„Każdy dostaje jakiś talent. Ja się dobrze pieprzę”. Szczere wywiady z gwiazdami poskiego porno

Największy gwiazdor polskiego porno ma w szufladzie dyplom szkoły filmowej. Uprawia seks przed kamerą, ale marzy mu się rola u Smarzowskiego. Jego koleżanki z pracy niemalże wyrzekła się rodzina. Inna padła ofiarą szantażysty. Mimo to, nie zrezygnowały z udziału w filmach, które bezsprzecznie są czymś więcej niż subtelną erotyką czy scenami, w których aktorzy pokazali trochę więcej ciała.
„Każdy dostaje jakiś talent. Ja się dobrze pieprzę”. Szczere wywiady z gwiazdami poskiego porno fot. Szymon Żurawski

Kim są nadwiślańskie gwiazdy filmów dla dorosłych, dlaczego i za ile to robią? I czy aby na pewno jest to tylko dla nich dobra zabawa i realizowanie fantazji? Przekonajmy się.

- Każdy dostaje jakiś talent. Ja się dobrze pieprzę – mówi portalowi Polki.pl Kasia. Ma 26 lat, podyplomowo studiowała seksuologię, od blisko roku występuje w ostrych filmach dla dorosłych. Dotychczas nagrała ich 13. Nie wygląda jak stereotypowa gwiazda porno. Na spotkanie w kawiarni w centrum Warszawy przychodzi bez makijażu. Ma na sobie pistacjowy płaszczyk, płaskie buty z cekinami i duże okulary w różowych oprawkach. To jej znak rozpoznawczy, występuje w nich w filmach. Niektórym ta stylizacja może skojarzyć się z lolitką.
- Powiększone mam tylko usta – zapewnia dziewczęcym głosem.
Do udziału w filmach pornograficznych zgłosiła się przez stronę internetową ich producenta. „Przeżyj przygodę, zdobądź sławę i pieniądze. Zarabiaj szybko, łatwo i przyjemnie” - kuszą na swojej stronie internetowej producenci. Lista wymagań nie była, i wciąż nie jest, długa. Kandydaci muszą być obiektywnie atrakcyjni, warunkiem rozpoczęcia rozmów o angażu jest ukończone 18 lat oraz aktualne badania na obecność wirusa HIV. Aktorzy współżyją bez zabezpieczenia, więc w przypadku podjęcia współpracy trzeba je regularnie powtarzać.


(Fot. Szymon Żurawski.) Kasia ma na koncie już 13 filmów.

Niech mnie zobaczą!

- Seks jest dla mnie czymś naturalnym, jakbym podnosiła kubek z herbatą. Lubię to, mam duże potrzeby, wiele razy zdarzyło mi się spotkać z mężczyzną tylko w tym konkretnym celu. Zostanie gwiazdką porno było moją niespełnioną fantazją. Kręciła mnie myśl, że ktoś to zobaczy. Nie sądziłam jednak, że mogłabym być atrakcyjna dla jakiejkolwiek widowni. Moja buzia. Zupełnie nie taka. Poza tym jestem przecież małym, chodzącym grubasem – zwierza się Kasia i przyznaje, że nie miała pojęcia, że w Polsce kręci się porno.

6 typów kobiet, przed którymi uciekają mężczyźni.

Stronę z zakładką „praca” znalazł i do wysłania zgłoszenia namówił ją ówczesny chłopak.
- Stwierdził, że będzie go kręcić oglądanie mnie nagiej na ekranie, z innym facetem. I pod wpływem impulsu wysłałam maila – opowiada.
Telefon zadzwonił za dwa dni.
- Rzeczowo i szczegółowo przestawiono mi warunki współpracy. Powiedziano mi, ile będzie nagrań w ciągu jednego dnia. To trzy filmy z partnerem lub partnerami i jeden solo. Zapytali mnie, czy jestem pewna i czy chcę. Chciałam, więc za parę dni miałam pierwsze zdjęcia – wspomina aktorka.

