POLECAMY

Kaczka w winie i łosoś z awokado - przepisy kulinarne z bloga Lepszy Smak

W kuchni Pani Ani wszystko, choć dietetyczne, ma lepszy smak! Dla Czytelników We-Dwoje.pl autorka bloga Lepszy smak ma trzy łatwe przepisy na wykwintne dania.

W kuchni Pani Ani wszystko, choć dietetyczne, ma lepszy smak! Dla Czytelników We-Dwoje.pl autorka bloga Lepszy smak ma trzy łatwe przepisy na wykwintne dania.

Zapraszamy na szybką przestawkę z łososia, wkwitną kaczkę w czerwonym winie oraz idealny sernik w wersji light.

 

Kaczka ze śliwkami w czerownym winie

Kaczka duszona w czerwonym winie z dodatkiem suszonych śliwek to danie smakowite i łatwe do przygotowania. Jednocześnie lekkie i wykwintne!

Składniki:
1 kaczka (lub 4 uda)
3-4 grube plastry wędzonki (np. polędwicy łososiowej) – pokrojone w paski
1 średnia cebula – pokrojona
2-3 goździki
5-7 ząbków czosnku (oddzielonych od główki, ale nie obranych)
1-2 paski skórki z pomarańczy
kilka gałązek świeżego tymianku
2-3 liście laurowe
sól i pieprz
oliwa z oliwek

Dodatkowo:
około 1/2 butelki czerwonego wytrawnego wina
10-15 suszonych śliwek

Wykonanie:
Kaczkę podzielić na części, umyć i dokładnie posolić. (Uwaga: Jeśli mamy na to czas, to dobrze jest zostawić nasolone mięso w lodówce na kilka godzin, nawet na całą dobę.)

Obrumienić kawałki mięsa na oliwie.
W naczyniu żaroodpornym ułożyć kawałki obsmażonego mięsa, a wokół nich pozostałe składniki (za wyjątkiem suszonych śliwek!). Zalać czerwonym winem (płyn powinien zakrywać mięso do 3/4 wysokości).
Wstawić do piekarnika i piec 2-3 godziny w temperaturze 150-165 stopni. W czasie duszenia, płyn powinien tylko bardzo delikatnie „bulgotać”. (Mięso można także gotować na kuchni w głębokiej patelni lub dużym rondlu.)
Na 30 minut przed końcem pieczenia, mięso obrócić i dodać suszone śliwki.
Jeśli jest taka potrzeba, kaczkę można przygotować na 1-2 dni wcześniej, przechowywać w lodówce, a przed podaniem odgrzać w piekarniku (30-45 minut) lub kuchence mikrofalowej. W takiej sytuacji śliwki dodajemy dopiero w czasie odgrzewania mięsa. Dzięki temu zachowają one swój kształt i nie będą rozgotowane.)

 

Łosoś z awokado i twarożkiem

Wspaniała, ekspresowa i bardzo elegancka przystawka. Wędzony łosoś wprost idealnie komponuje się z awokado i twarożkiem zarówno pod względem smaku jak i kolorystycznie.

Składniki: (na 2 porcje)
4 plastry wędzonego łososia
1/2 awokado
1 łyżka soku z cytryny
2 łyżki kremowego twarożku
1-2 łyżki mleka
1 ząbek czosnku (opcjonalnie)
sól i biały pieprz
dodatkowo:
2 plasterki cytryny
natka
2 szklane kieliszki/pucharki/szklanki…

Wykonanie:
Twarożek przyprawić do smaku solą, pieprzem i czosnkiem. Jeśli jest bardzo gęsty dodać odrobinę mleka.
Łososia pokroić w drobną kostkę.
Awokado obrać ze skórki, usunąć pestkę i pokroić w kostkę. Od razu wymieszać z sokiem z cytryny (opóźnimy w ten sposób jego ciemnienie).
Do przygotowanych kieliszków nałożyć kolejno twarożek, pokrojone awokado oraz łososia.
Przybrać plasterkiem cytryny oraz gałązką natki.
Do momentu podania (ale nie za długo, ponieważ awokado zmienia kolor!) przechowywać w lodówce.

