Smutny mężczyzna fot. Fotolia

„Dziękuję, że uratowałaś mnie przez zrujnowaniem życia kilku osobom” - list mężczyzny do niedoszłej kochanki

Gdyby nie twoja siła zniszczyłbym to, co budowałem przez lata. Złamałbym życie mojej rodzinie - żonie, dzieciom, ale też nam - sobie i tobie. Ja byłem słaby. A Ty byłaś dokładnie tym, czego potrzebowałem w danym momencie. Lub tak mi się wtedy wydawało. Dziękuję ci moja niedoszła kochanko, za to, że byłaś mądrzejsza ode mnie.
/ 27.07.2020 09:43
Smutny mężczyzna fot. Fotolia

Moja niebyła kochanko,

Dziękuję Ci, że mnie uratowałaś przez rozpieprzeniem życia kilku osobom. Że miałaś siłę oprzeć się pokusie, której ja nie dałem rady się oprzeć.

Gdyby nie to, że kobietę mojego życia i matkę moich dwóch córek poznałem 14 lat przed poznaniem Ciebie, to pewnie Ty byłabyś kobietą mojego życia i matką moich dzieci… Co by się stało teraz, czy zostawiłbym dla Ciebie rodzinę - możliwe. A może na ognistym kilkumiesięcznym romansie by się zakończyło? Tego się nie dowiemy. Przez Ciebie. Dzięki Tobie.

To były jedne z najpiękniejszych dni i nocy, jakie zdarzyły się w moim życiu. Chemia, która nas połączyła była tak silna, że było mi wszystko jedno, kto patrzy, kto nas obgaduje. Że to wyjazd służbowy i że na pewno się zaraz wszystko wyda. Podczas tych kilku wspólnie spędzonych dni, wielu przegadanych godzin, przetańczonym wieczorze, czułem, że powietrze między nami mnie parzy i nie miałem śmiałości Cię dotknąć, bo bałem się, że wydarzy się coś, nad czym nie zapanuję.

I tak się zresztą stało. Gdy cię dotknąłem, przepadłem. Przestało liczyć się wszystko. Chciałem mieć Cię dla siebie już na zawsze. Fizyczny ból sprawiało mi rozstanie choćby na chwilę. Coś podobnego czułem dawno temu, gdy poznałem moją żonę. Ale to było naprawdę dawno temu. A od tego czasu wiele się zmieniło. Byłem gotowy rzucić wszystko. Gdy mnie całowałaś świat przestawał istnieć. Myślałem, że zawroty głowy podczas pocałunku to wymysł egzaltowanych nastolatek, figura retoryczna, tymczasem to się działo naprawdę!

Pamiętam ostatni wieczór, gdy po przetańczonej nocy prawie wylądowaliśmy w łóżku, ale jednak nie wylądowaliśmy, bo… dowiedziałaś się o mojej żonie i dzieciach.

Nie zrobię tego drugiej kobiecie, nie zrobię tego rodzinie - powiedziałaś i wyszłaś.

Gdy próbowałem się z Tobą kontaktować, ignorowałaś mnie - dziękuję ci za to. Oraz za późniejsze słowa, które sprawiły, że inaczej spojrzałem na siebie i swoją sytuację, a których nie zacytuję teraz, bo są zbyt intymne.

Ty byłaś silna, ja byłem słaby. Ty byłaś mądra, ja byłem głupi. Ty…

Tego pewnie nie wiesz - kilka miesięcy po naszym niedoszłym romansie, porozmawiałem o tym z żoną. To była trudna rozmowa. Ale ważna i oczyszczająca.

I tak, z perspektywy kilku miesięcy - miałaś rację - w innym czasie, w innym życiu, w innej sytuacji - to byłaby piękna miłość. Ale miłość mojego życia poznałem 14 lat temu. I wiem, że chcę, by tak zostało...

Dziękuję Ci.

Przeczytaj więcej listów do redakcji:„Czekaliśmy na dziecko 12 lat. Syn urodził się 10 tygodni wcześniej z poważną wadą serca. Dlaczego los tak mnie pokarał?”„Moja żona zmarła przy porodzie. Ja nie byłem gotowy zostać samotnym ojcem i po prostu oddałem córkę do adopcji”„Zaszłam w ciążę w wieku 15 lat i bardzo długo to ukrywałam. Bałam się reakcji rodziców”