Morawiecki i blogerki fot. ONS/kolaż Polki.pl

Blogerzy a możliwość odpisywania od podatku

Szok i niedowierzanie w środowisku blogerek. Dlaczego? Bo skarbówka się za nie zabrała!
Morawiecki i blogerki fot. ONS/kolaż Polki.pl
Życie blogera to bajka. Pijesz kawę, chodzisz na sesje, pozujesz na ściance i od czasu do czasu coś tam napiszesz. Twoje czytelniczki cię kochają i często są wiernymi wyznawczyniami. Jeśli na swoim blogu polecisz jakiś produkt (torebkę, telefon, ubranie), to albo dostaniesz ten produkt, albo pieniądze. Dodatkowo jesli prowadzisz blog o tematyce modowej, to wszystkie zakupione ubrania lub kosmetyki możesz odliczyć od podatku. Wspaniale! Jak się okazuje, wielu polskich blogerów nigdzie nie pracuje. Bo i po co? Utrzymują się ze swojego bloga i „fajmu”! Oczywiście, nie każdy, bo konkurencji jest sporo, a żeby faktycznie zarobić, trzeba się czymś wyróżnić.
 
A ile zarabiają polscy blogerzy? Sumy szokują. To nie są kwoty typu 300 złotych, 1000 czy 1850 (a tyle wynosi dziś minimalne wynagrodzenie w Polsce). Weźmy pod uwagę znane blogerki modowe i lifestylowe:
  • Make Life Easier: 400 tys. zł przychodu rocznie
  • Macademiangirl: 170 tys. zł rocznie
  • Maffashion:150 tys. zł przychodu rocznie
  • Fashionelka: 120 tys. zł przychodu rocznie
Ci, którzy zarabiają najmniejszą krajową, osiągają roczny dochód w wysokości 22200 zł.
 

Zmiany podatkowe dla blogerek

Dlaczego w środowisku blogerów zrobiło się gorąco? Wszystko za sprawą wicepremiera Morawieckiego, który postanowił zabrać się „na nowo” za interpretację kosztów związanych z prowadzeniem bloga. Do tej pory prowadzenie bloga wiązało się z zarabianiem na reklamach, współpracą z agencjami marketingowymi i pisaniem artykułów sponsorowanych. Oznaczało to też możliwość opodatkowania dochodu pomniejszonego o sumę wydaną na wszystko to, co wiąże się z prowadzeniem bloga. I tak blogerzy do tych kosztów zaliczali bilety do kina, ubrania, konferencje, wyjazdy na wakacje.
 
Od maja 2016 roku obowiązywała interpretacja przepisów podatkowych, wg której blogerzy mieli prawo do odliczania od podatku wszystkiego, co w jakiś sposób wiązało się z prowadzeniem bloga. Jednak teraz Morawiecki postanowił zmienić interpretację, co może zmienić życie blogerów. Resort Morawieckiego twierdzi, że zakupione przez blogerów ubrania, kosmetyki, bilety do kina czy podróżne mają charakter osobisty, nie zaś gospodarczy.
 

Należy ponadto zauważyć, że na popularność bloga mają wpływ artykuły (wpisy) tam zamieszczane. W głównej mierze to jakość tych utworów wpływa na atrakcyjność prowadzonego bloga wśród odbiorców, niezależnie od wysokości poniesionych wydatków. Dzielenie się spostrzeżeniami, opiniami, informacjami publikowanymi na blogu wskazuje na osobisty charakter wpisów tam zamieszczanych nie mających bezpośredniego związku z działalnością gospodarczą. W konsekwencji wydatki związane z prowadzeniem bloga związane są z realizacją osobistych potrzeb Wnioskodawcy, niezależnie od prowadzonej działalności gospodarczej.

- Ministerstwo Finansów (stanowisko z dnia 19.10.2016r.)

Izba Skarbowa bezwzględna dla blogerów

Skarbówka nie widzi powiązania między prowadzeniem bloga, wydatkami np. na ubrania, a uzyskiwaniem dochodu. Izba uznaje, że zysk blogera generowany jest z jego strony www i zamieszczanych treści, nie zaś z wydatków na prywatne przyjemności. 

Wnioskodawca uzyskuje przychód z tytułu dzierżawy strony internetowej, na której umieszczane są reklamy, a nie z tytułu prowadzenia bloga. Zatem wydatki związane z prowadzeniem bloga nie mogą stanowić kosztów uzyskania przychodów z działalności gospodarczej, której przedmiotem jest udostępnianie powierzchni na stronie internetowej. Nie istnieje bowiem związek przyczynowo-skutkowy.

- Izba Skarbowa dla moeny.pl
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)