Przemoc domowa - jak skutecznie się od niej uwolnić?

Z zaklętego koła przemocy niezwykle trudno jest się wydostać w pojedynkę. Ofiary przemocy domowej mogą trwać w domowym koszmarze latami, dopóki ktoś tego skutecznie nie przerwie. Ale nawet wtedy oprawca może nękać swoją ofiarę. Jak skutecznie się przed tym bronić? Jak usunąć prześladowcę ze swojego życia? Poznaj historię naszej czytelniczki i dowiedz się, co jej doradziła Ewa Remesz.

Witam, jestem ofiarą przemocy domowej. Mój koszmar trwał 17 lat. Mąż tak mnie podporządkował, że wszystkie obowiązki związane z utrzymaniem rodziny były moim problemem. Pracowałam, ale to on dysponował pieniędzmi. Jak chciałam zakończyć związek i odejść, to nie miałam jak, bo nigdy nie miała gotówki na wynajęcie mieszkania, a tonęłam w długach.  On mógł robić ze mną co chciał, moje jedyne powroty do normalnosci były w czasie pracy; tam mogłam być sobą, choć nie zawsze, bo przyjeżdzał na przerwy i mnie kontrolował. 

Przebywam zagranicą (wyjazd był w pewnym sensie odizolowaniem mnie od rodziny, by nie miała w pływu na moje zachowanie). Można powiedzieć, że koszmar się zakończył pół roku temu, kiedy mąż uderzył mnie, a syn powiedział „dość” i zadzwonił na policję. Następnego dnia złożyłam zeznania, a mój były dostał zakaz zbliżania i kontaktowania się z nami.

Prokuratura wniosła pozew do sądu i do rozprawy mieliśmy spokój. Miałam trochę czasu na wyciszenie się, na spłatę długów. Niestety wyrok okazał się krzywdzący dla mnie. Mój mąż został uniewinniony, więc został zniesiony zakaz zbliżania się. Zaczęło się nękanie psychiczne przez telefony, więc pozmieniałam numery. Teraz wydzwania do moich znajomych i oczernia mnie, grozi, że poda mnie do sądu o odszkodowanie za usunięcie go z wynajętego mieszkania.

Jestem w tej chwili na lekach antydepresyjnych. Wiem, że potrzebuję psychologa, ale o taką pomoc jest tutaj trudno. Nie wiem, co mam zrobić, kiedy właściwie to wszystko się skończy. Proszę o poradę, jak z taką osobą sobie radzić, jak się od niej uwolnić, bo on nie spocznie dopóki mnie nie zniszczy. Alicja.

Odpowiedź psychologa:

Alicjo, gdy przeczytałam twoją wiadomość, to wyobraziłam sobie wielki strach, jaki przez lata paraliżował twoje działania, a to spowodowało, że przez lata tkwiłaś w bezruchu, godząc się na koszmar, jaki opisałaś. Strach przeszkadzał ci w zmianie osobistej i życiowej. Z zaklętego koła przemocy niezwykle trudno jest się wydostać w pojedynkę. Na szczęście dla ciebie znalazł sie ktoś (twój syn), kto podjął działania skutecznie zatrzymujące to koło. Mam nadzieję, że zobaczyłaś i zrozumiałaś, że to jedyny sposób, by przeciwstawić się przemocy. Uwierz w siebie! Piszesz, że zdecydowałaś się na złożenie zeznań w wyniku których mąż poniósł konsekwencje swojego zachowania, a ty zdołałaś wyciszyć się i spłaciłaś długi. To pokazuje, że potrafisz skutecznie działać. Teraz potrzebujesz profesjonalnej psychologicznej pomocy, aby zawalczyć o siebie.

Wiem, że w wielu krajach są grupy polskich psychologów, którzy oferują pomoc. Spróbuj nawiązać z nimi kontakt. Istnieją także internetowe poradnie psychologiczne (chociażby Przestrzeń Pomocy), tam z pewnością znajdziesz potrzebną ci pomoc i wsparcie. To czego potrzebujesz, to odzyskać poczucie sprawstwa i wpływu na swoje życie. Leki antydepresyjne nie rozwiążą twoich problemów, pomogą jedynie chwilowo lepiej się poczuć. Nie masz wpływu na zachowania swojego męża, bo nie od ciebie ono zależy. Masz natomiast wpływ na to co sama zrobisz. Życzę powodzenia!

Dowiedz się także: Jak omijać komunikacyjne rafy, czyli Porozumienie bez Przemocy?

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (3)
/30.09.2013 13:15
U mnie trwało to 25 lat. Strach był potęgowany również skutkami mojej ciężkiej choroby. Z autopsji wiem, że największym problemem ofiary jest strach, poczucie odpowiedzialności za rodzinę, brak wiary w siebie. Ofiara boi się lub wstydzi się wezwać policję i wyjść z problemem na zewnątrz. Ofiara najczęściej nie gromadzi dokumentów, dowodów i nie ma świadków przeciwko takiemu tyranowi domowemu. Najczęściej tyran, gdy widzi, że sprawy zostaną ujawnione to się uspokaja. tyrani to tchórze i są tym bardziej agresywni im bardziej jest im ofiara podporządkowana. Odwagi i wiary w siebie
/30.09.2013 12:24
Mam tak samo. 16 zmarnowanych lat. Ściga mnie policja i prokuratura, bo ponoć wyniosłam z naszego wspólnego domu bieliznę dzieci, kredki i kapcie, które ponoć kosztowały tysiące złotych. Wszyscy się go boją, bo ciągle składa skargi, więc sprawy są popychane dalej, a ja się ciągle tłumaczę. Za to moich zgłoszeń nikt nie przyjmuje. Stać go na dobrych prawników, a ja tonę w długach. Bardzo proszę panią psycholog, zeby nie p... farmazonów, tylko powiedziała co mam robić. Jestem u kresu sił. Nikt nie jest w stanie mi pomóc. Oklepane frazesy nic tu nie pomogą. Życie moje i moich dzieci leży w gruzach. Sądy, policja, prokuratura nie robią nic, a ja czekam z lękiem, kiedy znów mnie zgwałci. Sąd nie chce mi udzielić rozwodu, chociaż z nim już nie mieszkam i robi to "dla dobra" dzieci i mojego.
/12.02.2013 16:01
ja jestem ofiara psychopaty- byłego męża,który skutecznie mnie dręczy i niszczy np poprzez zakładanie spraw w sądzie(17 spraw ),nieoddawaniemi dziecka,pomawianie mnie,wyzywanie,w pracy mojej robi mi awantury,prowokuje itd.niszczy mnie i nasze dziecko.policja i sady nie reagują.taka gehenne ma tysiące kobiet, dla których nie ma pomocy