Fajnie mieć rodzeństwo

Planowanie „skoku” na słoik Nutelli. Wspólny pies, wspólne wspomnienia z wakacji, wspólne radości, a czasem i wspólne smutki.

 
Relacji między rodzeństwem nie da się z niczym porównać – mówi psycholog dziecięcy Beata Płażewska. Przyjaciół i partnerów możemy sobie wybrać. Brata czy siostrę po prostu się ma. Więź między rodzeństwem jest jedyna w swoim rodzaju: pełna emocji, sprzecznych uczuć, czasem burz, a przy tym niesamowicie silna.

Zawsze tuż obok
Mieć brata czy siostrę to mieć kogoś, kto zna nas od podszewki i jest w naszym życiu już na zawsze, nawet jeśli mieszka na drugim końcu świata lub gdy widzimy się z nim jedynie w święta Bożego Narodzenia.
Świat dziecka, któremu rodzi się brat czy siostra, staje się bogatszy. Taki malec ma obok siebie kogoś, kto także jest dzieckiem. I to nie od czasu do czasu, np. popołudniami w piaskownicy (z której zawsze można zabrać zabawki i pójść na inne podwórko), ale na stałe, także wtedy, gdy nie jest łatwo być razem.
Starsze dziecko uczy się odpowiedzialności za inną osobę, ma kogoś, kto jest w nie wpatrzony jak w obrazek. Młodsze ma idola, którego może naśladować, pomocnika, jeśli trzeba obrońcę, doradcę. Czasem podpowiedź starszego brata czy siostry, jak poradzić sobie z rówieśnikami, jest trafniejsza niż ta udzielona przez mamę, tatę, czy nawet psychologa.

Partner do... kłótni
I starsze, i młodsze dziecko oprócz towarzysza zabaw zyskuje... nowego rywala.
To bywa trudne, ale na ogół wszystkim wychodzi na zdrowie – przekonuje Beata Płażewska. – Malec, który ma rodzeństwo, uczy się dzielić, walczyć o swoje, wygrywać, przegrywać, iść na kompromis, wybaczać, czekać na swoją kolej. Dzięki temu lepiej radzi sobie wśród rówieśników.
Mając rodzeństwo, dziecko uczy się również, że można kochać kogoś mimo jego wad, i czasem go nie cierpieć, nawet jeśli obdarowany jest wieloma zaletami. A także tego, że tę samą osobę można kochać i nie cierpieć jej jednocześnie.
Dzieci, które mają rodzeństwo, rzadziej są wychowywane pod kloszem. Uwaga rodziców rozkłada się między wszystkie pociechy. Każda z nich jest więc w mniejszym stopniu obciążona ich oczekiwaniami i pokładanymi w nich nadziejami.
Jak wychować córkę na kobietę spełnioną?

Rodzicom jest łatwiej
Mama i tata także zyskują. Przede wszystkim świadomość, że ich dzieci mają kogoś bardzo bliskiego poza nimi. Są spokojniejsi niż rodzice jedynaków, ponieważ nie przejmują się już byle głupstwem.
Przy drugim dziecku człowiek nie boi się już tak bardzo jak przy pierwszym – mówi Magda, mama dwóch nastolatków. – Tak naprawdę dopiero wtedy, gdy urodziłam drugiego syna, odetchnęłam i zaczęłam się cieszyć macierzyństwem.
Pojawienie się młodszego rodzeństwa to dla dziecka jednak niełatwa sytuacja.

Bolesna detronizacja
Niektórzy psychologowie mówią wręcz o „szoku detronizacyjnym” – malec, który był dotąd jedynym obiektem rodzicielskiej miłości i uwagi, musi nauczyć się dzielić tym wszystkim z kimś innym. Może się czuć opuszczony i odtrącony, tymczasem wszyscy oczekują, że będzie zachwycony pojawieniem się malutkiego szkraba. Zdarza się, że czuje do niego niechęć. A widząc, jak bardzo rodzicom zależy na tym, by pokochał młodsze dziecko, może mieć poczucie winy, że się nie sprawdza jako starsze.

