POLECAMY

Mąż znęca się nade mną psychicznie. Gdzie szukać pomocy?

Co robić, gdy mąż znęca się psychicznie i obwinia o wymyśloną zdradę? Gdzie ofiary przemocy małżeńskiej powinny szukać pomocy? Psycholog Ewa Remesz z Przystani Psychologicznej odpowiada na list użytkowniczki poniżanej przez męża. "Serce mi pęka i nie chce mi się żyć. Jedynie córeczka trzyma mnie przy życiu. Czy można jeszcze uratować taki związek"- pisze pani Renata.

Mąż znęca się nade mną psychicznie. Gdzie szukać pomocy? fot. Fotolia

Witam!

Mam problem natury psychologicznej. Otóż mój mąż podczas kłótni poniża mnie i wyzywa od najgorszych. Zdarza się co jakiś czas do tego stopnia że tracę sens życia i mam myśli samobójcze. Wszystko zaczęło się 3 lata temu. Poznałam bardzo atrakcyjnego faceta. Przystojny, inteligentny, dowcipny, kochany... wszystko było w jak  najlepszym porządku. Partner okazywał zazdrość ale w granicach normalności. Po roku zaszłam w ciąże. Był to najszczęśliwszy okres oczekiwania na małą istotkę. Jednak będąc w ciąży, po kilku miesiącach zaczął się koszmar. Płakałam do tego stopnia, że po paru godzinach zasypiałam z wyczerpania. Czasami nawet potrafiłam przepłakać całą noc.

Partner dzwonił do mnie i wyzywał, że go zdradzam, że chodzę wieczorem po barach i spotykam z moim byłym partnerem. Dodam istotny fakt ze partner pracował 270 km od miejsca zamieszkania i razem byliśmy tylko w weekendy. Myślałam, że jak zamieszkamy razem wszystko się zmieni. Wzięliśmy ślub i po narodzinach córeczki zamieszkaliśmy w mieście, w którym pracuje mąż. I teraz dopiero zaczęło się prawdziwe piekło.

Mąż wyzywa mnie co jakiś czas, że byłam dziwką, lafiryndą, że jestem szmatą, że puszczałam się za wino na wsi, że jestem tumanem, nie mam mózgu, moją rodzinę także wyzywa od najgorszych poniża do zera.

Jestem osobą bardzo uczciwą, nigdy nie okłamałam męża, nie wspominając o zdradzie, w przeszłości była osobą skromną, ponieważ wychowałam się bez rodziców. Wychowali mnie dziadkowie, którzy pełnili rodzinę zastępczą. Ukończyłam studia, zrobiłam prawo jazdy i inne kursy oraz pracowała w kilku firmach. Owszem w weekendy wyszłam z koleżankami na piwo czy dyskotekę jednak nie uprawiałam seksu z każdym przypadkowym mężczyzna. Mój mąż nie może się pogodzić, że miałam w przeszłości kilku partnerów i ciągle wypomina mi to ubliżając od najgorszych. Teraz mieszkając razem, dziecko musi na to patrzeć, a ja jestem już tak wykończona psychicznie, że jak płaczę to cała się trzęsę.

Z bólu leże na podłodze w łazience żeby uchronić córeczkę od tego widoku i opanować nerwy.  Nie mogę zrozumieć jak można tak poniżać osobę, którą się kocha? Serce mi pęka i nie chce mi się żyć. Jedynie córeczka trzyma mnie przy życiu. 

Jednak nie wiem co dalej robić gdzie szukać pomocy? Dalej już tak nie mogę znosić tych upokorzeń, bez przerwy mi się chce płakać i tracę wiarę, że kiedyś będzie jeszcze dobrze. Bardzo kocham męża ale strasznie bolą jego słowa. Dodam, iż mąż pracuje w wojsku więc może to ma wpływ na jego psychikę, agresywność i nerwy? Bardzo proszę o pomoc, o poradę, czy można jeszcze uratować taki związek?

Renata

Pani Renato,

Ze smutkiem czytam takie posty jak Pani. Jest w nim wiele cierpienia, bólu ale przede wszystkim poczucia bezradności, wiele zawiedzionych oczekiwań i nadziei związanych z drugim, bliskim - jak Pani pisze - człowiekiem.  Z Pani postu wynika, że  młoda, uczciwa, oddana mężowi i córeczce, wykształcona, pragnąca cieszyć się życiem kobieta,  jest uwikłana w trudną, wręcz traumatyczną relację z mężem.