Zwykle filmy kręcone są w wynajmowanych apartamentach, ale w związku z tym, że lato 2015 roku było upalne pierwszy film z udziałem Kasi robiony był w plenerze. Powiedzieli jej o tym, gdy byli w drodze. Przestraszyła się, a oczami wyobraźni najróżniejsze scenariusze. Z najbardziej drastycznymi włącznie.
- Na szczęście nic takiego się nie wydarzyło – śmieje się dziewczyna.
Mimo to była spięta. Zapewnia, że nie tym, iż za chwilę miała się rozebrać przed obcymi ludźmi i uprawiać seks.
- To był raczej taki lęk, jaki czuje się przed pierwszym dniem w nowej pracy. Nie wiedziałam z kim będę pracować, czy się polubimy, zgramy, czy się sobie spodobamy. Spodziewałam się, że na planie będzie więcej ludzi. Tymczasem zastałam tylko chłopaków, z którymi potem występowałam, makijażystkę i operatora, który jednocześnie jest producentem i oświetleniowcem. Zaskoczyła mnie też atmosfera. Ciepła, serdeczna, wręcz rodzinna. I podejście do mnie. Mam skazę białkową i zapowiedziałam, że jakikolwiek kontakt moich ust z nasieniem jest wykluczony. Uszanowali to – mówi z uznaniem nasza rozmówczyni i dodaje, że – wbrew obiegowej opinii - w czasie pracy nikt nikomu nie proponuje ani narkotyków, ani dopalaczy, ani nawet kropli alkoholu.

Dziewczyna za dzień zdjęciowy dostaje 1300-1600 złotych, chłopak około 500 złotych. To wynagrodzenie jednorazowe, nie ma praw autorskich ani dopłat za ilość pobrań danego filmu.

- Co więcej. Nie dość, że nie jesteśmy niczym odurzeni, to jeszcze podpisujemy umowy o dzieło. Płacimy podatki od grania w pornosach. Wszystko jest legalne – dodaje, ale zapewnia, że pieniądze nie były i nie są dla niej głównym argumentem.
- Bo te nie są - delikatnie mówiąc – powalające – zdradza Kasia.
Dziewczyna za dzień zdjęciowy dostaje 1300-1600 złotych, chłopak około 500 złotych. To wynagrodzenie jednorazowe, nie ma praw autorskich ani dopłat za ilość pobrań danego filmu. Dziewczyny dostają więcej, bo to one „napędzają koniunkturę”.
- Ale są to stawki podobne do tych w Ameryce. Tam dziewczyna dostaje zwykle 100, maksymalnie 500 dolarów za scenę – wylicza Kasia. 
- Dla mnie są pieniądze na waciki, a konkretniej na buciki. Uwielbiam buty. Mogę je kupować bez końca. Udział w porno to przede wszystkim dobra zabawa – zarzeka się dziewczyna.
Jej główne źródło dochodu to praca w nieruchomościach. Ma własną firmę. Jak dotąd nie zdarzyło się, by klienci połączyli jej obydwa zajęcia, ale udział w filmach dla dorosłych nie przeszedł bez echa. Pierwsze konsekwencje pojawiły tuż po publikacji drugiego filmu.
- Mój chłopak stwierdził, że chce go zobaczyć i doszedł do wniosku, że jednak widzi tam coś więcej niż pracę. Uznał, że mój orgazm jest prawdziwy. Strasznie się pokłóciliśmy i mnie zostawił. Parę dni później pod jednym z moich wpisów na Facebooku pojawił się komentarz jednego z przyjaciół mojego eks. Napisał, że widział mój nowy film i że jestem szmatą – relacjonuje.
Była wtedy na randce. Natychmiast usunęła obraźliwy komentarz, ale miała świadomość, że po pierwsze iluś znajomych zdążyło go przeczytać, a po drugie, że jest to działanie doraźne. Wiedziała, że będą kolejne. I były.