 

Kremowy sernik z malinami

Sernik ten jest bardzo kremowy i wilgotny, a przy tym nie za słodki. Bliżej mu do „New York Cheesecake” niż polskiego tradycyjnego sernika pieczonego. Jest to na pewno nasz ulubiony sernik, który cieszy się ogromnym wręcz powodzeniem na wszystkich uroczystościach rodzinnych i domowych przyjęciach. Przepis był wielokrotnie udoskonalany, aż osiągnęliśmy „sernik idealny”.
Teraz natomiast powstała jego kolejna wersja – light.

W wersji podstawowej podawałam go pokrytego wiśniową frużeliną lub kremem cytrynowym (lemon curd), teraz w wersji light najczęściej serwuję go ze świeżymi owocami (truskawkami, malinami, borówkami) lub z polewą z czarnej czekolady. Świetnie smakuje także polany musem ze zmiksowanych owoców (świeżych lub mrożonych).

Składniki:
1,10 sera twarogowego + 125 g serka kremowego Philadelphia (lub 1,25 kg sera twarogowego)*
10-20 dag cukru brzozowego/fruktozy (ilość zależy głównie od kwaśności sera, ale i od tego czy sernik będzie podawany z owocami czy z polewą z gorzkiej czekolady)
3 łyżki mąki pszennej
5 jajek
2 żółtka
1 zapach rumowy (lub 1 łyżka tartej skórki z cytryny lub pomarańczy)

*Sery twarogowe oferowane w supermarketach zawierają na ogół mniejszą lub większą ilość serwatki. Sernik będzie dużo lepszy jeżeli ser wyłożymy do sitka wyścielonego gazą i pozostawimy do odcieknięcia na 4-6 godzin, a najlepiej na całą noc. Z doświadczenia wiem, że z 2 kg sera wycieka ok 20 dag płynu!!!

Dodatkowo:
migdały pocięte na płatki
świeże owoce lub gorzka czekolada

Wykonanie:

Przygotować tortownicę (średnica 26 cm). Dno wyłożyć papierem do pieczenia, a boki wysmarować margaryną i w miarę możliwości oblepić płatkami migdałowymi. Pozostałe płatki wysypać na dno tortownicy (warstwa min pół cm).

Sery zmiksować z cukrem brzozowym i mąką. Ciągle miksując, kolejno wbijać jajka i żółtka. Dodać zapach rumowy (lub otartą skórkę cytrynową/pomarańczową).

Masę wyłożyć na spód z migdałów. Piec na najniższej półce piekarnika przez 10 minut w temperaturze 230-240 stopni, a potem jeszcze 60 minut w temperaturze 130-140 stopni. Gdyby sernik nadmiernie się rumienił, przykryć go arkuszem papieru do pieczenia. (Upieczony sernik ma ścięty wierzch, ale nie do końca „stabilny” środek.)
Po wystudzeniu schłodzić w lodówce przez min 1 godzinę. Przed podaniem udekorować świeżymi owocami.

Wersja z polewą czekoladową. Przygotować polewę czekoladową. 1/2 tabliczki gorzkiej czekolady rozpuścić w kuchence mikrofalowej z dodatkiem 2 łyżeczek masła i 2 łyżeczek mleka. Jeszcze ciepły sernik polać polewą czekoladową i pozostawić do zastygnięcia.

 

 

Rozmowa z Anną Dopierałą, autorką bloga Lepszy Smak

Od jak dawna Pani bloguje i skąd pomysł na blogowanie?
Półtora roku temu mój Mąż zdecydował się rozpocząć radykalne odchudzanie. W ciągu kolejnych 6 miesięcy schudł ponad 25 kg! Przez cały ten czas mąż był pod opieką dietetyka, który ustalał harmonogram posiłków oraz przedstawiał listę produktów, które można było jeść. Mając do dyspozycji tak skromną listę produktów udało mi się na jej podstawie stworzyć takie dania, które spełniając wymagania diety były jednocześnie smaczne i apetyczne. Blog powstał 10 miesięcy temu, na prośbę naszych znajomych, którzy także chcieli skorzystać z moich przepisów. Rozpoczynając pisanie bloga, nawet się nie domyślałam, że aż tak wiele osób jest zainteresowanych lekką kuchnią!