Chcę  jednoznacznie powiedzieć, że zachowanie męża wobec Pani to przemoc. Takie zachowania nazywamy  przemocą psychiczną, bo jest to szczególnie wyrafinowany sposób podporządkowywania sobie otoczenia poprzez  poniżanie, obrażanie, szantażowanie, wyśmiewanie , zawstydzanie, oskarżanie o niepopełnione czyny, groźby i cały szereg tym podobnych działań, które popełniane są intencjonalnie wobec drugiego człowieka. Niosą mu ból, strach, gorycz, cierpienie ale także dezorientację. Rodzą pytania, które także Pani stawia – jak to możliwe, żeby tak się zachowywać wobec kogoś kogo się kocha? Kobiety,  które doznają takich zachowań, czują się wyczerpane psychicznego do tego stopnia, że czasem podobnie jak u Pani, pojawia się utrata chęci do życia.

Zobacz także: Kryzys w związku - czy jest jeszcze jakaś szansa?

Doskonale rozumiem, że mówienie komukolwiek o tak bolesnych przeżyciach jest trudne. Jednak cieszę się, że  zrobiła Pani pierwszy, najtrudniejszy krok – podzieliła się swoimi problemami i poszukuje pomocy. To ważne bo w pojedynkę jest niezmiernie trudno radzić sobie z trudnym problemem przemocy w rodzinie. Dzieje się tak dlatego, że osoba cierpiąca z powodu przemocy  najczęściej wycofuje się z jakichkolwiek prób przeciwdziałania, podporządkowuje się oczekiwaniom czy żądaniom sprawcy  w nadziei, że gdy będzie uległa, to  sprawca to doceni, nagrodzi, zmieni się.

Osoby doświadczające przemocy często cierpią w samotności z poczucia wstydy i upokorzenia lub z lęku przed zemstą. Przeżywają poczucie winy  z  powodu przekonania, że same są odpowiedzialne za zachowania sprawcy, dlatego próbują same się zmieniać i dostosowywać do oczekiwań sprawcy. Czasami kobiety - bo to one  przede wszystkim doświadczają przemocy - są zależne finansowo od mężów, dlatego boją się,  że nie poradzą sobie ekonomicznie same. Często też kobiety mają błędne przekonanie, że nic w sprawie przemocy nie da się zrobić, bo to jest sprawa rodziny i nie można liczyć na żadną reakcję z  zewnątrz. To nie jest prawda.

Zobacz także: Chorobliwa nieufność i myśli samobójcze - jak z tym walczyć?

To bardzo dobrze, że  zdecydowała się Pani na opowiedzenie o swoim kłopocie i poszukuje Pani pomocy. Z zaklętego koła przemocy można i trzeba wyjść! W każdym większym mieście w Polsce istnieją specjalistyczne ośrodki pomocy kryzysowej w których można znaleźć profesjonalną  pomoc psychologiczną, prawną, socjalną. Są też wyspecjalizowane placówki, których oferta skierowana jest stricte do osób doświadczających przemocy. Ludzie tam pracujący mają doświadczenie w rozwiązywaniu wszelkich problemów związanych z przemocą w rodzinie.

Gdyby na początek wydawało się to zbyt  trudne, proszę się skontaktować z psychologiem  w jakiejkolwiek poradni psychologicznej. Listę placówek najbliższych miejsca Pani zamieszkania można znaleźć np. w  placówkach służy zdrowia, w urzędach gminnych, dzielnicowych. Telefon zaufania to również sposób na poszukiwanie pomocy. Ogólnopolski Telefon dla Ofiar Przemocy w Rodzinie  801 120 002, który działa niemal całą dobę jest  źródłem wsparcia psychologicznego i konkretnych informacji, które pomogą pani podjąć jak najlepsze decyzje.

Na koniec chcę jednoznacznie powiedzieć,  że nie ma żadnego tłumaczenia dla osób rozwiązujących problemy życiowe poprzez poniżanie i sprawianie bólu  drugiemu człowiekowi. Tym bardziej nie jest tłumaczeniem charakter pracy Pani męża. Natomiast zmiana Pani postawy wobec jego zachowań może spowodować zatrzymanie przemocy.

Zobacz także: Jestem zazdrosna o przeszłość partnera - co dalej? 

