Pączki /fot.Fotolia

Tłusty czwartek – nie taki pączek straszny

Zobacz, ile kalorii ma pączek, jak go odchudzić i dlaczego nie powinniśmy tego robić. Co można jeść w tłusty czwartek zamiast pączków? Ile kalorii mają faworki? Jak powstają pączki? Jak niegdyś świętowano w tłusty czwartek?
/ 08.02.2012 09:29
Pączki /fot.Fotolia

W tłusty czwartek zamieszkaj w klubie fitness

Jak zwykle przed wielkim czwartkiem w mediach pojawiają się informacje o tym, jak niezdrowe, pełne cholesterolu i kaloryczne są pączki i ile trzeba się namęczyć, by spalić choćby jednego. A nie jest to łatwe. Spalenie 10 pączków wymaga 24 godzin intensywnych ćwiczeń. Jeśli zjemy ich więcej, właściwie od razu powinniśmy zamieszkać w klubie fitness czy na siłowni, bo inaczej nigdy nie pozbędziemy się zbędnych kalorii.

Czyżby? Nie przesadzajmy, nie jest tak źle.

Pączki albo śmierć

Dietetycy proponują nam w tym dniu obżarstwa i tłuszczowych bachanaliów, abyśmy trochę przystopowali i spróbowali mniej kalorycznych przysmaków, jak na przykład piernik z marchwi. Albo to dobry żart, albo ktoś pomylił tłusty czwartek ze Środą Popielcową. Nie chodzi tu w końcu, żeby w ten jeden dzień w roku po prostu się objadać. Chodzi o to, czym mamy się objadać. Jeśli marchewkowy sernik znajdzie kiedyś umocowanie w tradycji, będziemy zapewne znacznie zdrowsi objadając się nim, lecz na razie tłusty czwartek to przede wszystkim pączki.

Choć w ostatni czwartek karnawału cukiernicy kuszą nas szeregiem cukrowych tortów w kształcie Elvisa lub samochodu, to dzień ten powszechnie kojarzy się z faworkami, placuszkami, pączkami i racuchami.

Anatomia zła

Pączek to bomba kaloryczna i trudno z tym stwierdzeniem polemizować. W stu gramach tego przysmaku znajdziemy od 300 kalorii, a więc to ekwiwalent solidnego obiadu. Ponadto pączki to ponad 10% tłuszczu, często zwierzęcego. Te tradycyjne smaży się przecież na smalcu. Jeśli dodamy do tego jeszcze słodki lukier (często około 100 kcal) i nadzienie, otrzymamy prawdziwy dietetyczny koszmar. Jednak są też dobre strony tradycyjnego, karnawałowego obżarstwa.

Zobacz też: Najbardziej kaloryczne przekąski i słodycze

Nie taki pączek straszny

Nasi przodkowie w tłusty czwartek zajadali się kaszanką, pączkami ze słoniną i podobnymi przysmakami. Zresztą ciężko się z nimi porównywać, bo w szlacheckiej Polsce kulinarny tłusty czwartek trwał okrągły rok. Pączek nie jest, ponadto, najbardziej zabójczym delikatesem, jaki możemy sobie wyobrazić w Zapusty. Trochę mniej popularne od pączków faworki zawierają ponad 500 kcal.

Niech żyją pączki!

Pamiętajmy, że pączki  to jedne z niewielu słodyczy, które nie zawierają chemicznych dodatków, poprawiaczy smaku, zapachu, koloru, konserwantów, przeciwutleniaczy i stabilizatorów. Kupowane w cukierni są przeważnie świeże i nie kryją w sobie żadnych dietetycznych tajemnic. Oczywiście, w wyścigu na ilość tłuszczu i kalorii pączek przegrywa w przedbiegach nie tylko z marchewką i kapustą, ale też większością znanych nam potraw. Ale czy pokolenia wychowane na Fastfoodach o ponad rocznej przydatności do spożycia ma prawo krytykować nasze swojskie pączki?

Jeśli nie pączki, to co?

Jeżeli naprawdę zależy nam tym, by obniżyć kaloryczność spożywanych potraw, spróbujmy zamiast pączków wybrać racuchy.  Jeśli usmażymy je bez tłuszczu, a zamiast mąki pszennej wybierzemy mniej kaloryczne zamienniki, uzyskamy pyszną, dietetyczną przekąskę o zawartości… 150 kcal w 100 g. To wciąż dużo, ale i tak o połowę mniej niż w 100 g pączków.

Jeżeli bardzo zależy nam właśnie na pączkach, to usmażmy je w domu, na oleju (a nie na smalcu), bez lukru, z niewielką ilością nadzienia. W ten sposób odchudzimy je o ponad 1/3.

Jedzmy bardziej racjonalnie

Tłusty czwartek  to dobry moment, by zdać sobie sprawę, że nie możemy patrzeć na dietę jako na coś złożonego z okresów kulinarnych wyskoków przerywanych głodówkami. Dobra i zdrowa dieta polega na długotrwałym zachowywaniu dobrych nawyków żywieniowych.

Oznacza to, że zamiast głodówki jednego dnia i obżarstwa w pozostałe 6 dni tygodnia lepiej ograniczyć codzienną ilość spożywanych kalorii o 10-20%. Wtedy żaden tłusty czwartek nie będzie zanadto tłusty.

 I jeszcze jedno – nikt nie wmówi mi, że biszkopt w kształcie głowy lorda Vadera ze Star Wars ma coś wspólnego z tłustym czwartkiem, choćby nie wiem, jak bardzo był dietetyczny i zdrowy.

Zobacz też: Co to jest anoreksja?