Gerry Chmieliński fot. Edyta Pawlus

Gerry Chmieliński - jego pasja i historia

Gerry Chmieliński ma niespełna 12 lat. 8 lat temu zdiagnozowano u niego autyzm dziecięcy. