To może spotkać każdego. Fala włamań „na klamkę”. Ostrzeżcie znajomych!

Jeśli kiedykolwiek zostawiłyście niezamknięte drzwi "bo jeszcze widno", "bo on za chwilę wróci", " bo za niedługo będę wychodziła z psem", od tej chwili zawsze będziecie już używać zasuwy. W całej Polsce grasują złodzieje, którzy znaleźli nowy sposób na okradanie mieszkań. Chodzą od drzwi do drzwi i naciskają na klamkę.
To może spotkać każdego. Fala włamań „na klamkę”. Ostrzeżcie znajomych! fot. Fotolia.com

„Ktoś szarpał za klamkę do mojego mieszkania” - taki dramatyczny apel mieszkanki warszawskiej Białołęki to w ciągu ostatniego tygodnia kolejny przypadek próby włamu „na klamkę”. Policja ostrzega, że „klamkowcy” grasują w całej Polsce. Zwłaszcza w okresie świątecznym i noworocznym, kiedy wracamy z gości, z zabawy sylwestrowej i zapominamy przekręcić zamka.

Powstały gumowe seks-lalki dla pedofilów - wyzywająco ubrane dzieci! Producent nie widzi w tym nic złego.

Warszawa, Sopot, Gorzów Wielkopolski to kolejne miasta, w których mieszkańcy przestają czuć się bezpiecznie we własnych domach. Bo czasem kończy się na naciśnięciu klamki, a czasem złodziej usiłuje w bezczelny sposób sforsować drzwi szarpiąc i łomocząc. Tak jak było ostatniego wieczora na Białołęce, czy kilka dni wcześniej w Trójmieście. W internecie krążą ostrzeżenia i relacje przestraszonych mieszkańców, którzy mieli nieproszonych gości. Wspólnoty mieszkaniowe apelują nie tylko o zamykanie drzwi do własnych mieszkań, ale także do części wspólnych, na korytarze, klatki schodowe. Tylko w taki sposób można ustrzec się przed bardzo popularnym w ostatnim czasie wśród złodziei, włamaniem „na klamkę”.

W październiku kobieta-„klamkowiec” okradła w ten sposób mieszkanie na warszawskiej Ochocie. Po prostu nacisnęła klamkę i weszła do mieszkania wynosząc z niego wiele wartościowych przedmiotów, w tym laptopa Sony. Właściciele mieszkania pogrążeni byli we śnie.

„Klamkowcy” zazwyczaj kradną to, co jest najbliżej wejścia. Telefony, portfele, kluczyki do samochodów, którym potrafią wyjechać nawet z podziemnego garażu. Co bardziej zuchwali paradują po całym mieszkaniu chowając do toreb lub worków laptopy, biżuterię i oszczędności.

Zazwyczaj w nocy, ale niekiedy także w ciągu dnia, zwłaszcza jeśli słyszą, że w domu panuje rozgardiasz, np. trwa impreza. Takie włamanie jest jeszcze bardziej dotkliwe dla okradzionych. Nie dość, że tracą kosztowności, to na dodatek mają świadomość, że przestępcy spacerowali po ich domu. Że w każdej chwili mogli wyrządzić im krzywdę.

O tym się mówi - bądź na bieżąco z Polki.pl.

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (2)
/2 lata temu
pl, Twój komentarz jest co najmniej bezsensowny i złośliwy. ja też wychodzę na spacer z psem, bo duże dzieci same się na spacer "wyprowadzają". szkoda, że nie umiałeś(aś) odnieść się do meritum. ze mnie się domownicy śmieją, ale ja zawsze zamykam drzwi na zamek będąc w domu, nawet w dzień- czuję się wtedy o wiele bezpieczniej. po co kusić los?
/2 lata temu
"bo on za chwilę wróci", " bo za niedługo będę wychodziła z psem" - droga Redaktorko - czas wymienić psa na dziecko - przede wszystkim mentalnie. Wychodzimy na spacer z dziećmi, a nie psem.