maż zdradzał mnie nawet na kwarantannie fot. Adobe Stock

„Mąż zdradzał mnie nawet na kwarantannie. Nie mogę się pozbierać...”

Zawsze wiedziałam, że Patryk lubi niezobowiązująco poflirtować z innymi. Nie sądziłam jednak, że podczas mojego wyjazdu za granicę, spędzi kwarantannę na seksie z kochanką!
/ 17.10.2020 11:41
maż zdradzał mnie nawet na kwarantannie fot. Adobe Stock

Ja i Patryk jesteśmy małżeństwem od 8 lat. Nie mamy dzieci. Nasza relacja od zawsze była skomplikowana. Już przed ślubem wiedziałam, że Patryk to raczej typ kobieciarza i lubi niegroźnie poflirtować. Nigdy mi to nie przeszkadzało. Zawsze twierdził, że nie przekracza pewnych granic i wszystko jest niewinną zabawą.

Wtedy wierzyłam mu, bo w sumie jaki miałabym powód, żeby nie ufać własnemu facetowi?

Nie bądź taką sztywniarą. Parę komplementów jeszcze nikomu nie zaszkodziło

Pierwsze większe ukłucie zazdrości poczułam, gdy byliśmy mniej więcej 3 miesiące po ślubie. Poszliśmy na imprezę do znajomych, a podpity Patryk mocno zalecał się do mojej przyjaciółki. Wszystko szybko ukrócił jej mąż, ostro mówiąc co na ten temat myśli. Patryk się uspokoił, ale widziałam, że do końca imprezy patrzy na Anię maślanym wzrokiem.

Kolejnego dnia zrobiłam mu awanturę. Patryk nie rozumiał problemu i twierdził, że po prostu chciał być miły dla mojej przyjaciółki

- Wiesz, jestem nowy w tym towarzystwie i chcę, żeby twoi znajomi mieli dobre zdanie na mój temat. Nie bądź taką sztywniarą. Parę komplementów jeszcze nikomu nie zaszkodziło.

Miałam wrażenie, że za tymi komplementami jednak kryło się coś więcej i gdyby nie reakcja męża Ani oraz moja obecność, Patryk nie poprzestałby na samych słowach. Oczywiście, nie wierzyłam że Ania zdradziłaby swojego faceta. Ale czy byłam w stu procentach przekonana, że Patryk też nie zdradziłby mnie...? Zaczęłam mieć wątpliwości.

Kilka miesięcy później puściły mi nerwy, bo Patryk zaczął niewybrednie komplementować moją siostrę. Po kilku piwach na rodzinnym grillu, bełkotał coś o jej boskich nogach i świetnym biuście. Cała rodzina była zgorszona, co za wstyd!

Tego typu sytuacje zdarzały się co kilka miesięcy, ale Patryk zawsze wszystko bagatelizował. Twierdził, że jestem przewrażliwiona, zazdrosna, a on nigdy w życiu nie posunąłby się do niczego więcej, niż subtelny flirt. Nie wiedziałam jednak, czy w granicach normy mieszczą się teksty typu:

- Masz piękną sukienkę. Gdyby nie to, że jestem żonaty, mógłbym się zastanawiać, czy bielizna pod spodem jest tak samo śliczna. Bo nad tym, że masz obłędne ciało, nie muszę rozmyślać. To widać od razu, nie da się ukryć pod ubraniem... Masz najlepszy tyłek, jaki kiedykolwiek widziałem. A uwierz mi, znam się na tym.

Serio?! W klubie wyszłam tylko do toalety. Po powrocie zastałam Patryka przy barze z seksowną blondynką, więc dyskretnie stanęłam za jego plecami, żeby usłyszeć co takiego ma jej do powiedzenia. Oczywiście, po tych słowach wkroczyłam do akcji i poinformowałam dziunię, że jestem żoną Patryka. A mój mąż bronił się, twierdząc że przecież otwarcie powiedział jej, że jest żonaty i nie ma wobec niej żadnych planów.

- I to, że znasz się jak nikt na tyłkach innych kobiet, też jest takie normalne?! - krzyczałam przez łzy.
- Każdy facet zna się na tym. Chyba nie wzięłaś tego na poważnie, myszeczko...

Po każdej takiej akcji, było kilka miesięcy spokoju. Ale potem znowu działo się coś, co niby nie było zdradą, ale budziło znowu moją czujność. Po kilku latach małżeństwa Patryk zaczął namawiać mnie na dziecko. Ale ja nie chciałam. Nigdy w sumie nie czułam przesadnie instynktu macierzyńskiego, a do tego z tyłu głowy miałam myśl, że jeśli ciąża byłaby zagrożona, to Patryk pewnie prędko mnie zdradzi, nie mogąc żyć bez seksu...

