POLECAMY

Wątpliwości przed ślubem

Być może to normalne i uznacie mój list za banalny i niewart opublikowania, ale dla mnie jest to ogromna rozterka. Wraz z moim narzeczonym jesteśmy w trakcie przygotowań do wymarzonego ślubu, jednak we mnie narastają wątpliwości, czy aby na pewno chcę wyjść za niego za mąż. Sęk w tym, że mój przyszły mąż w ostatnim czasie zaczął wykazywać pewne przejawy agresji. A we mnie obudziły się wątpliwości przedślubne.

Być może to normalne i uznacie mój list za banalny i niewart opublikowania, ale dla mnie jest to ogromna rozterka. Wraz z moim narzeczonym jesteśmy w trakcie przygotowań do wymarzonego ślubu, jednak we mnie narastają wątpliwości, czy aby na pewno chcę wyjść za niego za mąż. Sęk w tym, że mój przyszły mąż w ostatnim czasie zaczął wykazywać pewne przejawy agresji. A we mnie obudziły się wątpliwości przedślubne.

Z góry chcę zaznaczyć, ze kocham go i chcę z nim być, jednak w jego zachowanie w ostatnim czasie jest dla mnie powodem do zmartwień. Na skutek niektórych jego słów i gestów, obudziły się we mnie przedślubne wątpliwości, z którymi nie umiem sobie poradzić. Nie mam z kim podzielić się swoimi rozterkami, ponieważ moja mama jest wręcz zakochana w przyszłym zięciu i nie widzi żadnej skazy na jego charakterze, a moja przyjaciółka, kiedy jej o tym opowiedziałam, uznała, że przesadzam. Żeby nakreślić sytuację bliżej opiszę zachowania mojego narzeczonego, które są dla mnie dziwne.

Otóż na przykład podczas zabawy z jego pięcioletnią siostrzenicą, która jest nieco nadpobudliwa ruchowo i przez to czasem denerwująca, on często podnosi na nią głos, a nawet daje jej klapsy, mówiąc, że on też w dzieciństwie był tak traktowany i wyrósł na ludzi. Niby nic, a jednak się martwię. W moim domu nie było się dzieci i nigdy nie przejawiało się w stosunku do nich agresywnych zachowań. Obawiam się, że jak po ślubie będziemy mieć dziecko, to jego agresywne zachowania nie miną. Być może jemu po prostu brakuje cierpliwości do dzieci i to się zmieni, kiedy pokocha własnego szkraba. Jednak brutalne zachowania w stosunku do dzieci to nie wszystko, co martwi mnie w zachowaniu mojego narzeczonego. Wydaje mi się, że on czasami jest tyranem również w stosunku do mnie. Ciężko iść z nim na jakikolwiek kompromis, wszystko musi być po jego myśli, również w kwestii organizacji ślubu. Ja jestem raczej osobą uległą i ugodową, więc żeby nie wszczynać niepotrzebnych kłótni, przystaję na jego wizję. I związku, i ślubu, i życia... Czasami jednak nie wytrzymuję i ponoszą mnie nerwy (czego później zwykle żałuję) i dochodzi między nami do spięć. Wtedy on często krzyczy, a w jego słowach pojawiają się wulgaryzmy, czasem nawet wyzwiska. Kiedy nadal na coś się nie zgadzam, przytrzymuje mi ręce albo przypiera mnie do ściany, niby to przytulając, ale jednak trochę bez wyczucia i nieco brutalnie. Ja wiem, że on to wszystko robi w nerwach, ma problemy z panowaniem nad emocjami, jednak w codziennym życiu jest zupełnie inny – czuły i kochający. Wiem, że nie skrzywdziłby nawet muchy. Skąd zatem moje wątpliwości co do ślubu z nim? Dużo do myślenia dały mi nauki przedmałżeńskie. Ostatnio padło tam stwierdzenie, że po wielu latach razem nasze negatywne cechy, które teraz są dla nas jedynie irytujące, nasilą się i mogą stać się nie do zniesienia. Po tych słowach, zaczęłam się zastanawiać, czy on nie zacznie posuwać się dalej w swoich brutalnych zachowaniach...

Nie wiem, co mam zrobić. Martwię się, bo z jednej strony go kocham i chcę wziąć ten ślub, a z drugiej, mam mętlik w głowie i czarne wizje rodziny patologicznej z nami w rolach głównych...

