Jak opanować młodzieńcze demony

Książka „Poczuj się lepiej. Spokojnie, to tylko terapia” Rachel Rashkin jest napisana w formie pamiętnika, pisze go Maja, dwunastoletnia dziewczynka. W pewnym momencie swojego życia Maja uświadamia sobie, że coś się w niej zmieniło, i że zmiana ta jest niezwykle niepokojąca.

Jak opanować młodzieńcze demony

Maja zauważa, że już nie jest tą wesołą i roześmiana dziewczynką, co dawniej. Coś się w jej duszy zalęgło. Coś co ją gryzie, coś nie pozwala jej śmiać się i podskakiwać z radości, ani swobodnie rozmawiać z koleżankami. To samo coś każe jej siedzieć godzinami w milczeniu, sprawia, że bez wyraźnego powodu jest rozdrażniona, rzuca poduszkami i krzyczy na swoich najbliższych. Jednym słowem czuje się fatalnie. W dodatku, ani nie wie dlaczego, ani nie potrafi sobie z tym sama poradzić. Brzmi znajomo?

Złoty środek - opanuj młodzieńcze demony

Na szczęście jest ktoś, kto zauważył, że z Majką dzieje się coś niedobrego – jej tata. I w najlepszy sposób, jaki umie, tłumaczy jej, że jeżeli człowiek nie wie, dlaczego jego samopoczucie i zachowanie zmieniło się na gorsze, to zapewne przyczyną jest zatrzymywanie w sobie negatywnych emocji.

Z jakimi problemami dziecko spotyka się w szkole?

Aby lepiej się poczuć należny otworzyć pudełko z emocjami i dokładnie przyjrzeć się jego zawartości. Bardzo trudno jest zrobić to samemu, jednak są osoby, które mogą w tym pomóc – terapeuci.

Tabu psychoterapii - opanuj młodzieńcze demony

Książka ta jest naprawdę niezwykła. W wyraźny sposób dotyka bardzo ważnego aspektu: gdy coś niedobrego dzieje się z dzieckiem, to my – dorośli, powinniśmy na to zareagować i jeśli sami nie potrafimy pomóc dziecku, zaproponować mu pomoc specjalisty.

Swoją drogą, przy takim poziomie samoświadomości, jaką osiągają teraz dzieciaki, nawet bym się nie zdziwiła, gdyby zdarzyło się tak, że propozycja wizyty u terapeuty wychodzi od samego dziecka. To też, jako rodzice, bierzcie pod uwagę.

Zdaję sobie sprawę, że w naszych kręgach kulturowych trudno jest mówić o psychoterapii, nie mówiąc już o posłaniu na nią własnego dziecka. Gdzieś w głębi umysłu mogą pojawić się obawy, że gdy tylko inne dzieci się dowiedzą, przykleją Waszemu dziecku łatkę „psychola”. 

Polecamy: Jaka mądrość ukryta jest w bajce

Druga strefa obaw dotyczy Was samych: jakimi jesteśmy rodzicami, że Nasze dziecko wymaga psychoterapii?

I gdy zbierzemy razem te obie sterty obaw, to aż kusi, żeby wszystko zmieść pod dywan. Bo może samo przejdzie? Może to tylko ten trudny wiek? Może lepiej się nie wtrącać, bo będzie jeszcze gorzej? Może tak... a może nie... 

Czytaj także: Kiedy sięgnąć po psychologię

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)