Wiele zależy od mamy
Zabrzmiało groźnie? Nie martw się na zapas. Dużo zależy od ciebie i tego, jakie stosunki panowały w waszej rodzinie przed pojawieniem się młodszego dziecka. To oczywiste, że małemu królowi, który miał dotąd wszystkich na swoje skinienie, będzie trudniej niż dziecku, które od małego wiedziało, że trzeba się liczyć także z potrzebami innych.
Beata Płażewska mówi, że najważniejsze jest to, by po przyjściu na świat młodszego dziecka starsze nadal czuło się ważne i kochane. Dlatego:
- Nie wymagaj od starszaka, by domyślał się, że nadal go kochasz. Okazuj mu to jeszcze wyraźniej niż dotąd. Choć to niełatwe, staraj się zawsze znaleźć chwilę tylko dla niego, rozmawiaj z nim o jego sprawach.
- Zaangażuj starsze dziecko w opiekę nad siostrą czy bratem, jeśli oczywiście ma na to ochotę. Dzięki temu będzie się czuło ważne i doceniane. Dziewczynki na ogół są zachwycone możliwością przewijania czy uczestniczenia w kąpieli – dzidziuś jest dla nich jak żywa lalka. Małemu mężczyźnie, który ani myśli opiekować się oseskiem, można powierzyć jakieś inne, równie odpowiedzialne zadanie, np. sprawdzenie, czy koła wózka są dobrze napompowane, szczebelki w łóżeczku trzymają się jak należy itd.
- Zadbaj o to, by goście nie koncentrowali się wyłącznie na młodszym. Czasem wystarczy spokojne „A wiecie, że Kasia dzisiaj....”, by zwrócono uwagę także na starszą latorośl. A jeśli nawet tak się nie stanie, zawsze można przytulić malca do siebie i tym samym dać mu znać: „Myślę o tobie”.
Jeśli tylko będziesz pamiętać o tych zasadach, szybko przekonasz się, że od zazdrości między rodzeństwem znacznie silniejsza jest miłość. Ale to tylko jedna strona medalu.

Wojna domowa
Nie licz na to, że Twoje dzieci będą żyły zgodnie i bezkonfliktowo. To się raczej nie zdarza. Gdy się jest dzieckiem, powodów do awantur nie brakuje. Można się kłócić o zabawki (najlepsza jest zawsze ta, którą właśnie bawi się brat czy siostra), terytorium (on/ona ma zawsze „większą połowę” pokoju, kanapy, kolan mamy), uwagę rodziców (dla niej/niego zawsze mają czas!), a nawet o to, kto pierwszy wypatrzył batony w siatce z zakupami.
Intensywność i częstotliwość konfliktów zależy m.in. od temperamentu dzieci, ich płci (ale niekoniecznie) i różnicy wieku (dzieci w zbliżonym wieku kłócą się częściej, młodszy o 10 lat brat nie jest partnerem do kłótni dla starszego).

Grzechy rodziców
Zdarza się, że dorośli sami niechcący prowokują konflikty. – Jeśli starszy brat musi być zawsze tym mądrzejszym, tym, który zrozumie i ustąpi, trudno się dziwić, że nie cierpi młodszej siostry. Jeśli starsza siostra musi się wiecznie godzić na to, by młodszy brat plątał się po jej pokoju, nic dziwnego, że ma go dosyć – tłumaczy Beata Płażewska. Dzieci nie chcą i nie potrafią być doroślejsze, niż są. Nie mogą też przejmować roli rodziców i nieustannie zajmować się młodszymi.

Nie porównuj
„A Asia w twoim wieku potrafiła już...”, „Zobacz, jak Maciek ładnie sprząta w swoim pokoju, czy nie mógłbyś być taki jak on?” – takie zdania na pewno nikogo nie mobilizują. Wręcz przeciwnie. Dziecko, nawet jeśli bardzo by chciało, nie potrafi być takie jak jego brat czy siostra. Każdy z nas jest inny, rodzice powinni to wiedzieć najlepiej i po prostu akceptować swoje dzieci. A porównywanie jest odbierane przez maluszka (czy starszą pociechę) właśnie jako brak akceptacji. Pamiętaj, że bez niej trudno wyrosnąć na szczęśliwego człowieka.
Kłopoty wróży także faworyzowanie jednego z dzieci czy tworzenie rodzinnych koalicji typu mama i syn kontra tata i córka po to, by przy ich pomocy rozwiązywać (czy raczej podgrzewać) dorosłe konflikty.

Jak dzielić... miłość?
Chcąc uniknąć faworyzowania którejś z pociech, rodzice często starają się dzielić wszystko po równo. – To nie zawsze dobry pomysł – mówi Beata Płażewska. – Gdy mama usmaży naleśniki i da każdemu z dzieci po dwa, ryzykuje, że jedno się przeje, a drugie będzie głodne. Lepiej każdemu dać tyle, ile potrzebuje. Podobnie jest z uwagą, czułością, pochwałami.
Rywalizacja i konflikty między rodzeństwem są nieuniknione. Warto jednak mieć brata lub siostrę, bo dzięki nim życie jest po prostu ciekawsze!

Beata Turska
Konsultacja: Beata Płażewska, psycholog dziecięcy, UW

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Pamiętaj, że w przypadku problemów ze zdrowiem należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem!

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)