POLECAMY

Polacy nie lubią matmy?

„The New York Times” opublikował artykuł, w którym autor stawia tezę, w polskim systemie edukacji istnieje głęboka wyrwa jeśli chodzi o nauczenie przedmiotów ścisłych. Polacy podobno wciąż bardziej stawiają na nauki humanistyczne i sztukę, podczas gdy przyszłość gospodarki i rozwoju cywilizacyjnego matematyką stoi. Czy naprawdę rękami i nogami zapieramy się przed królową nauk?

„The New York Times” opublikował artykuł, w którym autor stawia tezę, że w polskim systemie edukacji istnieje głęboka wyrwa, jeśli chodzi o nauczenie przedmiotów ścisłych. Polacy podobno wciąż bardziej stawiają na nauki humanistyczne i sztukę, podczas gdy przyszłość gospodarki i rozwoju cywilizacyjnego matematyką stoi. Czy naprawdę rękami i nogami zapieramy się przed królową nauk?

Czy to właściwa Amerykanom skłonność do przesady popchnęła Michaela Slackmana do napisania artykułu o rzekomym braku chęci dostrzeżenia roli matematyki w polskiej hierarchii wartości? Niekoniecznie. Opinię dziennikarza potwierdzają w artykule również polscy profesorowie matematyki i fizyki, a także doniesienia z rynku pracy. "Dziennik Gazeta Prawna" opublikował niedawno dane, z których wynika, że liczba miejsc pracy w polskim sektorze technologicznym dziesięciokrotnie przewyższa liczbę kandydatów. W publikacji zza Oceanu, padają tezy, że w Polsce wciąż pokutuje przekonanie o wyższości nauk humanistycznych i sztuki nad naukami ścisłymi, co ma stanowić barykadę na drodze do galopującego rozwoju polskiej gospodarki. Polski system edukacji obwiniany jest o zbytnie skupiania się na historii i nadmierną drobiazgowość w nauczeniu polskiego. Źródłem tego problemu ma być skomplikowana historia kraju i narodu, który latami musiał walczyć o swoją tożsamość, a za oręże we tej walce wybrał sobie sztukę, która miała ocalić polskość. Tożsamość narodowa została ocalona, jednak coś za coś. W czasie, kiedy na świecie trwał okres wielkich osiągnięć matematycznych, w Polsce walczono o wolność. Walczono głównie słowem.

Kiedy w końcu wolni i niezależni, u progu Europy, zaczęliśmy zdawać sobie sprawę, że nauki ścisłe to przyszłość, rozpoczęła się debata, czy matematyka znów powinna stać się obowiązkowym przedmiotem na maturze? Sprzeciwiali się humaniści, popierali pomysł ścisłowcy. Dyskusjom nie było końca. W Polsce rozpoczął się długotrwały i powolny proces zmian przekonań Polaków, w kierunku tych bardziej przystosowanych do wymagań stawianych przez współczesny świat, zgodnych z dzisiejszym kierunkiem rozwoju cywilizacyjnego. W 2001 roku Ministerstwo Edukacji zdecydowało, że matematyka nie będzie obowiązkowym przedmiotem na maturze, żeby ostatecznie zmienić zdanie. Od 2010 roku maturę z matematyki będą zdawać wszyscy.

Kolejnym krokiem milowym w zmianie sposobu myślenia ma być nowo otwarte centrum nauki w Warszawie. Chociaż nie zmieni ono diametralnie nastwienia Polaków do nowych technologii, na pewno będzie symbolem pewnych przemian światopoglądowych. Podobno wszystko idzie w dobrym kierunku, a Centrum Kopernika w każdy weekend pęka w szwach.

Jednak czy faktycznie jest tak, że w kraju nad Wisłą humanista patrzy z wyższością na ścisłowca? Ze swojej własnej, subiektywnej perspektywy humanistyki, mogę stwierdzić, że wręcz przeciwnie.

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (4)
/8 lat temu
Bo matematyka w polskich szkołach wyglada koszmarnie...wygodniej jest postawić uczniowi banie niż tłumaczyć jeszcze raz.
/7 lat temu
trochę się z Tobą zgodzę, a trochę nie, bo wina leży po trzech stronach, 1. zniechęcony nauczyciel dla którego nie warto powtarzać bo i tak nie słuchają 2. młodzież, dla której lepiej się nie uczyć niż uczyć 3. rodzice, którzy bezstresowe wychowanie rozumują źle, i zwalają winę na nauczyciela za brak postępów dziecka i wrzeszczą z byle powodu w szkole, bo im się wszystko należy no i nauczycielem nie jestem jakby co :) a korepetycji z matmy udzielałam jak byłam na studiach, wtedy dzieci były bardziej zdyscyplinowane niż teraz
/8 lat temu
Z wyższością jednych nad drugimi jest tak, że dopóki się młody człowiek uczy i studiuje, bardziej cool i dżezi jest być na archeologii albo dziennikarstwie, niż być jednym z nerdów z polibudy... A później rynek pracy sprawę weryfikuje i role się odwracają.
POKAŻ KOMENTARZE (1)