Emocje na sznurku - zawieszki Lilou

Grawerowane imionami i datami zawieszki Lilou na kolorowych bransoletkach ze sznurka zawróciły w głowie nie tylko gwiazdom

fot. STUDIO 69
Przy ulicy Mokotowskiej w Warszawie w małym butiku Lilou zawsze jest dużo fanów biżuterii. Każdy chce zamówić bransoletkę dla siebie lub dla kogoś bliskiego z osobistą dedykacją wygrawerowaną na zawieszce na pamiątkę ślubu, rocznicy czy ważnego wydarzenia.

Do kolorowego sznureczka można doczepiać srebrne lub złote elementy w różnym kształcie i z różnymi napisami. Wielbicielki Lilou noszą nawet po kilka takich bransoletek naraz. Ostatnio limitowaną kolekcję zawieszek zaprojektował polski kreator mody Dawid Woliński. – Zaczynając przygodę z Lilou, mogłam tylko marzyć o tym, że produkt zyska tak dużą sympatię. Czasami ciągle wydaje mi się, że bransoletki nosi tylko grono najbliższych przyjaciół – mówi „Party” Magdalena Mousson-Lestang, twórczyni marki.

Magdalena Mousson- -Lestang przez lata była związana z branżą modową. Po urodzeniu drugiego dziecka (niecałe dwa lata temu) postanowiła stworzyć coś własnego. I tak powstała marka Lilou – znana dziś z najbardziej rozpoznawalnych bransoletek w Polsce. Obecnie marka ma dwa butiki – w Warszawie i w Poznaniu, a także sklep internetowy: www.lilou.pl . Wkrótce zostaną otwarte nowe butiki we Wrocławiu, Katowicach i Krakowie.





ZBIÓR UCZUĆ
– Bransoletki Lilou to wspaniały pomysł. Niedrogie, a wyrażają tyle uczuć. Mam ich kilka. Na jednej noszę dwa serduszka z imionami synów: Adaś i Maciek. Na drugiej – niezapominajkę, na trzeciej – hasło „Wygraj życie” wspierające kampanię fundacji Rak’n’Roll. Mam też jeden sznureczek na nodze – wyznaje Ilona Felicjańska.



UZALEŻNIONA?
– Pierwszą zawieszkę Lilou dostałam od męża, kolejne sama dokupuję. Lilou stało się dla mnie rodzajem uzależnienia. Ciągle chcę mieć nowe. Mam już kilka sznurków, m.in. miętowy, żółty, granatowyi niebieski – opowiada Małgorzata Socha.





Foto: ZOOM, STUDIO69
Sprawdzamy jaka biżuteria jest teraz najmodniejsza
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (12)
Małgosia/3 lata temu
Kupiłam bransoletkę w salonie w Katowicach. Obsługa bardzo, bardzo niemiła. Miałam wrażenie, że niepotrzebnie zabieram czas pani, która mnie obsługiwała. Na moje pytanie kiedy będzie gotowa bransoletka? Bezczelnie odwarknęła - najpierw musi pani zapłacić!? Grawer jest brzydki, krzywy niesymetryczny. Widać, że robiony na szybko. Jednym słowem BUBEL!
Gość/3 lata temu
Zgadzam się z poprzedniczką, jakość obsługi na Mokotowskiej pozostawia wiele do życzenia. Czułam się jak intruz robiąc ostatnio zakupy. Więcej tam nie pójdę, bo trochę za drogo kosztują ich produkty, żeby być tak potraktowanym.
Gość/3 lata temu
Zgadza się sznurek się zużył ale ok to jestem w stanie zrozumieć, ale ściera się niesamowicie. Obsługa w sklepie na Mokotowskiej - Warszawa przeszła samych siebie będąc aroganckimi i beszczelnymi sprzedawcami jak próbowałam zmienić sam sznurek! Szkoda gadać. Mój ostatni zakup i mam nadzieję że nie dostanę takiego prezentu....
POKAŻ KOMENTARZE (12)