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (100)
/5 dni temu
Żyłam w tym toksycznym związku zdecydowanie za długo. Cieszę się, że miałam przy sobie przyjaciółkę, która namówiła mnie na psychoterapię. Chodziłam do pana Mieszkowskiego z Psychologgii i dzięki temu odważyłam się odejść od męża - tyrana.
/3 tygodnie temu
czytam, i aż łzy się cisną do oczu, ale niestety takich drani jest więcej np mój. Jesteśmy 11lat po ślubie mamy trójkę dzieci na początku było jak wszędzie pięknie i kolorowo, jedyny problem był taki że nie chciał odejść od rodziców, ale po kilku latach udało się, poszliśmy na swoje wreszcie sami razem, nie na długo. Coraz częściej robił mi kłótnie bo jedzenie nie takie, bo źle wysprzątane bo poszłam na kawę do znajomej. Doszło do tego, że gdy weszło 500+ oddawałam bo on płacił rachunki, dawał na zakupy więc mi była rybka, ale coraz częściej słuchałam: że wiecznie tylko wołam, jak mam nie wołać jak on miał kasę? Gdy się postawiłam i przestałam mu przelewać to zaczęło się świetnie, rachunki, opłaty, składki, zakupy na mojej głowie (pomimo że nie pracowałam, to z tych pieniędzy musiałam utrzymać siebie i dzieci i jego), potem zaczęły się schodki, zaczął się czepiać, że nie mam prawa brać samochodu, że jego nie interesuje jak będę dzieci wozić, że powinnam sobie kupić, opłacić, zatankować i naprawiać. Jeżdżę jego samochodem ale tankować muszę sama, pomimo że dzieci są nasze, nie daje na nie, dokłada się do niczego oprócz światła, to powiedziałam że ja nie dam ani grosza. Ostatnio zrobił awanturę swojego bratu ciotecznego o psa, bo dał "wytresować", jak on to mówi. Nie odzywa się od kilku dni, mam spokój, ciszę, jedzenie sam sobie robi, kupuje, jednak zaczyna już go nosić, bo pewnie liczył, że go będę przepraszać za jego błędy. Tak samo mam dosyć, mam ochotę zabrać dzieci i odejść od niego, ale to jest taki tym, że pojedzie za nami i będzie się awanturował gdzie indziej, nie o to że odeszłam, tylko że jak śmiałam zabrać dzieci. Jego nie interesują, nie rozmawia z nimi, nie bawi się jak chcą, ale chciałby je mieć przy sobie, bo jak powiedział: ja ich nie umiem wychować. Nie piję, nie palę, on i pije i pali, albo raczej kopci, nie włóczę się, do nas bardzo nikt nie chce przychodzić, bo słyszał czasem jakie teksty rzuca do mnie. Ale przy innych udaje kochanego i miłego. Jak chodzić przy nim uśmiechnięta i szczęśliwa jak się serce kraje. Nie da się. Dzieci są za małe by patrzeć jak się rozwodzimy, ale patrząc na nas teraz też nie wpływa dobrze na ich psychikę. Gdzie go wysłać i jak mu wytłumaczyć by się leczył jak chce ratować związać? i czy jeszcze się da? bo rana się zagoi, ale blizna zostaje
/miesiąc temu
Czytam te wypowiedzi kobiet i włos mi się jeży. Nie chce się pracować, nie ma się żadnych ambicji, to żyje się z mężem, który cię nienawidzi. Współczuję tym facetom. Zwyczajnie po ludzku współczuję. Nie chciałabym mieć takich pijawek na karku do końca moich dni. Że część pije, to się nie dziwię. Dziwne, że wasi faceci nie popełnili jeszcze samobójstw. Jak by mi się zalągł w mieszkaniu taki nierób z dzieciorami i oświadczył, że zostaje ze mną do końca życia, to albo bym uciekła z wrzaskiem albo otruła. A praca w domu jest niewdzięczna i męcząca ale rachunków nie opłaci. Dziwicie się, że was wyzywają. Ale oni was nienawidzą. To co mają zrobić. Co mają zrobić jak utknęli z wami często na dożywociu. Co ma zrobić ktoś, kto musi oglądać znienawidzoną mordę każdego dnia od rana do nocy? Macie ten swój instynkt macierzyński i obsesyjnie kochacie te swoje dzieci. Facet tego instynktu nie posiada. Jego do tkwienia z wami pod jednym domem zmusza społeczeństwo.
POKAŻ KOMENTARZE (97)