Wiele osób zasiadających na wypełnionej do ostatniego miejsca widowni zwabiły zapewne do DK gwiazdorskie nazwiska. Szefową pisma gra Weronika Książkiewicz, jej podwładnych Anna Mucha i Wojciech Medyński, a konsultanta z Indii – Lesław Żurek. Aktorzy świetnie zaprezentowali się na scenie.
WIDEO…
Z pewnością dużym zaskoczeniem była najlepsza kreacja aktorska w spektaklu, którą stworzył Wojciech Medyński, dotychczas nie kojarzony przez widzów znających go z telewizji z rolami komediowymi. W jego wykonaniu astmatyk Sebastian wywoływał spontaniczne brawa i salwy śmiechu. Wyrazistą rolę zagrała także Weronika Książkiewicz, umiejętnie przerysowując despotyzm i apodyktyczność swojej postaci.
Magda jako szefowa oddziału korporacji odpowiada za pismo przeznaczone dla singli, toteż polityka firmy promuje samotnych, skoncentrowanych na karierze pracowników. Dyrektor ds. reklamy, Sebastian, i wydawca pisma, Joanna, nie mogą więc przyznać się do tego, co ich łączy. Co ciekawe, grają swe role singli tak dobrze, że czasem w pracy bezwzględnie ze sobą konkurują. Można odnieść wrażenie, że w całej firmie tylko Magda wierzy w szczęśliwe życie singla, a przynajmniej intensywnie próbuje samą siebie przekonać, iż ono takie właśnie jest. Gdy korporację przejmuje firma z Indii i zmienia się profil oddziału i pisma, dochodzi w nim do małej rewolucji. Wszyscy czekają na wizytę konsultanta, który ma ocenić „rodzinną” atmosferę i jakość pracy szefowej… Czego się nie robi, aby móc nadal spłacać kredyty? Można nauczyć się hinduskich tańców (brawa dla aktorów i choreografa!), a nawet spróbować wynająć „własne” dzieci, byle tylko nie stracić stanowiska.

„Single i remiksy” to komedia, ale przemycająca elementarne pytania o to, co w nas prawdziwe. A jako że sztuka nie daje na nie odpowiedzi, widz wychodząc po obejrzeniu spektaklu, może się zastanawiać, jak długo potrwa sielanka obu poznanych par. Czy aby nie tylko do kolejnej fuzji?
Spektakl w Wolbromiu zebrał gromkie brawa, a aktorom widzowie podziękowali owacją na stojąco. Z całą pewnością długo jeszcze będziemy analizować jego treść i zastanawiać się, na ile sami jesteśmy prawdziwi. A to przecież jedno z zadań dobrego teatru.



