Co chciałaby Pani osiągnąć prowadząc taki właśnie blog?
Moim celem jest pokazanie, że dieta to nie „koniec świata”, a jedynie początek poznawania innej kuchni. Za pośrednictwem bloga próbuję udowodnić, że „dietetyczne” wcale nie znaczy „niesmaczne”, „monotonne” lub „nieapetyczne”. Chciałabym pokazać, że aby dobrze zjeść wcale nie trzeba iść do drogiej restauracji, ani spędzić w kuchni „całego dnia”, ani też być wybitnym kucharzem. 

Jakie korzyści daje pisanie bloga kulinarnego?
Odkąd prowadzę bloga, gotowanie nabrało dla mnie nowego wymiaru. Czytając komentarze, „surfując po internecie” w poszukiwaniu nowych dań i inspiracji, mam wrażenie, że codziennie uczę się czegoś nowego! „Odkryłam” nowe, zupełnie mi dotąd nieznane produkty (np. quinoa, topinambur, syrop z agawy, tłuszcz kokosowy), zaczęłam korzystać w kuchni z nowych urządzeń (np. parowar, garnek rzymski), rozszerzyłam bardzo swoją wiedzę z zakresu obsługi komputera oraz pokonuję kolejne stopnie wtajemniczenia w dziedzinie fotografii. Ten wywiad to także kolejne nowe doświadczenie i jeszcze jedna lekcja! Ponadto codziennie poznaję (wirtualnie i osobiście) wiele nowych osób, które podzielają moją kulinarną pasję. Bardzo ważna jest także stale rosnąca liczba czytelników bloga oraz pochwały zawarte w komentarzach , które wprost dodają „skrzydeł”.
Nie ukrywam, że prowadzenie bloga to dla mnie wielka frajda!

Czy prowadzona przez Panią kuchnia jest całkowicie podporządkowana diecie?
Gotuję „od zawsze”. Codziennie dla 5-osobowej rodziny (my plus dwie prawie dorosłe córki oraz nastoletni syn). Nie ukrywam, że od kiedy mąż jest na diecie nasza kuchnia się zmieniła. Nie zawsze to na co ma ochotę cała rodzina (np. pierogi, pyzy, sushi, zupa dyniowa, etc.) jest zgodne z dietą męża. Wtedy dla niego przygotowuję coś innego. Żeby nie „utknąć” na cały dzień w kuchni, opatentowałam kilka „skrótów”, np. gotowanie zup „na zaś” i ich wekowanie. Przedstawiłam ten sposób na blogu i wiem, że wiele osób zaczęło z tego pomysłu korzystać i bardzo go sobie chwalą.
Z czasem okazało się, że wiele potraw, które przygotowywałam specjalnie dla męża zyskało sobie uznanie w oczach dzieci. Dania takie jak ciasta i placuszki z mąki razowej, zupy kremy, pieczone warzywa weszły na stałe do rodzinnego menu.

Skąd czerpie Pani kulinarne inspiracje?
Namiętnie kolekcjonuję książki i prasę kulinarną. Jednak najczęściej i najchętniej korzystam z przepisów wyszukanych na polskich i angielsko-języcznych blogach traktujących o gotowaniu. Uważam, że są one bardzo wiarygodne oraz zawierają dodatkowe wskazówki i uwagi dotyczące przygotowania konkretnej potrawy. Ponadto część swoich umiejętności wyniosłam z domu rodzinnego. Moja mama świetnie gotuje i niektóre przepisy są jej autorstwa. Przepisy prezentowane na moim blogu, muszą spełniać kryteria diety męża. Aby dany przepis mógł się pojawić na blogu, czasem musi być najpierw „odchudzony” i dostosowany do wymagań diety. Równie często, na stronach Lepszego Smaku, przedstawiam dobrze znane wszystkim potrawy, ale w nowej, lżejszej wersji (np. „risotto” z kaszy jęczmiennej, jogurtową panna cottę). Są to już wtedy moje autorskie wersje. Jednocześnie zaznaczam, że nie jestem dietetykiem, a to co przedstawiam na blogu, to tylko „mój sposób na odchudzanie”.

Fot. lepszysmak.wordpress.com

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (2)
/7 lat temu
łosoś w kieliszkach do martini wygląda po prostu super wykwitnie! nie omieszkam zaserwować takiego "drinka" w siebie w domu
/7 lat temu
mniam