Ostatnio „na topie” nieustannie utrzymuje się temat homoseksualistów. Poruszany wszem i wobec dawno przestał być już tzw. tematem tabu. Aktywiści zawzięcie walczą o równość dla homoseksualistów, o ich prawa do zawierania małżeństw, ostatnio poszli nawet krok dalej!
WIDEO…
Otrzymawszy spełnienie swoich pragnień przeszli do kolejnego etapu - zaczęli walczyć nawet o prawa homoseksualistów do adopcji dzieci i wychowywania ich.
Nie, nie… nie podzielam zdania naszego prezydenta, nie mam zamiaru szykanować odmienności seksualnej ludzi. Mam na ten temat jednak pewne przemyślenia. Zastanawiam się, czemu

Nie mam zamiaru wśród narodu szerzyć jakiejś homofobii, a na Marsze Równości odpowiadać Marszami nie-Równości. Owszem, uważam że każdemu niezależnie od swoich intymnych wyborów należy się szacunek i bezpieczeństwo (!). Ale szacunek należy tez okazać otoczeniu poprzez swoje wobec niego zachowanie. Wiem - generalizuję… Chcę jednak dosadnie przekazać, co siedzi mi w głowie. Są granice, których obiektywnie przekraczać się nie powinno (jak, np. prawo nieświadomego jeszcze dziecka do posiadania standardowej rodziny).
Prawa prawami, równość równością… Mam jednak nadzieję, że sytuacja pozostanie zdrowa i nie dojdzie do sytuacji, w której liczyć się będziemy z każdym wypowiedzianym słowem i niewłaściwym mrugnięciem oka w obawie przed nieumyślnym dokonaniem aktu nietolerancji.



























