Kozak ta Karolina

Kozak ta Karolina

Karolina Kozak bez napinania się nagrała polską popową płytę jesieni.
/ 17.10.2007 17:37
Kozak ta Karolina
Singlowy "Razem zestarzejmy się" zaliczył trudny debiut w telewizji, gdzie kompletnie się nie sprawdza. Bo to za dobra piosenka jest, po prostu.

Przy tym subtelna i delikatna, a takie w telewizji nie wychodzą. Giną pomiędzy informacjami a reklamami. Karolina Kozak, która debiutuje tym singlem, a teraz pełnowymiarową płytą, może się niektórym kojarzyć jako prezenterka z MTV. Innym – z formacją Dr. No (sympatyczna warszawska grupa, która zaliczyła kilka lat temu jeszcze trudniejszy debiut). Ale ten solowy album to zupełnie inny wizerunek wokalistki – po pierwsze, w akustycznym repertuarze, po drugie, z udanymi osobistymi tekstami.

To zderzenie dojrzałego wizerunku Karoliny Kozak z dotychczasowymi telewizyjnymi i elektronicznymi próbami musi wywołać miłe zaskoczenie. Wokalnie to coś między Edie Brickell a Norah Jones. Śpiewanie bez napinania się i popisów. I ani śladu smooth jazzu (choć pewnie samego jazzu szczypta tu by się znalazła za sprawą kompozytorskiej pomocy Marka Napiórkowskiego). Na szczęście. To prostota, do jakiej mam słabość.

Lekkie, przejrzyste gitarowe aranże z delikatnie tylko zaznaczoną sekcją rytmiczną. Poza tym parę chórków charakterystycznych dla produkcji Bogdana Kondrackiego i – to akurat jedyny problem tego albumu – dęciaki, flety i staroświeckie ornamenty. Nie, nie to, że nieładne. Przeciwnie. Kłopot w tym, że przerysowane z produkcji Kondrackiego dla Ani Dąbrowskiej. Kiks zupełnie niepotrzebny, podobnie jak tytuł z serii odpychająco nijakich: "Tak zwyczajny dzień". Ale nawet to nie przekona mnie, że w tym roku w polskim popie może wyjść coś lepszego.

Karolina Kozak, "Taki zwyczajny dzień", Jazzboy Records, 44’15”, 32 zł