.
– Adaś, czy możesz mi powiedzieć, co się stało. Proszę cię...
Siedział w milczeniu i patrzył przez okno. Wiedziałam, że zaraz zacznie opowiadać, więc go nie popędzałam.
– Wreszcie spotkałem kobietę, która mogłaby wyleczyć mnie z miłości do Joanny – ze wzruszeniem oznajmił mój brat – Wierzyłem, że ją spotkam. Dlatego nie potrafiłem się zaangażować w żaden związek. I właśnie dziś, przekonałem się, że miałem rację. Zobaczyłem tę modelkę w gazecie i od razu wiedziałem, że to ona. Pomożesz mi ją odnaleźć?
– Czy ty zakochałeś się w dziewczynie ze zdjęcia? - Spytałam łagodnie – Adam, przecież to jakaś kolejna mrzonka. Jesteś dorosłym mężczyzną, a bujasz w obłokach jak nastolatek. Traciłeś czas w pogoni za młodzieńczymi marzeniami, a teraz zakochujesz się w następnej zjawie.
– Myślałem, że jesteś w stanie zrozumieć moje uczucia. Czy nie chcesz, żebym wreszcie był szczęśliwy?
Patrzyłam na brata i serce mi się krajało. A może taki powinien być cel w życiu. Może trzeba szukać ideału, a nie godzić się na to, co przynosi los. Tak myślał mój brat, a ponieważ go kochałam musiałam mu pomóc.
– No dobra, dawaj telefon. Dobrze, że wreszcie zainteresowałeś się jakąś kobietą. Szkoda tylko, że nie prawdziwą – mruknęłam. I wykręciłam numer.

Zrobiłam to sama nie wierząc w powodzenie
– Czy dodzwoniłam się do redakcji?
– Tak, w czym mogę pomóc? – w słuchawce odezwał się miły głos.
– Chciałabym prosić o informację. Szukam numeru telefonu do dziewczyny... Ona jest na waszej okładce. Taka brunetka, w czerwonej czapce...
– Kontakt może mieć tylko fotograf, który rozbił to zdjęcie. Niestety nie podajemy prywatnych numerów telefonu.
Odłożyłam słuchawkę.
– W redakcji nic nie zdziałamy. Trzeba raczej odnaleźć fotografa. Jego nazwisko lub nazwa agencji, dla której pracuje, jest zazwyczaj wypisane obok zdjęcia...
Nazwa agencji, owszem, była, ale w niczym nam to nie pomogło. Nie dostaliśmy numeru telefonu ani do modelki, ani nawet do fotografa, a właściwie do pani fotograf – bo autorem okładki okazała się kobieta.

Szalona pogoń za miłością
Mój brat nie dawał jednak za wygraną. Postanowił jechać do Warszawy. Był tak zdesperowany, że wyruszył właściwie bez żadnego planu.
Wymyślił, że pójdzie do agencji i będzie czekał. Wydawało mu się, że jeżeli zaczeka wystarczająco długo, spotka „swoją” dziewczynę lub przynajmniej tę fotografkę. Niestety, gdy przyjechał, okazało się, że autorka zdjęcia ma urlop. Pozostało mu tylko polowanie na modelkę.
Po tygodniu w recepcji przyzwyczaili się do widoku mężczyzny, który całymi dniami przesiadywał w fotelu i wpatrywał się w wejściowe drzwi. Nikogo też nie zdziwiło, że facet nagle wyszedł...
Adam zauważył ją od razu. Musiała przyjść do agencji przed nim, bo teraz już wychodziła. Ruszył za nią. Serce podchodziło mu do gardła i nie miał pojęcia, jak ją zaczepić. Los mu jednak sprzyjał – brunetka weszła do dużej, zatłoczonej kawiarni. On też wszedł i stanął w kolejce. Kiedy już dostał kawę, zaczął rozglądać się po sali. „Teraz po prostu się do niej przysiądę” – pomyślał.
Dziewczyna poszła w stronę stolika, przy którym siedziała kobieta z przewieszonym przez ramię aparatem fotograficznym. Adam ruszył za nią i wtedy... Kobieta – fotograf spojrzała w stronę Adama i ... rozpromieniła się.
– Adam? Poznajesz, to ja, Halina! – jego przyjaciółka z liceum wstała i biegła do niego – Co za spotkanie! Przysiądziesz się?
Nie widzieli się z Haliną będzie z dziesięć lat. Kiedyś z kilkoma jeszcze osobami stanowili w liceum zgraną paczkę. Potem utrzymywali jeszcze jakiś czas kontakt i ich drogi jakoś się rozeszły.
– Przedstawiam ci moją ulubioną modelkę, Luizę – Halina mówiła coś jeszcze i nagle urwała, ze zdziwieniem przyglądając się parze, która nie mogła oderwać od siebie wzroku.

Autorka: Antonina L.
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (2)
/rok temu
Dziwna ta historia.Facet ma 45 lat a na okladce byla DZIEWCZYNA...nie kobieta .Nie widziana przez 20 lat jego milosc.Czy ona byla niemowleciem gdy sie w niej kochal????
/12 lat temu
Życie pisze najdziwniejsze scenariusze-jak ten,który właśnie przeczytałam. Ja twierdzę, że to było przeznaczenie, po prostu tak musiało być.Miłość potrafi człowieka porazić jak piorun.można by było im pozazdrościć cudownego uczucia,a napewno życzyć by to trwało wiecznie.