(Fot. Szymon Żurawski). Granie w filmach porno to dodatkowe źródło dochodu Kasi.

Co powie tata?

Reakcje innych znajomych także były bardzo złe.
- W zeszłą sobotę jedna z koleżanek skomentowała publicznie, że kupiła ze mną film i że jestem warta dokładnie tyle ile SMS z kodem do tego niego, czyli 1,49 zł i że jestem dziwką, która puszcza się za półdarmo. Teraz już mam to gdzieś. Na początku bolało bardziej – zapewnia.
Informacja o jej dodatkowym zajęciu, tuż przed poprzednimi Świętami Bożego Narodzenia, dotarła do rodziny. Najpierw, nie wiadomo skąd, dowiedziała się mama. Nie była szczęśliwa, ale też nie darła szat. Wspólnie stwierdziły, że zanim powiedzą ojcu muszą go „urobić”.
- Bo przecież żaden tatuś nie chciałby zobaczyć jak jego mała księżniczka, którą rozpieszczał i nosił na rączkach bzyka się z trzema facetami naraz – argumentuje Kasia.
Urabianie się nie powiodło, ojciec dowiedział się wcześniej. Donieśli mu „życzliwi”. Trzy dni przed Wigilią.
- Zareagował bardzo agresywnie. Uderzył mnie w twarz, aż usiadłam. Powiedział, że nie jestem już jego dzieckiem i że mam się wynosić z jego domu. To wyszłam - wyznaje Kasia.

Powitanie słońca czy seksowne ciemności? Kiedy wolimy się kochać? I jaka pora dnia jest najlepsza na seks?

Święta spędziła bez rodziny, ale nawet to nie sprawiło, że zrezygnowała z porno.
- Mleko się rozlało i nawet gdybym dziś przestała, to kilka moich filmów jest już w sieci. Poza tym jestem dorosła i nikt, ani znajomi, ani ojciec nie będzie mówił, co mam robić, a czego nie. Gdybym się wycofała, to przyznałabym rację wszystkim, którzy twierdzą, że to coś złego. A przecież nikomu nie robię krzywdy – tłumaczy swoją decyzję Kasia. 

Ale były też, nieliczne, pozytywne sygnały.
- Jakoś we wrześniu, może na początku października jechałam tramwajem. Oczywiście w moich różowych okularach. Nagle zauważyłam, że przygląda mi się młody chłopak, nawet przystojny. Zerkał, a to w telefon, a to na mnie. Nie było to takie zwykłe patrzenie. Wiedziałam, że mnie rozpoznał. Wysiadł za mną i poszedł. Przywitał się i powiedział, że widział ze mną film, że jestem świetna i uciekł – uśmiecha się Kasia.

Kto ogląda filmy pornograficzne?

Polacy chętnie oglądają porno. Dane na temat narodowości i erotycznych zainteresowań polskich fanów filmów dozwolonych od 18 lat opublikował niedawno Pornhub, jeden z najpopularniejszych na świecie serwisów z filmami porno. Wśród 20 nacji, które najczęściej odwiedzają jego strony Polacy zajęli wysokie, 15. miejsce. Tuż za Holendrami i oczko wyżej niż Filipińczycy. Pierwsza trójka to Amerykanie, Brytyjczycy i mieszkańcy Indii. Z raportu Pornhub wynika też, że Polacy szukają w sieci przede wszystkim filmów, w których grają nasi rodacy. Najbardziej chcemy oglądać na ekranie seks analny, footjob (masturbacja partnera przez kobietę stopami) i BDSM czyli filmy o dominacji, uległości, sadyzmie i masochizmie. Polaków szczególnie kręcą także filmy z nastolatkami, macochami i nauczycielkami.

Do historii branży porno przeszła charakteryzatorka, która u jednego z grających w porno mężczyzn, podczas pudrowania brzucha, zauważyła wszy łonowe.

