Pod takim właśnie hasłem - "Odkrywaj tak jak lubisz" - Xiaomi zaprosiło grupę dziennikarzy do hotelu Poziom 511, położonego w samym sercu Jury Krakowsko-Częstochowskiej. Trudno wyobrazić sobie lepsze miejsce do testowania sprzętu, który ma towarzyszyć nam podczas podróży i codziennego życia.
WIDEO…
Między spacerami po wapiennych skałach, degustacją polskich win, relaksem przy basenie i długimi rozmowami sprawdzałam dwa urządzenia, które niemal nie opuszczały mnie przez cały wyjazd - smartfon Xiaomi 17T Pro oraz opaskę Xiaomi Smart Band 10 Pro.
Telefon, który nie każe wybierać między chwilą a zdjęciem
Mam w telefonie tysiące zdjęć. Większość z nich nigdy nie trafia na Instagram ani do rodzinnego albumu. Robię je dlatego, że chcę zatrzymać moment.
Podczas tego wyjazdu takich momentów nie brakowało. Poranna kawa z widokiem na skały. Basen odbijający chmury. Wieczorne światło wpadające przez ogromne okna restauracji. Kieliszek polskiego wina podczas degustacji. Widoki, które aż prosiły się o fotografię.

Xiaomi 17T Pro bardzo szybko przestał być dla mnie sprzętem do testów, a stał się po prostu telefonem, po który odruchowo sięgałam.
Szczególnie spodobał mi się teleobiektyw Leica z 5-krotnym zoomem. Dzięki niemu mogłam fotografować oddalone skały i detale architektury bez konieczności podchodzenia bliżej. Zdjęcia zachowywały ostrość, a kolory wyglądały naturalnie, nawet wtedy, gdy światło zmieniało się z minuty na minutę.
To właśnie podczas takich wyjazdów najbardziej doceniam dobry aparat. Nie dlatego, że chcę zrobić "idealne zdjęcie". Po prostu nie lubię sytuacji, kiedy piękny widok na żywo po zapisaniu w telefonie traci połowę swojego uroku. Tutaj tego problemu nie miałam.
Bateria, o której można zapomnieć
Paradoksalnie jedną z największych zalet dobrego telefonu jest to, że przestajesz o nim myśleć. Podczas wyjazdów korzystam z map, robię zdjęcia, nagrywam krótkie filmy, odpisuję na wiadomości, publikuję relacje i sprawdzam media społecznościowe. To zwykle oznacza nerwowe zerkanie na poziom baterii. Tym razem ani razu nie zastanawiałam się, gdzie znajduje się najbliższe gniazdko.
Telefon spokojnie dotrzymywał mi kroku przez cały intensywny dzień, dzięki czemu mogłam skupić się na tym, po co właściwie tam pojechałam - doświadczać miejsca.
Opaska, która dyskretnie przypomina o ruchu
Podczas takich wyjazdów zwykle wydaje nam się, że odpoczywamy. Dopiero wieczorem okazuje się, że przeszliśmy kilkanaście tysięcy kroków. Xiaomi Smart Band 10 Pro właściwie nie zwraca na siebie uwagi. Jest lekka, wygodna i po kilku minutach przestaje się ją czuć na nadgarstku. To właśnie lubię w takich urządzeniach najbardziej. Nie próbują być głównym bohaterem dnia. Po prostu dyskretnie zbierają informacje o aktywności, monitorują sen i przypominają, że organizm również potrzebuje chwili dla siebie.
Podczas spacerów po okolicy z ciekawością sprawdzałam liczbę kroków, a wieczorem mogłam zobaczyć podsumowanie całego dnia. To drobiazg, ale właśnie z takich drobiazgów często składają się zdrowe nawyki.
Dodatkowym atutem okazała się bateria. Przez cały wyjazd nie musiałam nawet pomyśleć o ładowaniu opaski.
Technologia, która nie odciąga od świata
Po tym wyjeździe najbardziej zapamiętałam nie sam sprzęt, ale sposób, w jaki wpisywał się w cały dzień. Telefon pomagał zatrzymać najpiękniejsze chwile. Opaska przypominała, ile kilometrów przeszłam i jak aktywnie spędziłam czas. Żadne z tych urządzeń nie wymagało ciągłej uwagi ani nie odciągało od rozmów, spacerów czy odpoczynku. I chyba właśnie o to chodzi w dobrej technologii. Nie o to, żeby była w centrum wydarzeń, tylko żeby pozwalała jeszcze pełniej przeżywać te chwile, które naprawdę warto zapamiętać.


























