POLECAMY

W polskim internecie pojawia się coraz więcej materiałów pedofilskich. Możemy z tym walczyć!

W pierwszej połowie 2016 roku zespół punktu kontaktowego przyjmującego zgłoszenia dotyczące nielegalnych treści pojawiających się w internecie Dyżurnet odnotował prawie 2,000 przypadków pornografii dziecięcej. Jeśli więc myślisz, że twoje dziecko jest bezpieczne, bo siedzi grzecznie w domu przed komputerem, jesteś w błędzie.
W polskim internecie pojawia się coraz więcej materiałów pedofilskich. Możemy z tym walczyć! fot. Fotolia

Każdego dnia obrazy przedstawiające seksualne wykorzystywanie dzieci są udostępniane w internecie. Każdy plik może być skopiowany tysiące razy. Ofiary muszą żyć ze świadomością, że te zdjęcia i filmy krążą po internecie nawet wiele lat po traumatycznym wydarzeniu. Obrazy mogą być oglądane na całym świecie i mogą nigdy nie zniknąć…”– tymi słowami rozpoczyna się najnowszy spot reklamowy przygotowany przez Dyżurnet.pl – punkt kontaktowy przyjmujący zgłoszenia dotyczące nielegalnych treści pojawiających się w internecie.  Czy w Polsce faktycznie mamy problem z dziecięcą pornografią?

Pornografia dziecięca w sieci? Żaden problem!

13-letnia Julia poznaje starszego o 8 lat Adama na wakacjach. Na spotkania wymyka się o różnych porach dnia mówiąc rodzicom, że idzie pospacerować brzegiem morza czy pooglądać straganowe drobiazgi na deptaku. Adam jej imponuje – wiekiem, doświadczeniem, poczuciem humoru. On nie traktuje jej jak dziecko, jest przez niego adorowana i czuje się dorosło. To, że ktoś taki zwrócił na nią uwagę, odbiera jako dowód swojej atrakcyjności. Gdy po powrocie do domu Adam prosi ją w mailu o odesłanie swojego nagiego zdjęcia w dowód miłości, chwilę się waha, ale spełnia nietypową prośbę. Na pewno ją kocha, a fotografia jest przecież tylko dla niego. W końcu są razem, odliczają dni do kolejnego spotkania, a Adamowi trudno jest przetrwać tę rozłąkę. Julia nie wie jeszcze wtedy, jak bardzo będzie wkrótce żałowała tej decyzji.

Takich historii jest w Polsce wiele – każda nieco inna, ale większość sprowadza się do tego samego: strachu, bólu, wstydu…

W sierpniu tego roku na zlecenie Dyżurnet.pl przeprowadzono badanie dotyczące postrzegania przez internautów materiałów przedstawiających seksualne wykorzystanie dzieci. Wynika z niego, że pornografia dziecięca w sieci to poważny problem dla 73% pytanych. Jednak tylko 13% z nich, napotkawszy w internecie tego typu treści, reaguje i podejmuje działania zapobiegawcze. Próbę przeprowadzono na ponad tysiącu osób w wieku 18-65 lat.

W pierwszej chwili możemy wyciągnąć z tego badania krzepiące wnioski: świetnie, prawie ¾ z nas jest wrażliwych na wykorzystywanie wizerunku dziecka w internecie! Spójrzmy jednak na to inaczej: dlaczego aż 27% Polaków nie widzi problemu? Dlaczego tylko co dziesiąty reaguje?

Widzisz? Zgłoś!

Dziecięca pornografia to nie tylko film czy zdjęcie. To dramat niepełnoletniego i jego rodziny, często okupiony ogromnym poczuciem winy, wstydem, a nawet depresją lub samobójstwem. Nazwa zjawiska jest myląca, bo kojarzy się z „typową” pornografią – branżą rozrywkową, tworzoną przez dorosłych w sposób zazwyczaj dobrowolny. W przypadku CSAM (Child Sexual Abuse Materials – ang. materiały przedstawiające seksualne wykorzystywanie dziecka) mamy jednak do czynienia z realną krzywdą najmłodszych, wykorzystanych i przedstawionych w kontekście seksualnym wbrew swojej woli. Materiały takie są nielegalne, a za ich dystrybucję grozi więzienie.