Badania pokazują, że 29 proc. polskich widzów porno to kobiety. Statystyczny Polak spędza na pornostronach ok. 8 minut dziennie, rocznie to 2920 minut. Czyli ponad 2 dni!
Zapewne ktoś taki napisał do swojej idolki, 29-letniej polskiej aktorki porno, Renaty. Nie były to dowody uwielbienia.
- Zażądał, żebym się z nim spotkała i mu udowodniła, że jestem tak dobra na filmie. A jeśli tego nie zrobię, to dowiedzą się moi rodzice, rodzeństwo bliżsi i dalsi znajomi. Wszyscy. Sypnął nazwiskami. Wiedział, kim jestem – relacjonuje Renata.
Odpisała mu, ale przyznaje, że już wie iż niepotrzebnie wdała się w dialog z szantażystą.
- Napisałam, że jak chce, to niech mówi. Okłamałam go, że rodzice wiedzą. To mnie zapytał czy u brata w pracy też wiedzą? - mówi nam rozmówczyni. Brat Renaty jest urzędnikiem państwowym.
- Chyba jako dowód, że jest w stanie zrobić wszystko wysłał przez Facebook linki z moimi filmami do kilku osób, które mają na nazwisko tak samo jak ja. W tym do brata i bratowej – martwi się dziewczyna.
Zgłosiła sprawę na policję. Relacje z bratem, po pierwszym wstrząsie, powoli wróciły do normy.
- Powinnam zrezygnować? - rozważa Renata. - Może i tak, ale to zlikwiduje problem? Nie. On się nie odczepi – wyjaśnia i dodaje, że tak naprawdę nie chce rzucać porno. - Lubię to. Poza tym zawsze to dodatkowa kasa. Mam to robić dla brata, który powiedział wprost, nie ma problemu z tym, że jestem nago w komputerze, nie troszczy się o mnie, o moją reputację tylko o to, że ktoś u niego w pracy się dowie? On myśli tylko o sobie. Nie ma mowy, żeby przestała grać! – nie owija w bawełnę Renata.

Lek na kompleksy?

W Polsce rynek porno jest ryneczkiem. Chociaż i w tym biznesie widoczna zmiana. Jeszcze 10 lat temu produkcja porno była na wpół - albo nawet zupełnie – amatorska, używano nawet określenia chałupnicza. Do robienia porno wystarczyła zwykła kamera, kawałek wersalki i chętna dziewczyna. Chłopak nie był niezbędny, często bowiem jako jej partner występował właściciel kamery, którą uprzednio ustawił na statywie. Teraz zwykle kamery są dwie. Jedna unieruchomiona, a druga bliżej akcji, pokazująca detale. Operator też nie jest już jednocześnie aktorem.

Czy mówić partnerowi, ile miałaś przed nim kochanków?

W 2007 w polskie porno dotknął krach, liczba produkowanych nad Wisłą filmów bardzo spadła. Warunki, w których były tworzone najczęściej pozostawiały wiele do życzenia. Aktorzy, często kompletnie nieatrakcyjni, z widoczną nadwagą lub zezem, dojeżdżali na plan PKS-em, mieszkali i grali w tanich hotelach robotniczych. O aktualne badania nikt nikogo nie pytał. Higiena także nie była czymś, na co zwracano uwagę. Brudne paznokcie czy przetłuszczone włosy mężczyzn były standardem. Do historii branży porno przeszła charakteryzatorka, która u jednego z grających w porno mężczyzn, podczas pudrowania brzucha, zauważyła wszy łonowe.

- Z niczym takim się nie spotkałam. Widać i w naszej branży zaszła jakaś dobra zmiana – śmieje się Renata.
Jedynie stawki jakby były, tak pozostały nędzne. Rynek nieco się ożywił, chociaż tej chwili produkcją tego typu filmów zajmuje się właściwie dwie firmy: Pink Press i Xes. Nie to co w Czechach, Niemczech czy na Węgrzech, gdzie do wielu wydawców ustawiają się kolejki chętnych z niemal całej Europy. A nowe osoby sprawiają, że słupki błyskawicznie idą do góry.

