POLECAMY

Przesadziła? Porodowe zdjęcia tej fotografki zniechęciły niektóre kobiety do macierzyństwa

Lepiej nie oglądajcie, jeśli jesteście bardzo wrażliwe. Jeśli nie, na pewno dostrzeżecie na fotografiach Lacey Barratt piękno narodzin i niesamowicie pierwotne emocje.
Marta Słupska / tydzień temu

Kobiety dzielą się na takie, które są zdania, że poród należy upiększać, by nie straszyć przyszłych mam, i takie, które uważają, że powinien być pokazywany takim, jakim jest naprawdę. A NAPRAWDĘ to krew, pot i łzy. Dosłownie, co pokazuje na swoich fotografiach Lacey Barratt.

Poród bez upiększeń

„Piękny chaos” i „Prawda bez poczucia winy” – tak określa swoje prace 30-letnia fotografka z Australii – Lacey Barratt. Jej konto na Instagramie obserwuje już prawie 28,000 osób. Większość z nich zachwyca się zdjęciami Lacey, która stawia na pokazywanie prawdziwych, a często wręcz szokujących ujęć z sal porodowych.

Kto jak kto, ale Barratt zdecydowanie zna się na rzeczy i wie, jak przebiega poród: nie tylko ma pięcioro dzieci i fotografuje narodziny, ale jest też doulą, która pomaga ciężarnym. Na jej fotografiach próżno więc szukać udawanej sielanki i zakrywania tego, co u bardziej pruderyjnych (lub strachliwych) może spowodować szybsze bicie serca.

Wśród przeciwników prac Lacey można przeczytać komentarze dotyczące tego, że fotografka niepotrzebnie zniechęca kobiety do macierzyństwa, serwując im zdjęcia pełne bólu i krwi. Wiele z nich pisze, że po ich obejrzeniu jeszcze bardziej boi się porodu. Musimy jednak przyznać, że każda fotografia Australijki jest jednocześnie pełne emocji, wzruszeń i… miłości do noworodka. Zobaczcie i oceńcie same!

Polecamy też:
Śmierć we Wrocławiu: młoda kobieta opiekowała się nieszczepionymi dziećmi. Zmarła z powodu zakażenia meningokokami
Czy to prawda, że drugi poród jest łatwiejszy i krócej trwa?

 

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (15)
/24 godzin temu
Poród jest czymś najgorszym co można przeżyć w życiu. Nie ma nic gorszego. Wolałabym sie położyc na torach niż znów byc w ciązy i przechodzić to samo. Obrzydliwe ochydne doświadczenie to nie cud to koszmar i trauma do konca zycia. Nie życze tego największemu wrogowi
/wczoraj
Świetne zdjęcia. Pokazują trud, ból i szczeście. Kosmate nogi mężczyzny na których wspiera sie rodzaca kobieta.przyjaciółkę towarzyszacą w porodzie. współczucie. Tulenie zawiniętego w kocyk maluszka. Brawo
/wczoraj
Te zdjęcia nie pokazują prawdy o porodzie. Niby wiedzialam, że poród jest bolący, ale jeszcze zanim się na dobre zaczęło prawie umierałam z bólu, myślałam, że mi kręgosłup trzaśnie,żygalam z bólu jak kot. Pomijając fakt, że położne mają gdzieś twoja intymność nawet tuż przed porodem, kiedy poszłam zrobić kupę przed, żeby nie zrobić w trakcie,taktak, to się zdarza, to pani położna wlazła mi do kibla bez pytania, mówiąc" nie przyj jeszcze kochana". Zatkało mnie i powiedziałam, że tu sobie jeszcze sama poradzę. Przebili mi worek płodowy, co boli jeszcze bardziej niż sam poród, po porodzie nie mogłam opanować drżenia nogi, pani lekarka powiedziała, przestań ruszac,bo cię źle zszyje,no i jak powiedziała, tak zrobiła. 3 lata po porodzie mam wciąż nawracające bolące infekcje. Jedynym fajnym momentem było, jak podali mi moje piękne dziecko i pozwolili zostać na sali z dzieckiem i mężem. Tak uważam, że kobiety powinny wiedzieć, że tak zwany cud narodzin wcale taki nie jest. Życzę wszystkim bezbolesnego i szybkiego porodu,ja takiego nie miałam i wciąż pamiętam ten ból. Dodam, że miałam znieczulenie zewnątrzoponowe,co pewnie bardzo pomogło,polecam
POKAŻ KOMENTARZE (12)