POLECAMY

„Osiągnęłam dno dna” – blogerka opowiedziała szczerze o chorobie, która dotyka 20% młodych matek

Też to przeżyłyście?
Marta Słupska / 4 miesiące temu
„Osiągnęłam dno dna” – blogerka opowiedziała szczerze o chorobie, która dotyka 20% młodych matek screen Instagram

Ten temat rozumieją głównie mamy. Nie wszystkie, ale wiele z nich. Chodzi o chorobę, o której rzadko się mówi, a która potrafi doprowadzić na skraj wyczerpania, a nierzadko doprowadzić do rozbicia rodziny. Depresja poporodowa.

Depresja poporodowa w rzeczywistości

Emocje, jakie towarzyszą młodym matkom, są bardzo rozbieżne: miłość i radość mieszają się z przerażeniem i obawą „czy dam sobie radę”. Wiele kobiet w tym czasie doświadcza depresji poporodowej – szacuje się, że problem ten dotyczy aż 20% z nich. Przypomniała o nim niedawno Tori – instagramerka, a prywatnie mama małej dziewczynki o imieniu Bodhi.

Kobieta opublikowała 15 lutego przejmujący wpis dotyczący jej zmagania się z depresją poporodową. Towarzyszyło mu zdjęcie zapłakanej Tori z uwieszoną przy piersi Bodhi. Fotografia bardzo odznacza się na tle innych zdjęć zamieszczanych przez blogerkę – na pozostałych kobieta pozuje zazwyczaj uśmiechnięta i wydaje się być radosna.

 

This is a picture I most likely will not keep up for very long. This is me, at the peak of my postpartum depression. I asked Shiloh to take a picture of me, so I could remember how far I’d come, if I ever came out of it. I was lower than low, I wasn’t even myself. Looking back at this photo I remember perfectly the pain I felt, the dread in waking up everyday, the physical pain that engulfed me from thoughts in my brain. I had never known consuming, mind altering emotion such as this that flooded every fiber of my being, making its way through my veins like a plague. This is what postpartum depression looks like, or at least what it did for me. I didn’t want to leave this life, but it seemed like the only way that would rid me of the pain I was in. I didn’t ask for it, it wasn’t welcome. But there it was, and I kicked its fucking ass and beat it to the ground before I let it consume me, or much worse, take my life. #thisisppd . . . . #ppd #postpartumdepression #mentalhealthawareness #mentalhealth #overcomingppd #mentalhealthsupport #communityovercompetition #stopcensoringmotherhood #motherhoodunited #motherhoodrising #motherhood #takebackpostpartum #momblogger #empoweredbirthproject #mindfulparenting #mindfulmama #consciousmotherhood #motherhood #tribedemama #birthofamama

Post udostępniony przez T O R I ✖️ B L O C K (@themanifestingmamma)

To ja, u szczytu mojej depresji poporodowej. Poprosiłam Shiloh o zrobienie mi zdjęcia, żebym mogła sobie przypomnieć, jak daleko zaszłam – o ile z tego wyjdę. Osiągnęłam dno dna, nie byłam nawet sobą. Gdy teraz patrzę na to zdjęcie, przypominam sobie ból i przerażenie towarzyszące mi każdego dnia. Fizyczny ból, wywołany przez myśli krążące w mojej głowie. Tak wygląda depresja poporodowa, przynajmniej tak wyglądała u mnie. Nie chciałam zakończyć tego życia, ale wtedy wydawało mi się, że to jedyny sposób, żeby uciec od bólu
– napisała Tori.

Stan Tori był tak zły, że kobieta rozważała samobójstwo. Wtedy zaczęła też szukać pomocy. Początkowo odrzuciła przyjmowanie przepisanych leków, ponieważ nie chciała rezygnować z karmienia piersią. Uważała, że to by równało się okazaniu słabości. Dopiero psychoterapeuta wyprowadził ją z błędu i namówił do rozpoczęcia kuracji.

Blogerka opisuje się teraz jako „postpartum depression warrior”, co można przetłumaczyć jako „wojowniczka w sprawie depresji poporodowej”, i wspiera inne kobiety w walce z tą groźną chorobą. Przekonuje, że jej symptomów nie wolno ignorować, a jeśli się pojawią, należy jak najszybciej skontaktować się z lekarzem i podjąć leczenie.

Polecamy:
Chcą go zabić, chociaż nie wiedzą, co mu dolega? Mały chłopiec ma zostać odłączony od aparatury podtrzymującej życie
„Przez lata nazywano mnie mężczyzną”. Niezwykle owłosiona kobieta przestała wstydzić się swojego ciała

 

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Pamiętaj, że w przypadku problemów ze zdrowiem należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem!

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (2)
/4 miesiące temu
Ja przechodzilam ja 22 lata temu. Nie wiedziałam o tym bo wtedy się o depresji poporodowe nie mówiło. Po wielu latach usłyszałam co to jest i porowmalam swoje objawy i się potwierdziło. Gdyby nie wsparcie męża to nie wiem co byłoby ze mną i moim dzieckiem. To naprawdę poważna choroba.
/4 miesiące temu
depresja poporodowa to straszna choroba, wiem bo przecghodziłam ją 3 lata temu