POLECAMY

Małżeństwa wciąż najzdrowsze

Kolejny raz badanie stanu zdrowia ludzi pozostających w związkach oraz osób samotnych potwierdza, że małżonkowie to najzdrowsza cześć społeczeństwa. Co ciekawe jednak, różnica między ludźmi zaobrączkowanymi, a tymi stanu wolnego, z czasem się wyraźnie zmniejsza.
Kolejny raz badanie stanu zdrowia ludzi pozostających w związkach oraz osób samotnych potwierdza, że małżonkowie to najzdrowsza cześć społeczeństwa. Co ciekawe jednak, różnica między ludźmi zaobrączkowanymi, a tymi stanu wolnego, z czasem się wyraźnie zmniejsza.
Małżeństwa wciąż najzdrowsze
Eksperci fenomen zdrowotnego wpływu związku małżeńskiego tłumaczą następującymi argumentami;
  • Małżeństwo zapewnia lepszy dostęp do wsparcia socjalnego i zwykle wiąże się z lepszym stanem finansowym.
  • Rozwód, owdowienie lub samotność odciskają wyraźne piętno na zdrowiu.
  • Bycie w formalnym związku czyni ludzi generalnie szczęśliwszymi i optymistycznymi, co sprawdza się szczególnie w przypadku panów.
Ale ostatnie zmiany socjologiczne, które skłaniają ludzi do nie zawierania związków małżeńskich lub odkładania ich na później, wydają się dość znacznie oddziaływać na te zdrowotne statystyki. Otóż, najnowsze badania na populacji w wieku 25-80 lat dowodzą, że stan zdrowia niezamężnych dorosłych znacząco się poprawił, podobnie jak stan zdrowia mężatek – żonaci panowie niestety nie doznali tego błogosławieństwa.

Generalnie najgorszy stan zdrowia obserwuje się u mężczyzn – wdowców, niewiele lepiej jest z rozwodnikami. I nawet, jeśli weźmie się to ryzyko pod uwagę (w końcu nie każde małżeństwo doczekuje złotych godów), powiedzenie sobie uroczystego „tak” wciąż jest najlepszą receptą na dobrą kondycję zdrowotną.

Agata Chabierska
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (2)
/9 lat temu
Dla przeciętnie rozgarniętego człowieka jest jasne, że rozwody, rozstania i śmierć partnera musi wpływać na samopoczucie a przejścia z tym związane muszą wpływać na stan zdrowia. Tak skrajne stany emocjonalne i zwykle pogorszenie statusu materialnego rzutuje na zdrowie. Porównywanie stanu zdrowia ludzi szczęśliwych i po ciężkich przejściach nie ma sensu. No chyba, że badania „naukowe” są na zlecenie i płacą za określone wyniki. Dopóki dyspozycyjni naukowcy wspierani przez takich dziennikarzy jak autorka powyższych banałów będą dostawać kasę, dopóty będą wrabiać motłoch w małżeństwa.
/10 lat temu
Ten artykuł to bełkot jakiś. Autorka przeczy sama sobie, bez większego składu rzuca ogólnikami, z których naprawdę nic nie wynika!