Picie i jedzenie w miejscach publicznych fot. Adobe Stock

Czy możesz zjeść lub napić się na dworze? Sanepid wyjaśnia, czy nie narusza to nakazu zakrywania ust i nosa

Chcesz napić się wody lub zjeść kanapkę na ulicy? Uważaj, możesz dostać za to mandat.
/ 13.10.2020 10:28
Picie i jedzenie w miejscach publicznych fot. Adobe Stock

Gwałtowny skok liczby nowych zakażeń koronawirusem sprawił, że rząd postanowił przywrócić część obostrzeń, które panowały w kraju jeszcze kilka miesięcy temu. Cała Polska jest obecnie żółtą strefą epidemiologiczną, co oznacza m.in. ograniczenie osób na zgromadzeniach, skrócenie czasu pracy lokali gastronomicznych i powrót obowiązku zasłaniania ust i nosa również w otwartej przestrzeni publicznej. 

Czy w czasie pandemii na ulicy można jeść i pić?

Wielu Polaków zadaje sobie w związku z tym pytanie, czy jedzenie i picie na ulicach jest dozwolone, bo wymaga chwilowego zdjęcia maseczki. Głos w tej sprawie zabrał sanepid. 

Jak informuje portal o2.pl, Główny Inspektorat Sanitarny poinformował, że nie ma możliwości zdejmowania maseczek na potrzeby spożywania posiłków. Jedzenie czy picie w przestrzeni publicznej nie przeznaczonej do tego właśnie celu może zatem skutkować mandatem.

Restauracje i inne lokale z gastronomią mogą oczywiście serwować dana na wynos, jednak nie można go spożywać w miejscu publicznym, a dopiero we własnym aucie lub w domu. Tak, by zdjęciem maseczki nie narażać siebie i nikogo innego na zakażenie Covid-19. 

Obecnie policja i służby porządkowe w miastach patrolują ulice oraz inne przestrzenie publiczne i wręczają mandaty wszystkim tym osobom, które nie stosują się do obostrzeń. Za brak dopełnienie obowiązku zakrywania ust i nosa możemy otrzymać karę w wysokości 500 zł. Jeśli odmówimy przyjęcia mandatu, sprawa zostanie skierowana do sądu. 

Zobacz więcej wiadomości z Polski i ze świata:
Dramatyczny apel lekarki SOR: "Jesteśmy na krańcu naszej wytrzymałości"
Nawet 200 tysięcy nowych zakażeń dziennie? Matematycy podają prognozy dla Polski
Policja wystawia mandaty za brak maseczki. "Skończyła się taryfa ulgowa"
Dr Grzesiowski ostro o strategii rządu: to szkoły są przyczyną dużego wzrostu zakażeń