DVD Harry Potter i Insygnia Śmierci, cz. 2 - recenzja

Harry Potter po raz ostatni rzucił zaklęcie. I choć w dalszym ciągu uważam, iż David Yates stworzył alternatywną wersję znanej i kochanej przez wszystkich fanów książki, druga część Insygniów Śmierci to naprawdę dobrze zrealizowany film. Gdy zapomnimy o książkowych niuansach, ogląda się go całkiem dobrze.
/ 29.11.2011 23:18

Harry Potter po raz ostatni rzucił zaklęcie. I choć w dalszym ciągu uważam, iż David Yates stworzył alternatywną wersję znanej i kochanej przez wszystkich fanów książki, druga część Insygniów Śmierci to naprawdę dobrze zrealizowany film. Gdy zapomnimy o książkowych niuansach, ogląda się go całkiem dobrze.

W listopadzie na sklepowe półki nakładem Galapagos Films trafiło dwupłytowe wydanie Insygniów Śmierci, poza filmem, który wszyscy doskonale znamy i nad którym nie ma sensu się rozwodzić, zawierające także szereg niezmiernie interesujących dodatków. Bo dodatki to coś, co kinomaniacy uwielbiają najbardziej. Dystrybutor zdaje się o tym pamiętać, ponieważ doprawdy rzadko zawodzi na tym polu. Nie inaczej jest tym razem. Epicki finał tego ogólnoświatowego fenomenu wymagał iście królewskiej oprawy i... otrzymał ją.

Spośród materiałów dodatkowych tymi najbardziej interesującymi są Zbliżenia, Kiedy Harry opuścił Hogwart, Gobliny z Banku Gringotta oraz Kobiece postacie w świecie Harry'ego Pottera. Daniel Radcliffe mógł w końcu odpocząć, bo w centrum zainteresowania znaleźli się inni świetni aktorzy, których mogliśmy podziwiać przez te wszystkie lata, jak również osoby, których nie widać na ekranie, lecz które tchnęły życie w wykreowany przez J.K. Rowling świat. Jak wyglądała charakteryzacja? Kto odpowiadał za kostiumy? W jaki sposób udało się ściągnąć na plan tyle karłów, by wypełnić nimi bank Gringotta? Dlaczego kobiece postacie są tak ważne dla J.K. Rowling i która z nich stanowi jej alter ego? W których scenach Daniel Radcliffe i Tom Felton potrzebowali dublerów? Co możemy znaleźć w Pokoju Życzeń? Które sceny kręcono poza studiem i na co trzeba było uważać? Dlaczego różdżki każdego ze statystów oznaczone były odpowiednim numerkiem? Jak wyglądał dzień zdjęciowy? Odpowiedzi na te i inne pytania znajdziemy w dodatkach. Ponadto odwiedzimy Daniela, Ruperta i Emmę w ich garderobach. Wysłuchamy, co mają do powiedzenia na temat tych filmów, czego będzie im najbardziej brakować.

Jestem mile zaskoczona tym wydaniem. Dodatki - łącznie ze scenami niewykorzystanymi - oglądałam z wypiekami na twarzy. Chwilami pojawiał się moment zadumy. Bo nie tylko aktorzy odgrywający główne role zastanawiają się, co dalej. Myślę, że z tym problemem zmagają się także wszyscy fani Pottera. Dzięki książkom i filmom w nasze szare życie wkradło się odrobinę magii. Część z niej bezpoworotnie utraciliśmy, ponieważ już nigdy więcej nie zasiądziemy w kinowych fotelach przed wielkim ekranem z niecierpliwością wyczekując kolejnej porcji przygód Harry'ego i spółki. Dobro zwyciężyło. Voldemord został pokonany. Koniec. Kropka. Szczęście w nieszczęściu do dyspozycji mamy naprawdę świetne wydania DVD i Blu-ray, które warto kolekcjonować, bo nigdy nie wiadomo, kiedy najdzie nas ochota, by ponownie przekroczyć progi Howartu. Polecam!

 

Zobacz także: Gwiazdy Harry'ego Pottera: wczoraj i dziś

Zobacz także: Rozmowa z Rupertem Grintem

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)