- Co z tego, że zgłoszeń jest bardzo dużo? Nawet kilkanaście tygodniowo – zdradza osoba związana z produkcją filmów. - Część chętnych opada już na etapie rozmowy telefonicznej. Łatwo wyczuć niezdecydowanie. Takich dziewczyn nie angażujemy, nie namawiamy – dodaje.
Druga grupa to kobiety, które występują raz, maksymalnie dwa. Bardzo młode, tuż po osiemnastych urodzinach, albo mocno po trzydziestce. Te pierwsze robią to przeważnie dla zabawy i traktują jako sposób na łatwe dorobienie do kieszonkowego.
- Zaraz po zdjęciach idą do Złotych Tarasów i kupują sobie torbę kosmetyków czy sukienkę - mówi nasz rozmówca.
Dla starszych kobiet udział w porno to podobno lek na kompleksy.
- Nierzadko są po nieudanym związku lub tuż po rozwodzie, zdradzane lub porzucone dla młodszej. Zahukane, z zaniżoną samooceną – charakteryzuje rozmówca Polek. - Pochodzą zwykle z mniejszych miast. W naszych filmach wypadają świetnie, nie mają zahamowań, nie wstydzą się. Z przekonaniem, że jednak są atrakcyjne wracają do domu – opisuje mężczyzna.

Ostatnia grupa to typowe seksoholiczki, które reakcję otoczenia mają w nosie. Ale tych jest naprawdę mało. Dlatego jak już się złapie taki kontakt, to trzeba go pilnować jak skarbu.

Obydwie grupy łączy fakt, że entuzjazm ulatuje tuż po publikacji filmu.
- Padają ofiarami straszliwego hejtu. Gdy więcej nie odbierają od nas telefonu zwykle wiadomo dlaczego – mówi nam człowiek z samego środka branży.
Kolejną grupę motywują wyłącznie pieniądze. Bo jeśli gra się cyklicznie, miesięcznie można zarobić kilka tysięcy zł. Poza dużym miastem, poza Warszawą, to jednak sporo pieniędzy, ale dochód nieregularny.
- Nie można nasycić rynku daną dziewczyną, bo szybko się „zużyje” i zainteresowanie spadnie, a odbiorcy będą chcieli nowej twarzy. One o tym wiedzą – opowiada. - Ostatnia grupa to typowe seksoholiczki, które reakcję otoczenia mają w nosie. Ale tych jest naprawdę mało. Dlatego jak już się złapie taki kontakt, to trzeba go pilnować jak skarbu. To samo dotyczy chłopaków – dodaje.
Jednak mężczyzn najczęściej weryfikuje natura.

Gwiazdor porno z papierami

- Facetom wydaje się, że są ogierami i mogą wszystko. A gdy przychodzi co do czego ciało, mimo viagry, odmawia im posłuszeństwa. I wcale nie są to rzadkie sytuacje – mówi w wywiadzie z Polki.pl Toxic Fucker (bo pod takim pseudonimem występuje), aktor grający w filmach pornograficznych.


(Fot. Szymon Żurawski). Nasz rozmówca nie zdradza imienia, ale posługuje się pseudonimem Toxic Fucker.

Prawdziwego imienia nie chce zdradzać. Toxic Fuckera, po opowieściach o kolejnych seksualnych podbojach, wymyślił jego przyjaciel. Występuje od końca 2013 roku. Ma 31 lat, jest dobrze zbudowanym brunetem średniego wzrostu. Jest też… dyplomowanym aktorem. Ukończył Warszawską Szkołę Filmową. Pod prawdziwym imieniem i nazwiskiem można go oglądać na scenie. Ma monodram zatytuowany „Ja Ediczka”, z którym jeździ po Polsce. Dostał za niego kilka nagród. Grywa w paradokumentach, miał też epizody w „M jak miłość” i w „Na Wspólnej”, ale najbardziej znany jest jako gwiazdor filmów dla dorosłych.


