dramatyczny apel lekarki sor fot. Adobe Stock

Dramatyczny apel lekarki SOR: „Jesteśmy na krańcu naszej wytrzymałości”

Kolejki karetek ciągnące się przed Szpitalnymi Oddziałami Ratunkowymi, braki kadrowe w szpitalach i widmo całkowitego paraliżu systemu opieki zdrowia - to rzeczywistość, która dziś napawa lękiem. Lekarka SOR mówi, jak to naprawdę wygląda.
/ 11.10.2020 14:38
dramatyczny apel lekarki sor fot. Adobe Stock

Podobnie dramatyczne apele, jakie przed miesiącami docierały do nas z Włoch, już wkrótce mogą być słyszalne z polskich szpitali. Przed Szpitalnymi Oddziałami Ratunkowymi karetki z pacjentami stoją w kolejkach. Dziś w Nysie w karetce, po godzinnej reanimacji zmarł 61-latek. Jak nieoficjalnie podała Gazeta Wyborcza, przyczyną okazał się brak wolnego respiratora.

Czy wystarczy sprzętu i miejsc dla zakażonych koronawirusem?

Choć resort zdrowia zapewnia, że sprzętu wystarczy dla wszystkich, liczby nie wyglądają optymistycznie. Dziennie notuje się kilka tysięcy nowych zakażeń, tymczasem w tym momencie zajętych jest prawie 5 tysięcy łóżek „covidowych”. W całym kraju jest około 10 tysięcy respiratorów, ale na potrzeby walki z koronawirusem - około 900.

Respiratory, które przeznaczyliśmy na leczenie osób z koronawirusem, to około 900. Zajętych respiratorów jest około 300, a więc wolnych jest ponad 500.
- mówił premier 8 października br.

Dziś wiadomo już, że liczba zajętych respiratorów to 383.

Lekarka SOR: mamy braki kadrowe

Z wielu szpitali słychać apele dotyczące nie tylko braku wolnych miejsc, lecz także braków kadrowych. Obecna trudna sytuacja obnażyła to, w jakim stanie jest system ochrony zdrowia. Dziś gościem programu „Wstajesz i weekend” w TVN24 była lekarka SOR Julia Piątek. Słowa, którymi opisywała obecną sytuację napawają lękiem o to, co przyniosą kolejne dni:

Nasz system od wielu lat jest już skrajnie niedofinansowany i nikt się nad tym wcześniej nie pochylił, żeby coś z tym zrobić. Teraz to, niestety, wszystko wychodzi na jaw, wszystko to widać i jesteśmy na krańcu naszej wytrzymałości.
- powiedziała lekarka SOR Julia Piątek.

Sprzęt wspomagający oddychanie i wolne łóżka dla chorych na COVID-19 nie pomogą, jeśli nie będzie lekarzy i pielęgniarek, którzy będą mogli go obsłużyć:

Nie mamy dodatkowo żadnej strategii walki z pandemią. Mamy braki kadrowe, bo część naszych lekarzy, pielęgniarek, ratowników, musi iść na kwarantannę. Dodatkowo musimy wszystkich tych pacjentów izolować, czy to na SOR-ze, czy to jak trafią do szpitala, musimy im robić testy, to wszystko trwa.
- dodała lekarka.

Lekarka ostro o osobach nie wierzących w pandemię

Już kilka dni temu lekarka w ostrych słowach lekarka odniosła się też do protestów antymaseczkowych. Napisała, że osoba, która świadomie lekceważy przepisy bezpieczeństwa, także może wkrótce potrzebować pomocy. Czy faktycznie na respirator bardziej zasłużyła od babci, która sumiennie nosiła maseczkę? - pyta retorycznie.

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez @emergency_queen

Czemu nie trzyma odstępu? Czemu śmieje się z „plandemii”? Gdzie mam chorego zawieść, jak nie ma gdzie? Mam krążyć z nim przez 5 godzin całując klamkę kolejnego szpitala (oczywiście w przenośni) i na sam koniec umrze nam w karetce? Jak mam jego przetransportować do jedynej wolnej izolatki w promieniu 100 km w innym województwie? Czy pod ostatni wolny respirator mam podłączyć jego, czy babcię, która nosiła sumiennie maseczkę, ale niefortunnie się zaraziła, bo w kolejce w Biedronce chuchał jej na plecy?
- napisała Julia Piątek na Instagramie.

Czytaj więcej informacji:
Nawet 200 tysięcy zakażeń dziennie? Ponure prognozy dla Polski
Policja wystawia mandaty za brak maseczki. „Skończyła się taryfa ulgowa”
Rząd ogłosił zmiany. Będą obowiązywać od 15 października