Babeszjoza – co to za choroba psów i jak ją leczyć?

Wśród chorób przenoszonych przez kleszcze jest borelioza (wirusowe zapalenie opon mózgowych – inaczej "choroba z Lyme") - niebezpieczna także dla ludzi, erlichioza i najpospolitsza w Polsce – babeszjoza. Co to za choroba?
Babeszjoza – co to za choroba psów i jak ją leczyć?

Co to jest babeszjoza?

Babeszjoza psów, zwana też piroplazmozą, to choroba wywoływana przez pierwotniaka o nazwie Babesia Canis. Nie wszystkie kleszcze przenoszą tą chorobę, ale niestety występuje ona coraz częściej. W dodatku występuje już nie tylko latem, gdy jest największe zagrożenie kontaktu z kleszczami. W ostatnich latach zdarzały się przypadki babeszjozy u psów także zimą.

Kleszcze zakażone wpuszczają pierwotniaka do krwiobiegu psa w trakcie, gdy same wysysają z niego krew. Pierwotniak ten wnika do czerwonych krwinek - erytrocytów, gdzie namnażając się prowadzi do ich zniszczenia. W ten sposób wywołuje u psa anemię. W wyniku rozpadu dużej ilości erytrocytów szczególnie obciążone są narządy odpowiedzialne za oczyszczanie organizmu z toksyn - wątroba oraz nerki, dlatego może dojść nawet do nieodwracalnego ich uszkodzenia. Skutki mogą być nawet śmiertelne.

Przeczytaj: Pies w kwarantannie poszczepiennej - jak postępować

Jakie są objawy babeszjozy?

Objawy choroby to dziwne, apatyczne zachowanie się psa, brak apetytu, często bardzo wysoka gorączka (powyżej 40 stopni), a także zabarwiony na brązowo mocz. Jego zabarwienie jest wynikiem rozpadu erytrocytów i świadczy o zaawansowanym stadium choroby. Zdarzają się także wymioty i biegunka spowodowane dużą ilością toksyn w organizmie. Częstym objawem jest ogólne osłabienie psa ze szczególnym objawem osłabienia tylnych kończyn. Pies ma trudności z utrzymaniem się na nogach, a jego zad chwieje się i przewraca na boki, również trudnością dla psa jest wstawanie. Niestety mogą się pojawić także inne niespecyficzne objawy.

Jak się leczy babeszjozę?

Babeszjoza jest chorobą dość szybko i łatwo uleczalną pod warunkiem postawienia szybkiej diagnozy. Jeśli mamy jakiekolwiek obawy, że nasz pies jest chory na babeszjozę powinniśmy jak najszybciej udać się do lekarza w celu wykonania badania krwi (morfologia z rozmazem), dzięki któremu lekarz zdiagnozuje chorobę i oceni stan anemii, nerek i wątroby. Wskazane jest także badanie moczu. Tylko natychmiastowe podanie leków – zabijających pierwotniaka, osłonowych antybiotyków oraz przeważnie oczyszczających kroplówek może odwrócić skutki choroby. 

Zobacz też: Dlaczego powinniśmy szczepić psy?

Szybka reakcja jest bardzo ważna ponieważ z czasem pierwotniak atakuje tak dużą ilość krwinek, że anemia, mocznica lub inne poważne skutki choroby mogą się okazać nieodwracalne. Jeśli przeoczymy babeszjozę i nie będziemy jej leczyć lub rozpoczniemy leczenie zbyt późno - zniszczenia w organizmie psa mogą być śmiertelne. Po przebytej babeszjozie zalecane są badania kontrolne zarówno krwi jak i moczu, by monitorować powrót psa do zdrowia.

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (11)
/2 lata temu
Szkoda że nikt nie mówi o tym jakie są straszne konsekwencje tej choroby. Otóż pies po babeszjozie ma uszkodzony mózg. Nie potrzebuje weterynarza żeby to stwierdzić, ponieważ mój pies jak był mały przeszedł tą chorobę, został wyleczony i już wszystko było dobrze. Do czasu. Im jest starszy tym groźniejszy. Na początku ugryzł jednego pana. Potem przy właścicielu chciał się rzucić na członka rodziny. Na wszystkich obcych dostawał "wścieklizny" więc coraz rzadziej był wypuszczany z kojca. Nie gryzł tylko tych których dobrze znał od małego, reszta się bała go nawet przy kratach a nie jest to pies groźnej rasy. Ostatnio totalnie mu odbiło, ponieważ rzucił się z zębami na dziecko z którym się wychowywał. I tu nasuwa się pytanie co dalej skoro stanowi takie zagrożenie? Prawdopodobnie będzie musiał zostać uśpiony. Dlatego moja prośba do wszystkich którzy planują posiadać pieska. NIE POZWÓLCIE ŻEBY JAKIKOLWIEK KLESZCZ GO UGRYZŁ.
/2 lata temu
Nie wierzcie weterynarzom!To osobnicy żerujący na nieszczęściu innych.Nie dosyć, że ich usługi są gigantycznie drogie,prowadzą kuracje w taki sposób aby sprzedać jak najwięcej produktów w ogóle nie wymaganych do tejże kuracji. Wiedząc że choroba jest nieuleczalna i że zwierzę nie ma szans na przeżycie nie informują o tym,tylko prowadzą swoj biznes.Wszak zwierzę to nie człowiek i odpowiedzialnosci nie ponoszą.Wiem o czym piszę bo korzystalem z ich"pomocy"wielokrotnie.Efekt końcowy za każdym razem padnięcie psa. Właściciel chciałby z serca ulżyć ulubieńcowi i nie liczy się z kosztami.Wety o tym wiedzą i kreca swój biznes który z niesieniem pomocy niewiele ma wspólnego.
/3 lata temu
Mój piesek jest teraz bardzo chory. Ma silne zapalenie trzustki, nerki słabo pracują a do niedawna jeszcze nie pracowaly , gorączka 40 stopni, cukrzyca ,wymiotowal nawet wodę :-( Wszystko to spowodowane tą okropna chorobą podobno ale muszę niestety przyznać , że lekarz weterynarii nie jest bez winy :-( przyjeżdżał praktycznie dzień w dzień a z psem było coraz gorzej. Nie zbadal psu krwi a z leków podawał oslonowe i przeciwbolowe. Dopiero jak się strasznie uparłam to rodzice postanowili zabrać go do kliniki weterynaryjnej na bemowie ( nie chcę robić reklamy ale szczerze polecam) tam dopiero zrobili mu różne badania i pomału wraca do zdrowia ( zaczął jeść i nie wymiotuje co mnie bardzo cieszy) niestety przy tak poważnej chorobie nie mają nadal pewności czy uda się go uratować :-( Chciałam zatem istrzec wszystkich , żeby dokładnie przyjrzeli się dzialaniom weterynarza z którego usług korzystają , bo jak widać drani i oszustów nie brakuje :-(
POKAŻ KOMENTARZE (8)