(Fot. Szymon Żurawski). Toxic Fucker - aktor z dyplomem.

- Nie czuję się gwiazdą porno - zapewnia. - Jestem aktorem, urodziłem się po to, żeby słyszeć słowo „akcja”. Dlatego przyjechałem do Warszawy. Szukam swojej szansy na stworzenie ciekawej postaci. Ciało traktuję jak instrument. Na planie serialu czy fabuły pracuję emocjami, na planie porno właśnie ciałem. Mam nadzieję, że to tylko etap, doświadczenie, którego nikt mi nie odbierze – dodaje i przyznaje, że marzy mu się rola w filmie typu „Pitbull” czy „Służby specjalne” lub coś u Wojciecha Smarzowskiego.
- Ciężko jest się przebić. A ja nie mam znajomości. Mimo to chcę biec za swoimi marzeniami – opowiada. Podkreśla jednak, że nie zdecydował się na porno wyłącznie z braku innych propozycji.

Były łzy, a ja tłumaczyłem. Że to legalne, że nikomu nie dzieje się nic złego, że wszyscy mają badania, że nie ma właściwie żadnych minusów.

- Po pierwsze uwielbiam seks. Uwielbiam dawać rozkosz kobietom. Świetnie się bawię na sesjach. Lubię ekstremalne doznania, chciałem po prostu spróbować – wyjaśnia. Na pewno argumentem przemawiającym „za” nie były też pieniądze, zarabia w zupełnie inny sposób. - Grałbym nawet za darmo – żartuje.
Dotychczas wystąpił w dokładnie 100 epizodach, czyli jednej trzeciej wszystkiego, co wyprodukowała firma, z którą współpracuje. Przez dłuższy czas ukrywał przed rodziną to, czym zajmuje się w Warszawie.
- Borykałem się z tym bardzo długo, ponad rok. Jestem z nimi bardzo związany. Nie chciałem ich oszukiwać – zwierza się aktor.
Nie wiedział, że do rodziców ta informacja już dodarła.
- Pewnego dnia zadzwoniła do mnie mama. Zapytała, co u mnie. Odpowiedziałem, że nie mogę rozmawiać, bo jestem na planie. Stwierdziła, że wszystko fajnie, ale nie jest zadowolona, że jej syn gra w porno – wspomina Toxic. Rozmawiali ponad dwie godziny. 
- Były łzy, a ja tłumaczyłem. Że to legalne, że nikomu nie dzieje się nic złego, że wszyscy mają badania, że nie ma właściwie żadnych minusów. Może poza tym, że potem jest to w internecie i każdy może zobaczyć jak wyglądam nago. Chyba zrozumiała. Jasne, że nie będzie się tym chwalić u ciociu na imieninach, ale powiedziała, że mi ufa – uśmiecha się Toxic. - A panią z kiosku i jej opinię na mój temat mam gdzieś. Atakują ludzie głupi i słabi - podkreśla.

Dlaczego coraz rzadziej uprawiamy seks? Te liczby zaskakują!

Jest singlem, mieszka sam. Ma świadomość, że ciężko będzie mu zbudować związek. Mówi, że się do tego nie nadaje. Przyznaje, że chyba nie umiałby dotrzymać kobiecie wierności. Nie widzi się też w roli ojca. Nie mówi natomiast „nie” karierze aktora porno poza Polską.
- Wysłałem swoje demo do Budapesztu. Czekam, chętnie zagram za granicą – deklaruje, że mógłby być jak Mischa Corss czy Natalia Starr, dwie nasze rodaczki, gwiazdy światowego porno. - Najlepiej gdyby mogłoby to iść z wyzwaniami fabularnymi – podsumowuje.
Wie, że może to być trudne. Wie, że może to nigdy nie nastąpić, ale takie przypadki zna historia światowego kina. Od porno zaczynała też Madonna czy Turczynka Sibel Kekilli, laureatka Złotego Niedźwiedzia za rolę z filmie „Głową z mur” i gwiazda „Gry o tron”. W niemieckich filmach porno występowała pod pseudonimem Dilara.

