Dzisiaj obudziła mnie moja mama. Miała pretensje o brzydkie słowa zawarte w tekście i o to że napisałam, że mnie nie czyta. A podobno czyta. Akurat! Moim zdaniem NIE CZYTA , tylko czeka aż jej ktoś powie że napisałam cos co nie wypada pisać. Mniejsza z tym. Potem to się zaczęło! Zostałam wystawiona na niezłą presję. Mama chce wiedzieć, która Ania jest "ta" Ania , bo dzwonią do niej znajome i pytają. Te których córki nie maja na imię Ania też
dzwonią , bo mogłam zmienić imię dla "dobra sprawy". Inaczej mówiąc , dywizja polskich mam chciałaby widzieć swe córki w szponach tego "toksycznego kobietożercy". Obłęd. Dziwne ,że jakoś nikt nie pyta który Krzysiek to jest "ten" Krzysiek. Potwór jeden!
WIDEO…

Do tego mamy jeszcze Anię. Chodzący egzemplarz "konfuzji uczuciowej". Przerabiamy teraz prawdopodobieństwa. Problem w tym że ja i matematyka nie za bardzo się przyjaźnimy i wcale nie jestem pewna czy gdyby sprawa życia bądź śmierci było odpowiedzenie bez zastanowienia ile to jest 8x7 czy przeżyłabym. Hmmm. Marne szanse. Czy jest zawód "interpretator" ? Jak tak , to może się zgłoszę. Moje doświadczenie jest wyjątkowe. Jak jeszcze podciągnę się z prawdopodobieństwa!
Mówiąc szczerze , gdy dowiedziałam się że oni mieli już jedną "próbę" trochę mi to pomieszało szyki. Bo logicznie rzecz biorąc , jeżeli po takim okresie czasu Krzysiek zaczął (bo to ON zaczął) znowu więcej niż podrywać, to chyba wiedział co robi?! Jak zwykle możliwości są dwie. Ten cholerny kij z dwoma końcami. Może w międzyczasie "odreagował" na rozwód i coś go do Ani pchało. Oby, Ale jest i ten gorszy koniec. Może myślał ,że jak za pierwszym razem sprawa po tygodniu czy dwóch sama się jakoś zakończy? Miłych dni kilka
bez zobowiązań...Bez cierpienia , bez uczuć. Z tym, że tym razem w Ani cos drgnęło. W nim tez i tu ten problem? Tylko jeżeli tak ,to...eee, też mi to nie pasuje.
- Wiesz, dzwoniła do mnie mama.
- Moja czy twoja?
- Jasne, że moja!
- I?
- Ty sobie wyobraź, ze się spotkała z Panią Krysią, Panią Jadzią i Panią Anią i gadały o Krzyśku i o tym kim jest ta Ania. A propos bardzo ci k*** mac dziękuję , moje nieistniejące życie uczuciowe jest tematem rozmów towarzyskich! One mówiły zgodnie zresztą (normalnie nie zgadzają się nawet co do tego kto jest najlepszym chirurgiem plastycznym w Krakowie) , że to pewnie ja jestem ta Ania. Więc moja mama pyta, czy to ja , ja zaprzeczam , a ona na to, że tez im tak powiedziała bo Krzysiek - uważaj- NIE MÓGŁBY SIĘ MNĄ ZAINTERESOWAĆ! Wyobrażasz sobie ? Własna matka !
- To chyba dobrze, co? Że się domyślają ?
- Właściwie tak. Ale to nie o to chodzi! Własna matka! Rozumiesz?!
- Jak chcesz to napiszę coś co pomoże cię zidentyfikować…ha ha ha !
- No już nie bądź taka mądra!
P.S. I żeby miłym akcentem zakończyć : " Bo w tym cały jest ambaras, żeby dwoje chciało na raz" T.B. Żeleński



























