Dlaczego dzieci robią sceny w miejscach publicznych?

Jak często zdarza Ci się, że Twoje dziecko z aniołka, jakim jest w domu, w miejscach publicznych zamienia się w krzyczącego diabełka? Jak myślisz, dlaczego tak się dzieje? Czy ataki złości malca faktycznie zdarzają się częściej w autobusie czy sklepie niż w czterech ścianach mieszkania?

Stres dla dziecka, stres dla mamy

Czy w chwilach, gdy Twoje dziecko w miejscu publicznym pokazuje, na co je stać, nie czujesz się tak, jakbyś się znalazła w najgorszym koszmarze każdego rodzica?

Trudno jest nie zwracać uwagi na dziecko, które wije się po chodniku, wydziera się i płacze. Czujesz się wtedy, jakby wszyscy na Ciebie patrzyli, i najchętniej zapadłabyś się pod ziemię, ostatecznie jednak to Twoje dziecko i to Ty musisz pomóc mu się uspokoić.

Mama na rynku pracy

Tylko jak? Jaka reakcja będzie w takiej sytuacji najodpowiedniejsza i w jaki sposób zapobiec, żeby więcej się nie powtórzyła?

Opanowanie dziecięcego napadu złości w miejscu publicznym nie jest łatwe, zwłaszcza że odbywa się pod presją dodatkowej publiczności, która w takim momencie jest wysoce niepożądana.

Zobacz też: Kiedy nie należy odmawiać dziecku?

Spójrz oczami dziecka

Kluczem jest podejść do sprawy tak, jak widzi to dziecko. Możesz mi wierzyć, że jest to możliwe!

Napady złości w miejscach publicznych

Tak naprawdę, najogólniej mówiąc, napady złości w miejscach publicznych wcale nie występują częściej niż w domu, jednak te, do w pamięć i stąd można odnieść wrażenie, że są częstsze.

Niełatwo Ci będzie sobie przypomnieć, jak kilka miesięcy temu Twój maluch dostał szału, gdy w domu wylał mu się sok pomarańczowy, ale tego, jak z wrzaskiem rzucał się po chodniku w wesołym miasteczku, nie zapomnisz chyba nigdy w życiu.

Może być jednak i tak, że w tym momencie rzeczywiście myślisz — ależ mojemu dziecku naprawdę częściej przytrafia się to w miejscach publicznych! Ratunku! I to również może być prawdą.

W domu czy poza nim?

Niektóre dzieci faktycznie mają większe skłonności do wpadania w histerię poza domem. Bywa, że nawet dla najbardziej spokojnych i najcichszych dzieci stymulacja i nerwowość, jakich doświadczają w niektórych miejscach publicznych, okazują się przytłaczające.

Parady uliczne, festiwale, a nawet osiedlowy supermarket, to miejsca, gdzie jest mnóstwo kolorów, hałasu i pokus. Wszystko to może w dziecku wzbudzić poruszenie i napięcie.

Groźne mogą być również inne miejsca — takie, w których dorośli oczekują od dzieci, że będą siedziały cicho i grzecznie czekały.

Zobacz też: Z dzieckiem u psychologa. Jak wygląda wizyta?

Fragment pochodzi z książki „Mamie na ratunek. Jak radzić sobie z napadami złości u dziecka” Joni Levine (Wydawnictwo Helion, 2010). Publikacja za wiedzą wydawcy.

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)