„Pornografia zabrała mi wszystko”

W wywiadzie dla niemieckiego „Frankfurter Allgemeine Sonntagszeitung” powiedziała, że grała w porno dla pieniędzy, ale nie tylko. Twierdzi, że był to też rodzaj buntu, bo od zawsze miała „silną potrzebę wolności” i chciała pokazać światu, że jest dorosła i może kierować swoim życie tak, jak chce. „Nie rozbiłam nic nielegalnego, nikogo nie skrzywdziłam. A jeśli kogokolwiek, to może siebie” - tłumaczyła w „FAS”. Nie wstydzi się przeszłości. Inaczej niż niektóre byłe gwiazdy porno. Przestrzegają przed wyborem takiej drogi. „Nie miałam przyjaciół i rodziny. Kiedy chodziłam spać, to w jednej ręce miałam pieniądze, a w drugiej butelkę alkoholu. Pornografia zabrała mi wszystko. Będąc aktorką porno brałam tyle prochów, ile mogłam wziąć na rękę, a potem piłam i piłam, aby przedawkować”.
Tak opisuje swoją przeszłość Angela Aspen, była już gwiazda filmów dla dorosłych. 

Boisz się zdrady? Naukowcy odkryli, co skutecznie zmniejsza jej ryzyko!

Od jej relacji dystansuje się polski Toxic.
- Jeśli chodzi o używki, to przecież każdy człowiek może wpaść w beznadziejne uzależnienie. Nie łączyłbym porno z narkotykami, wręcz przeciwnie by grać długo w filmach pornograficznych i dobrze w nich się prezentować trzeba o siebie dbać dużo ćwiczyć i być w świetnej formie psychicznej i fizycznej. Mnie porno trzyma w olimpijskiej formie – zapewnia i ma swoją teorię, co do gorzkich słów byłej koleżanki z branży.
- Płyną z niedojrzałości i braku przemyślenia swoich decyzji i nieświadomości ewentualnych konsekwencji jakie ciągną za sobą udziały w filmach pornograficznych. Przecież nikt nie twierdzi, że to bułka z masłem. A jeśli ktoś tak uważał, a potem się zdziwił, to jest to dowód na totalny brak wyobraźni – podsumowuje Toxic Fucker i zapewnia, że jego stosunki z przyjaciółmi i rodziną mają się dobrze.

Gdybym tego nie chciała, gdyby to mnie nie kręciło, to bym tego nie zrobiła. Nie przyszłoby mi to nawet do głowy. Nikt nie mógłby mnie do tego zmusić.

Robbie Tripp z organizacji Fight the New Drug zajmującej się pomocą byłym gwiazdom porno, ocenił, że słowa aktorów: „świadomie wybrałem taki styl życia” lub „lubię to” jest są nieprawdziwe, że to mity i że osoby grające w porno oszukują same siebie.
- To strasznie przerysowane, oderwane od rzeczywistości opinie. Strasznie! - denerwuje się Kasia. - Gdybym tego nie chciała, gdyby to mnie nie kręciło, to bym tego nie zrobiła. Nie przyszłoby mi to nawet do głowy. Nikt nie mógłby mnie do tego zmusić – zapewnia.
A konsekwencje?
- Są. I wcale nie trzeba być jakimś wielkim myślicielem, żeby je przewidzieć. Decydując się na granie w porno trzeba zapytać samego siebie, czy nasza moralność na to pozwala, czy poradzimy sobie z konsekwencjami. Bo jeśli nie, to lepiej iść sprzedawać buty lub zatrudnić się w korporacji – tłumaczy Kasia.

Więcej reportaży - na Polki.pl.


(Fot. Szymon Żurawski). Bohaterowie naszego reportazu - Kasia i Toxic Fucker.

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)