Jeżeli znacie, jesteście bohaterami podobnych historii, bądź po prostu chcecie się podzielić swoimi problemami - piszcie do nas na adres: listy@we-dwoje.pl.
Obiecujemy, że każdy list zostanie przeczytany, a najciekawsze również opublikowane na łamach We-Dwoje.pl. Czekamy na Wasze opowieści.

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (12)
/5 lat temu
Witam, Wiem, że wątek pewnie jest już troszkę nieaktualny, ale bardzo ciekawi mnie jak zakończyła się historia z wątpliwościami przedślubnymi autorki artykuły. Do mojego ślubu zostały 4 miesiące, a czytając ten artykuł miałam wrażenie, że pisany jest o mnie samej... Droga Autorko artykułu, czy Wasz ślub się odbył ? jak poradziłaś sobie ostatecznie z tymi wszystkimi wątpliwościami? a może nie poradziłaś sobie do dzisiaj... ? A może ktoś jeszcze spotkał się z podobnymi problemami?
/5 lat temu
iesz chyba nie do kończ wątek jest taki nieaktualn skoro obie trafiłysmy na niego i postanowiłysmy sie wypowiedzieć na jego temat :) ja wychodze za mąż za trzy miesiące ... no wlasnie podobnie jak Wy mam pewne wątpliości... a moze po prostu coraz blizej tego dnia i obawiam się zmian? Mój narzeczony jest wymarzonym przezemnie facetem, jestesmy para od ponad 4 lat, jednak od pewnego czasu podczas naszych kłótni mniejszych większych zauwazylam w jego zachowaniu to ze nie szanuje juz mojego zdania ani mojej osoby tak jak kiedys ... czesto podczas kłótni zdarza mu sie ublizyc mi poprzez wypominanie jaka to ja jestem zła i okropna, dzis nawiązał do mojej rodziny 'nie dziwie się ze ... ' ....... tak czytam co napisalam i pewnie wydaje sie to glupie ale wewnatrz mam ogromną potrzebe liczenia sie z moim zdaniem, potrzebuje posiecenia duzo czasu i zainteresowania a moj narzeczony mam wrazenie coraz mniejsza ma potrzebe spedzania ze mna czasu. Niby bardzo mnie kocha, slubu przesunac nie chce! jednak nie potrafi dac mi tego czego ja naprawde bardzo potrzebbuje. Zastanawiam sie czasami czy po ślubie nie bede musiala siedziec sama domu i czekac na niego az pozalatwia swoje sprawy dot. niby po to zeby zylo nam sie lepiej ale jednak jego rozwoju osobistego ... wiem... ja tez moglabym zajac sie soba jednak jestem osoba dla ktorej ta druga polowka jest najwazniejsza i moze rzucic wszytski gdy tylko jest mozliwosc spedzenia razem czasu to mnie uspokaja, a moj narzeczony ma inne potrzeby. Razem? okej ale za chwile z kims ........
/6 lat temu
Zgadzam się z moimi przedmówcami - jeśli masz wątpliwości, a w dodatku zaczynają się pojawiać zachowania agresywne (w szerokim pojęciu tego słowa), to najwyższy czas, aby wszystko przemyśleć i dać sobie czas.... Ślub i same przygotowania są ze wszech miar stresujące, nie sposób się z tym nie zgodzić. Jednakże jeśli Twój przyszły Wybranek zaczyna stosować wobec Ciebie wulgaryzmy i przekleństwa, to przepraszam bardzo, nie tędy droga... Na razie, dodam pokrótce... A co będzie za lat n? Uderzy? Pobije? Warto to wszystko rozważyć, bowiem niestety z doświadczenia wynika, że takie zachowania nie ustępują - wręcz przeciwnie, nasilają się... Teraz jest to ślub, a potem dziecko, praca, stres itd. Wymówek do agresji jest całe sto milionów... I jeszcze drobna uwaga - biciem się nie wychowa... Dziecko bite nie wyrasta na tzw. "ludzi". Dziecko bite zarówno w dzieciństwie, jak i troszkę później nadaje się na terapię! Jeśli jesteś zdjęta strachem o los Twoich dzieci, to bardzo słusznie. Uwierz mi, skoro pojawia się "ustawianie" w stosunku do pięcioletniej dziewczynki to, co dopiero się stanie w przypadku dziecka młodszego?! Pomyśl nad wszystkimi wątpliwościami, zrób bilans "za i przeciw" - i jeśli nadal Ci wyjdzie, że warto być z tym Mężczyzną, to weź ślub. Jeśli nie - "tego kwiata jest pół świata"! ;)
POKAŻ KOMENTARZE (9)