Są miejsca na ziemi, w których ludzie nie chodzą do szkoły czy do pracy. Jak płynie życie na wodzie? Reportaż z Kambodży

Tu nikt nie wpadnie na pomysł, żeby iść do domu. Nie można nawet zaprowadzić kogoś na komisariat. W kambodżańskiej wiosce rybackiej Kampong Phluk do każdego z tych miejsc trzeba dopłynąć.

POWRÓT DO ARTYKUŁU

 - W Kampong Phluk żyje 700 rodzin, ponad 3 tysiące osób. Wszyscy utrzymują się z rybołówstwa - sternik się uaktywnił. Korzystam z tego, że nawiązaliśmy kontakt wzrokowy i pytam się, jak ma na imię. Szybko żałuję, bo nie jestem w stanie zrozumieć. Najpierw cieszę się, bo niby brzmi jak Jan, ale kiedy proszę go o zapisanie, wychodzi Mw. To na pewno przez ten ryk silnika. Mijamy zwartą zabudowę. Większość domów jest drewniana. Niektóre są starannie wykonane i gustownie pomalowane. Wyglądają jak z obrazka, kiedy mienią się kolorami w słońcu. Mają ozdobne balustrady, a na gankach ustawiono rzędy donic z kwiatami. Na biedniejszych posesjach widać ślady zniszczeń wywołane słońcem, wodą i wiatrem. Farby wyblakły, niektóre deski poodpadały, a część konstrukcji uległa niebezpiecznemu wygięciu. Niektóre są niedbale sklecona z desek, prowizoryczne, nierówne, osłonięte podziurawionymi dachami z bambusa. Trudno wypatrzyć ganku, na którym nie stałby domek dla duchów, takich jakie widuje się w krajach Azji południowo-wschodniej.
Niektóre z werand zaopatrzono w domowej roboty markizy, które w razie potrzeby chronią przez zacinającym deszczem. Pod domami widać mniej lub bardziej starannie wykonane konstrukcje z desek, pali i sznurów. Na nich suszy się pranie i rybackie sieci. Niektórzy wieszają tam też hamaki. Gdzieś walają się duże baniaki, pewnie w nich przywożona jest z lądu woda do picia. Rzadkością są posesje bez łódek. Najczęściej przed jedną stoi kilka takich napędzanych siłą mięśni, niczym rowery w polskich ogródkach. Wykorzystywane są i do połowów, i do przemieszczania się. Niektóre są dowodem na miłość mieszkańców Kambodży do ekwilibrystyki. Ile oni są w stanie na nich zmieścić i nie wywrócić się po drodze!

Pałace królów i gangnam style. Czym jeszcze uwodzi Seul?

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)