Przypomnijmy – za produkcję, rozpowszechnianie, a nawet samo posiadanie treści pornograficznych z udziałem najmłodszych grozi kara pozbawienia wolności od 2 do 12 lat.

Badania przeprowadzane w Polskim internecie udowadniają, że problem w naszym kraju narasta: w sieci pojawia się coraz więcej materiałów z wykorzystywaniem seksualnym nieletnich. W pierwszym półroczu 2016 roku zespół Dyżurnet, spośród prawie 8,000 zgłoszeń, odnotował 1785 przypadków, które można określić jako „pornografia dziecięca”. Takie dane dowodzą, że kampanie takie jak „Możesz pomóc – reaguj, zgłoś!” są potrzebne.

Główny cel kampanii stworzonej przez Dyżurnet.pl jest zwrócenie uwagi na skutki, jakie dla ofiar wiążą się z umieszczeniem w internecie materiałów przedstawiających seksualne wykorzystywanie dzieci. Na takie treści musimy być szczególnie wrażliwi, a naszym obowiązkiem jest zgłaszanie ich odpowiednim organom.

Jakim? Może to być właśnie strona dyzurnet.pl – wystarczy na niej (a można to zrobić anonimowo!) wypełnić formularz, wpisując adres podejrzanej strony internetowej, na której znaleźliśmy niepokojący materiał. Możemy także skontaktować się z zespołem Dyżurnet za pomocą adresu mailowego (dyzurnet@dyzurnet.pl) bądź telefonicznie (infolinia: 801 615 005).

Zespół korzysta z bazy danych dotyczących materiałów związanych z seksualnym wykorzystywaniem małoletnich o nazwie ICCAM, z którą pracują również podobne zespoły interwencyjne w ponad 50 krajach.

Co wpływa na rozwój pedofilii? 

Internet nie zapomina

W ramach akcji „Możesz pomóc – reaguj, zgłoś!” powstał spot reklamowy utrzymany w konwencji teatru cieni. Przypomina on, że materiały zamieszczone w internecie – nieważne, czy jest to zdjęcie z wakacji czy film zamieszczony na profilu społecznościowym – mogą dostać się w niepowołane ręce. Takie treści nigdy nie zginą – mogą przez wiele lat „hulać” w sieci i być przesyłane w odległe zakątki świata.  

Usuwanie pornografii dziecięcej z sieci jest ważne. Tak samo jak identyfikowanie ofiar, których wizerunki znajdują się w tych materiałach. Ale najskuteczniejsza jest prewencja i ochrona dziecka przed wykorzystaniem

– podkreśla Martyna Różycka,  kierownik zespołu Dyżurnet.

Jak to zrobić? Przede wszystkim musimy zdać sobie sprawę z niebezpieczeństwa, jakie czyha na dziecko w sieci. To, że siedzi ono grzecznie w zamkniętym pokoju nie oznacza, że nic mu nie grozi.

Dzieci i młodzież spędzają w sieci dużo wolnego czasu: nawiązują w internecie znajomości, szukają rozrywki w grach, poszukują odpowiedzi na nurtujące je pytania. Podczas tych działań narażone są na szkodliwe treści, niebezpieczne kontakty oraz cyberprzemoc, które mogą wpłynąć na zaburzenie ich rozwoju psychoseksualnego lub przyczynić się do wykorzystywania seksualnego 

– przestrzega Marta Wojtas, psycholog z Fundacji Dzieci Niczyje.

