Poznanie intuicyjne

Poznanie intuicyjne

W XXI w. zauważamy coraz więcej ograniczeń wynikających z racjonalizmu, logiki i "naukowych metod", na których mamy opierać swoje życie. Może właśnie dlatego coraz częściej odwołujemy się do takich metod poznania i pojmowania rzeczywistości, które nie opierają się na doświadczeniu zmysłowym, czyli do intuicji i wiary.
/ 22.06.2009 13:54
Poznanie intuicyjne

Charakteryzujące współczesną nam epokę nadmierne zaufanie do "linearnej" myśli jest w dziejach ludzkości zjawiskiem stosunkowo nowym. Największym propagatorem tego sposobu myślenia był niewątpliwie wielki filozof francuskiego Oświecenia, Kartezjusz. Był on twórcą tradycji intelektualnej, korzeniami sięgającej do starożytnej Grecji. Ale pamiętajmy, że starożytna Grecja – kolebka logiki, filozofii i początków naukowych metod poznawczych – była także ziemią, na której powstała wyrocznia delficka. Dawni Grecy uważali, że racjonalne myślenie musi znaleźć oparcie w intuicji.

Intuicja mężczyzny i kobiety

W naszych czasach intuicyjne poznanie ma dość dwuznaczne konotacje. Wiedza konwencjonalna odrzucana jako coś, co jest nieuchwytne, mistyczne, niepewne, a zatem przypisywane jest naturze kobiety. U mężczyzn ta sfera poznania przyjmuje formę "domysłów", "odruchów" czy "reakcji instynktownych".

To wszystko mity i nieporozumienia. Kobiety wcale nie kierują się intuicją w większym stopniu niż mężczyźni. Być może dlatego, że intuicji nie uznaje się za proces racjonalny, częściej przypisywana jest kobietom, podczas gdy sfera racjonalnego myślenia stanowi domenę męskiego umysłu. W rzeczywistości jednak w zajęcia tradycyjnie uważane za "kobiece" w niewielkim stopniu angażujemy intuicję.

Czy intuicja naprawdę istnieje

W dzieciństwie kierujemy się intuicją. Ale ponieważ dorastamy w społeczeństwie, które każe nam ufać tylko temu, co dostrzegalne, dotykalne, "naukowo" uzasadnione, z czasem zdolność ta zanika. Na moje szczęście nigdy jej nie straciłem.
Wszystko to, co postrzegamy w dzieciństwie, uznajemy za rzeczywiste. Ponieważ intuicja jest jeszcze materiałem surowym i niewykształconym, posługujemy się nią nieświadomie do gromadzenia informacji, które potwierdzają nasze lęki lub życzenia. Przyjmujemy je za oczywiste, gdyż nie wiemy, że pochodzą z intuicji. Jeżeli cień na ścianie sypialni wygląda jak potwór, dziecko nie pyta: "Czy ten potwór jest prawdziwy?", ale "Czy mnie zje?"

Potwór jest tworem rzeczywistym. Ma określoną strukturę oraz cel i częstokroć stanowi dokładną projekcję napięć i zagrożeń dziecięcego życia. Jeśli zapytasz dziecko, jak pozbyć się potwora, otrzymasz dokładny opis metody jego unicestwienia. Dziecięca nieświadomość wie, jak to zrobić.

Dorośli są rzecz jasna większymi "realistami". Tak więc dziecko, które mówi rodzicom, że "widziało" potwora, zbywa się stwierdzeniem, że jego lęki są "wyimaginowane". Dorośli rzadko zdają sobie sprawę z tego, że dziecięca nieświadomość stanowi odbicie złożonych, abstrakcyjnych lęków (powiedzmy przed skrywaną złością rodziców), przybierających postać fizycznego symbolu, do którego dziecko może się odnieść: potwora. Tak więc w bardzo młodym wieku uczymy się nie ufać intuicji. W miarę dorastania uczymy się osądzać dane jako rzeczywiste, trafne lub obiektywne, odrzucamy wszystko, co według obowiązujących norm nie jest rzeczywiste. Po latach umysłowa cenzura staje się nie uświadomionym, automatycznym procesem. Ponieważ wielu ludzi od dzieciństwa tłumi ową naturalną zdolność, ponowne uczenie się wykorzystywania intuicji należy zacząć od stwierdzenia, które skojarzenie pojawia się w wyobraźni, a które nie jest rozpoznane.

Rozpoznaj intuicję

Drugim powodem, dla którego nie rozpoznajemy sygnałów intuicji, jest fakt, iż przemawia ona innym językiem. Przejawia się często w symbolach wyrwanych z kontekstu. Niezwykle rzadko mówi pełnymi zdaniami. Co więcej, informacje intuicji najczęściej "nie mają sensu", zwłaszcza, jeśli dotyczą przyszłości. W rezultacie staramy się nie zwracać na nie uwagi.

Pewnego ranka znajoma aktorka odmówiła wypicia tradycyjnej filiżanki cappuccino przed rozpoczęciem zdjęć. Czuła, że nie ma ochoty na kawę, choć dawka kofeiny bardzo ułatwiłaby jej pracę. Po południu cały zespół zachorował na dyzenterię, bo mleko do kawy okazało się zakażone. Posłuchawszy głosu intuicji, aktorka ta uniknęła poważnej dolegliwości, choć nie było żadnych obiektywnych "powodów", dla których nie powinna pić tego dnia kawy.

www.tarot.info.pl

www.tarot.sos.pl