Gdy rutyna zabija seks

Nic tak nie niszczy związku jak nuda, rutyna i brak czasu. A o to wszystko bardzo łatwo w kilkunastoletnim związku.
/ 13.05.2008 12:30
rutyna1.jpgNasze dziennikarki poprosiły cztery czytelniczki: kobietę w początkowej fazie związku (przeczytaj "W szponach namiętności"), po trzech latach bycia razem ("Seks to nie wszystko"), po 12 latach małżeństwa (o tym dzisiaj) i samotną (o tym za tydzień), żeby przez miesiąc prowadziły dla nas seksdzienniki. Komentarz dr Andrzej Depko.

Karolina i Leszek są małżeństwem od 12 lat. Ona, 34 lata, jest montażystką w firmie produkującej programy dla telewizji. On, 35 lat, agent ubezpieczeniowy. Mają dwie córki, czteroletnią Magdę i ośmioletnią Małgosię.
DZIEŃ PIERWSZY: Ja mam pisać seksdziennik? Zastanawiam się, czy dziś będę mogła rozpocząć notatki. Wieczorem do domu wraca Leszek. Zmęczony, głodny i zły. Chyba jeszcze poczekasz na opisy uniesień, pozycji i pieszczot dzienniczku.
DZIEŃ TRZECI: Magda jest chora. Urywam się z pracy, żeby pójść z nią do lekarza. Wieczorem spotykamy się w domu. Leszek usypia małą i przychodzi do pokoju. Prawimy sobie komplementy.
DZIEŃ PIĄTY: Leszek wyjechał w trzydniową delegację. Zamykam dziennik.
DZIEŃ ÓSMY: Leszek wraca wieczorem. Kładziemy dzieci spać, idziemy do sypialni i kochamy się przez godzinę. Rozłąka to doskonały afrodyzjak.
DZIEŃ DWUNASTY: Leszek ogląda telewizję, ja kładę się wcześniej spać. Przychodzi, budzę się, żeby powiedzieć mu dobranoc. Całuje mnie w szyję. Oddaję mu pocałunek i zasypiamy.
DZIEŃ TRZYNASTY: Rano zastanawiam się, czy rutyna nie zabija naszej namiętności. Chcę porozmawiać o tym z Leszkiem, ale wieczorem wpadają znajomi i nie mam okazji poruszyć tego tematu.
DZIEŃ CZTERNASTY: Ścieram kurze w pokoju, kiedy Leszek przychodzi z treningu. Pachnie czystością. Podchodzi do mnie i całuje w szyję. Dotyka moich piersi. Uwielbiam, gdy chce mnie mieć natychmiast. Kochamy się. Potem idziemy do sypialni, trochę rozmawiamy i kochamy się znów. Postanawiam go zaskoczyć w podobny sposób za kilka dni.

Co na to seksuolog?
Nic tak nie niszczy związku jak nuda, rutyna i brak czasu. A o to wszystko bardzo łatwo w kilku-, a tym bardziej kilkunastoletnim związku. Nastąpiła faza stabilizacji. W takim momencie łatwo zacząć żyć obok siebie. Kobieta jest skupiona na wychowywaniu dzieci i pracy zawodowej. Mężczyzna też zajmuje się swoimi sprawami. Seks staje się mechaniczny jak jedzenie czy czytanie książki. Żyjemy według schematu. O tej godzinie spotykamy się w domu, o tej jemy kolację, o tej oglądamy telewizję. Gdzie tu miejsce na spontaniczność, rozbudowaną erotykę? Miłość uprawiamy na pięć minut przed zaśnięciem. Szybko, bo dzieci się obudzą, a poza tym przecież trzeba rano wstać. Popadamy w letarg seksualny, powoli oddalamy się od siebie. Niezaspokojone potrzeby kumulują się. I ona, i on stają się bardziej wrażliwi na bodźce erotyczne. Łatwo wtedy o zdradę. Jak temu zaradzić? Nie dać się nudzie. Ciągle rozbudzać w sobie i w partnerze pragnienie bliskości. W szybkim seksie nie ma nic złego, pod warunkiem, że to nie jedyny sposób współżycia. Urozmaicajcie, szukajcie inspiracji. Jednego dnia kochajcie się w samochodzie na parkingu. Innego wyślijcie dzieci do babci i zafundujcie sobie długą romantyczną kąpiel. Zdobywajcie się ciągle na nowo. Partner, nawet ten z obrączką na palcu, nie jest nam dany raz na zawsze.
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (12)
/19.04.2010 00:25
Trafiliśmy z polecenia p.dr Depki do Kliniki Potencji w Poznaniu. Jedna długa rozmowa (rozdzielnie, na końcu razem) z młodą całkiem panią psycholog dała nam więcej, niż wielonocne studiowanie internetu. Jej sugestie orzeźwiły nasze ars amandii, przestaliśmy społkować w trójkę, teraz bez Video kochamy się, jak dwudziestolatki (są my dobrze po 40). Czasami warto wydać parę groszy na specjalistkę :) Łucja i J.
/02.12.2009 19:59
A co ja mam powiedzieć???? Mam 23 lata od 4 lat jestem mężatką - na początku było cudownie, a teraz lepiej nie mówić... Dopóki ja się starałam to jeszcze sex był, ale teraz sobie odpuściłam bo nawet jak już się kochaliśmy to chyba tylko po to żeby zaspokoić jego... W ciągu ostatniego miesiąca kochaliśmy się 3 razy, zero starań z jego strony, nic. Bardzo go Kocham i jeszcze to wytrzymuję, ale coraz częściej zastanawiam się co dalej...
/18.11.2009 10:40
Nie tykać kobiet z dziećmi! To jest zgroza! Lepsza brzydsza ale bez obciążeń, bo potem mąż może koko-dżambo wpaść i zrobić albo mścić się! Jak dzieci nie macie i mąż nudny to przy nim nie siedz! No, chyba, ze ma kasę a Ty nie! Miłość i zauroczenia również mają charakter rozpłodowy (zobaczcie na swoich starych czy przytulają się jeszcze do siebie? szepczą czółe słuwka, dają namiętne buziaczki? a figa! nic z tego! Zdrady, kochanki i nieqwierność małzeńska . . tutaj wszystko idzie o rozpłód . . . pomyślcie co by się działo gdyby nie antykoncepcja? W dodatku niechcianej ciąży to zawsze winni sa obydwoje partnerzy (dlatego w prawie sądownictwo zastosowało rozczenia alimentacyjne na odchów bobasów/młodzieży/uczniów. Śluby, małżeństwa i wierność też odchodzą do lamusa. Intercyzy, testy DNA, banki spermy z wymieszanym materiałem genetycznym to przyszłośc gatunku ludzkiego (światem zierzęcym zootechnika się niech zajmuje). Ewolucja gatunku ludzkiego jest zaprogramowana na masowy rozpłód (nie bacząc na jakość potomstwa jak i jego dalczy odchów). To tylko geny, hormony i instynkty zaprogramowane w genetyce. Najlepsza antykoncepcja to petting/onanizacja/masturbacja lub podwiązanie jajkników. "By zmniejszyć ryzyko ewentualnych infekcji, warto mieć stałego (zdrowego) partnera" - a co z tymi, którzy do monogamii stworzeni nie są i zarażają naiwniaków, którzy kuszą się na przygodny seks? Kiły utajone, hiv oraz kłykciny?
POKAŻ KOMENTARZE (9)