Harry Potter po raz ostatni rzucił zaklęcie. I choć w dalszym ciągu uważam, iż David Yates stworzył alternatywną wersję znanej i kochanej przez wszystkich fanów książki, druga część Insygniów Śmierci to naprawdę dobrze zrealizowany film. Gdy zapomnimy o książkowych niuansach, ogląda się go całkiem dobrze.

WIDEO

player placeholder

W listopadzie na sklepowe półki nakładem Galapagos Films trafiło dwupłytowe wydanie Insygniów Śmierci, poza filmem, który wszyscy doskonale znamy i nad którym nie ma sensu się rozwodzić, zawierające także szereg niezmiernie interesujących dodatków. Bo dodatki to coś, co kinomaniacy uwielbiają najbardziej. Dystrybutor zdaje się o tym pamiętać, ponieważ doprawdy rzadko zawodzi na tym polu. Nie inaczej jest tym razem. Epicki finał tego ogólnoświatowego fenomenu wymagał iście królewskiej oprawy i... otrzymał ją.

m225537-92d0753
Zobacz także:

Spośród materiałów dodatkowych tymi najbardziej interesującymi są Zbliżenia, Kiedy Harry opuścił Hogwart, Gobliny z Banku Gringotta oraz Kobiece postacie w świecie Harry'ego Pottera. Daniel Radcliffe mógł w końcu odpocząć, bo w centrum zainteresowania znaleźli się inni świetni aktorzy, których mogliśmy podziwiać przez te wszystkie lata, jak również osoby, których nie widać na ekranie, lecz które tchnęły życie w wykreowany przez J.K. Rowling świat. Jak wyglądała charakteryzacja? Kto odpowiadał za kostiumy? W jaki sposób udało się ściągnąć na plan tyle karłów, by wypełnić nimi bank Gringotta? Dlaczego kobiece postacie są tak ważne dla J.K. Rowling i która z nich stanowi jej alter ego? W których scenach Daniel Radcliffe i Tom Felton potrzebowali dublerów? Co możemy znaleźć w Pokoju Życzeń? Które sceny kręcono poza studiem i na co trzeba było uważać? Dlaczego różdżki każdego ze statystów oznaczone były odpowiednim numerkiem? Jak wyglądał dzień zdjęciowy? Odpowiedzi na te i inne pytania znajdziemy w dodatkach. Ponadto odwiedzimy Daniela, Ruperta i Emmę w ich garderobach. Wysłuchamy, co mają do powiedzenia na temat tych filmów, czego będzie im najbardziej brakować.

Jestem mile zaskoczona tym wydaniem. Dodatki - łącznie ze scenami niewykorzystanymi - oglądałam z wypiekami na twarzy. Chwilami pojawiał się moment zadumy. Bo nie tylko aktorzy odgrywający główne role zastanawiają się, co dalej. Myślę, że z tym problemem zmagają się także wszyscy fani Pottera. Dzięki książkom i filmom w nasze szare życie wkradło się odrobinę magii. Część z niej bezpoworotnie utraciliśmy, ponieważ już nigdy więcej nie zasiądziemy w kinowych fotelach przed wielkim ekranem z niecierpliwością wyczekując kolejnej porcji przygód Harry'ego i spółki. Dobro zwyciężyło. Voldemord został pokonany. Koniec. Kropka. Szczęście w nieszczęściu do dyspozycji mamy naprawdę świetne wydania DVD i Blu-ray, które warto kolekcjonować, bo nigdy nie wiadomo, kiedy najdzie nas ochota, by ponownie przekroczyć progi Howartu. Polecam!

Zobacz także: Gwiazdy Harry'ego Pottera: wczoraj i dziś

Zobacz także: Rozmowa z Rupertem Grintem