Dostałam awans, co wiązało się z wyjazdami

Rok temu awansowałam w pracy. Patryk niby się cieszył, ale przebąkiwał coś, że teraz zarabiam więcej od niego i nie najlepiej się z tym czuje.

- Tylko nie udowadniaj sobie własnej męskości na inne sposoby! - rzuciłam ostro, bo od razu miałam czarne myśli. - To chyba dobrze, że dostałam awans. Może dzięki temu szybciej spłacimy kredyt!

Niestety, wyższe stanowisko w banku to zawsze konieczność służbowych wyjazdów. Zazwyczaj wyjeżdżałam na kilka dni, ale Patryk w sumie od jakiegoś czasu jakoś się zmienił - miałam wrażenie że przestał być typem podrywacza i trochę się uspokoił. Zaczął traktować mnie o wiele lepiej. Dawne podejrzenia puściłam w niepamięć i doszłam do wniosku, że mój mąż wreszcie dorósł.

Ona nie wraca, żeby się nie zarazić...

We wrześniu dostałam propozycję miesięcznego szkolenia w Monachium. Wyjazd właściwie z dnia na dzień. Codziennie po kilka razy rozmawialiśmy z Patrykiem na Skypie. Dzień przed moim powrotem miał dla mnie złe wiadomości.

- Słuchaj, dzwonili z sanepidu. Mam kwarantannę. W firmie 3 pozytywne przypadki, Jacek z mojego pokoju leży w zakaźnym. Ja nie mam objawów, ale muszę się odizolować.

Co miałam zrobić w tej sytuacji? Rozsądek nakazywał nie wracać do domu, żeby nie zarazić się od Patryka - mógł przecież przechodzić COVID-19 bezobjawowo. Wymyśliliśmy więc, że zgodnie z planem wrócę do Polski i zatrzymam się u rodziców, póki Patryk nie skończy kwarantanny. Miałam łzy w oczach pod koniec rozmowy. Bałam się o męża i było mi przykro, że tak długo się nie zobaczymy. Patryk zapewniał jednak, że czuje się dobrze, a zakupy zamówi przez internet, zresztą ma jeszcze spore zapasy w lodówce.

Rozłączyliśmy się, a dosłownie minutę później dostałam pełną literówek i serduszek wiadomość, która dosłownie zwaliła mnie z nóg.

- Dzwonili z sanepidu, mam kwarantannę. Ona nie wraca, żeby się nie zarazić. Pakuj się i przyjeżdżaj, mamy jeszcze czas dla siebie. Jak miałaś złapać ode mnie, to i tak na bank złapałaś, przecież widzieliśmy się przedwczoraj. Zresztą na pewno ten cały cyrk to tylko formalność. No i spoko. Nie wyjdziemy z łóżka!

Nie miałam siły nawet mu napisać, że chyba pomylił adresatki. Pewnie tak się spieszył do seksu z kochanką, że nie zdążył się zastanowić, do kogo wysyła SMS-a.

Po kilku minutach sam się zorientował i zaczął do mnie wydzwaniać. Nie odbierałam jego telefonów. Nie chciało mi się słuchać jego głupkowatych tłumaczeń. Pewnie znowu usłyszałabym coś o niewinnym flircie. Do Polski wróciłam zgodnie z planem i od tamtej pory mieszkam u rodziców. Patryk wiele razy próbował się ze mną skontaktować. Nie chce mi się nawet cytować jego rozpaczliwych wiadomości. Wiem tylko, że test wyszedł pozytywny - przechodzi COVID-19 bezobjawowo, więc jego kwarantanna nadal trwa. Nie wiem tylko, czy udało mu się już wyjść z łóżka, czy może dalej testuje w nim różne pozycje seksualne...

Czytaj więcej prawdziwych historii:
Matka ukrywała przede mną, że mój ojciec jest księdzem
Mój mąż tak zabalował na pępkowym, że zapomniał odebrać ze szpitala mnie i synka
Mąż zdradzał mnie 10 lat. Z kochanką ma dziecko, ze mną nie chciał...
Postanowiłam oddać mamę do hospicjum. W końcu ułożę sobie życie
Ojciec zostawił mnie i mamę, bo życie z nami było monotonne...
Żona marzyła o córce i tylko nią się zajmowała. Syn się dla niej nie liczył