Nieliczne kobiety w zarządach największych spółek w Polsce

Według danych Komisji Europejskiej w zarządach największych polskich spółek giełdowych zasiada jedynie 12 proc. kobiet, przy średniej dla całej UE wynoszącej niespełna 14 proc. Tymczasem, jak wskazuje najnowszy raport firmy doradczej Deloitte „Women in the boardroom: A global perspective”, większa liczba kobiet na stanowiskach zarządczych i kierowniczych ma dobry wpływ na funkcjonowanie firm. Inicjatywa uregulowania kwestii równości płci w biznesie leży w interesie udziałowców danej organizacji i powinna pochodzić właśnie od nich, a nie od rządów poszczególnych krajów – czytamy w raporcie.
/ 11.04.2013 12:57

Jak wskazuje trzecia edycja raportu firmy doradczej Deloitte, prezentującego wyniki badania z 25 krajów z całego świata, firmy udostępniają kobietom większą liczbę miejsc w zarządach oraz kierownictwie spółek przede wszystkim w wyniku odgórnych zarządzeń i wymuszających to przepisów.  - Kultura korporacyjna w Polsce nadal jest taka, że rzadko sami akcjonariusze chcą, aby kobiety w organach decyzyjnych spółek stanowiły większą grupę. Potrzebna jest wyższa świadomość tego, że równowaga płci wpływa korzystnie nie tylko na wyniki firmy, ale też na relacje z klientami i partnerami biznesowymi” – argumentuje Iwona Georgijew, Partner Deloitte, która kieruje klubem dla kobiet biznesu „SheXO” oraz wewnętrznym programem Deloitte Diversity.

Wypadamy gorzej od naszych sąsiadów

Według danych z raportu Komisji Europejskiej pt. „Women in economic decision-making in the EU: Progress Report” w największych polskich spółkach giełdowych odsetek zasiadających w zarządach kobiet wynosi 12 proc. Polska z tym wynikiem plasuje się w środku stawki 27 państw unijnych, dla których średnia wynosi 13,7 proc. Wypadamy w tym zestawieniu gorzej od Czechów i Litwinów z 15 proc. oraz Niemców z 16 proc. kobiet w zarządach.  Kraje z południa Europy wypadają w rankingu najgorzej - we Włoszech kobiety stanowią tylko 6 proc. członków zarządu, w Grecji natomiast 7 proc. Z krajów naszego regionu najlepszy wynik osiągnęła Łotwa, w której odsetek ten wynosi aż 26 proc.

Najlepszy wynik w Unii ma Finlandia z 27 proc. kobiet w tamtejszych zarządach.

Niedościgniona w Europie jest pozostająca poza Unią Norwegia, gdzie odsetek kobiet w zarządach wynosi aż 47 proc.

Zobacz także: Zmiana zawodu - jak do tego podejść?

Parytety w zarządach spółek giełdowych?

W związku z tym Unia Europejska, wzorem Norwegii, zaproponowała wprowadzenie regulacji dotyczących kwestii większej reprezentacji kobiet na stanowiskach zarządczych. Według opublikowanych założeń do 2015 roku we wszystkich unijnych państwach odsetek kobiet w zarządach firm notowanych na giełdach ma wynosić 30 proc., a pięć lat później ma się zwiększyć do 40 proc. Pod znakiem zapytania pozostaje realizacja tych propozycji, biorąc pod uwagę protesty złożone przez część państw, w tym przez Polskę. Sejm RP na początku 2013 roku odrzucił projekt tej dyrektywy jako niezgodny z zasadą pomocniczości.

Kwestia parytetów w biznesie znalazła różne rozwiązania na świecie. W największych gospodarkach takich jak USA czy Chiny nie ma ustalonych przepisów, które nakazywałyby utrzymywanie odpowiedniej liczby kobiet w zarządach, ale w ostatnich miesiącach taki obowiązek na firmy nałożyli ustawodawcy  m.in.w Indiach, Malezji czy niektórych krajach Bliskiego Wschodu.

 - Ustalanie odgórnych parytetów czy kwot wzbudza i będzie wzbudzać kontrowersje, a także obawy przed zarzutami, że kobiety nie powinny być bardziej uprzywilejowane jedynie ze względu na swoją płeć. Pozytywne jest jednak to, że problemowi zapewnienia równych szans dla obu płci poświęca się w środowisku biznesowym coraz więcej uwagi. Media również zaczynają zauważać i zapraszać w większym stopniu kobiety ekspertki do programów o tematyce biznesowej i gospodarczej, a nie tylko społecznej, jak to było przeważnie dotychczas. – podsumowuje Iwona Georgijew.

Polecamy: Jak zarządzają kobiety?

Redakcja poleca

REKLAMA