Świadomy rodzic wie, że niebezpieczne kontakty zapoczątkowane w internecie nie muszą wcale przenieść się z rzeczywistości wirtualnej do realnej, by stały się groźne. Wystarczy, że dziecko zostanie uwiedzione przez dorosłego (w terminologii angielskiej określa się to zjawisko nazwą „grooming”) i skłonione bądź zmuszone do działania wbrew swojej woli – działania nieodpowiedniego, często nieprzemyślanego i zgubnego w skutkach. Zazwyczaj są to właśnie akty pedofilskie.

By chronić dzieci, powinniśmy wiedzieć jak najwięcej na temat sprawców wykorzystywania seksualnego. Aby zapewnić im bezpieczeństwo, musimy wiedzieć, jak rozmawiać z nimi o zagrożeniach, jak informować o rzeczach, które powinny budzić zaniepokojenie. Dzieci nie są w stanie same powstrzymać sprawców wykorzystywania seksualnego. To my, dorośli, musimy wiedzieć, jak postępować, gdy podejrzewamy, że dziecko jest wykorzystywane seksualnie

– mówi Maria Keller-Hamela, psycholog z Fundacji Dzieci Niczyje.

Jakie obszary są najbardziej zagrożone zetknięciem się dziecka z pedofilem? Eksperci przyznają: chaty, wideochaty, portale społecznościowe i komunikatory, które dają poczucie intymnego kontaktu i umożliwiają publikacje prywatnych treści – filmów czy zdjęć. Jeśli któreś z nich uznamy za nieodpowiednie, poza korzystaniem z pomocy zespołu Dyżurnet, możemy też zgłaszać je na przykład bezpośrednio na policję bądź do administratorów czy moderatorów stron, na których się pojawiają.

Warto też zauważyć drugą stronę medalu: problemem bywają też zachowania rodziców, którzy – bezmyślnie – zamieszczają na profilach społecznościowych roznegliżowane fotografie swoich latorośli. Czy na pewno zdjęcie zamieszczone na Facebooku trafi tylko do naszych znajomych? A może ktoś je udostępni gdzieś indziej, wyśle mailem, ściągnie na pulpit?

Stało się. Co teraz?

Po pomoc w przypadku seksualnego wykorzystywania dziecka bądź po to, by uzyskać informacje na temat tego, jak chronić dzieci przed takim niebezpieczeństwem, możemy zgłosić się do wielu organizacji i instytucji, np. Centrum Interwencji Kryzysowej, Poradni Specjalistycznej, tj. Poradni Rodzinnej ds. Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie czy Specjalistycznego Ośrodka Wsparcia dla Ofiar Przemocy w Rodzinie. Pomocą służą też szkoła (psycholog, wychowawca, nauczyciele), a także Rzecznik Praw Dziecka, Komitet Ochrony Praw Dziecka czy Ogólnopolskie Pogotowie dla Ofiar Przemocy w Rodzinie „Niebieska Linia”.

Pamiętajmy, by skrzywdzonego dziecka nie zostawiać samego sobie myśląc, że czas goi rany – może się okazać, że będzie on bowiem potrzebował długofalowej pomocy psychologicznej. Jeśli jej nie uzyska, może przez długie lata borykać się z traumą.

Myślałam, że zapomnę, że jakoś sobie z tym poradzę, ale wspomnienia wracają podczas intymnych sytuacji, w koszmarach sennych, przywołują je zapachy i obrazki z dzieciństwa

– powiedziała niegdyś Agata Baraniecka-Kłos, która była molestowana w dzieciństwie.

Możemy – wraz z policją czy organizacjami pomocowymi – straszyć i przestrzegać, jednak to, czy twoje dziecko, drogi rodzicu, zetknie się z pedofilią w sieci, zależy w ogromnej mierze od ciebie. Pomyśl o tym następnym razem, gdy będziesz zamieszczać na Facebooku jego nagie zdjęcie na plaży czy w kąpieli. 

Skąd się bierze pedofilia? 

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)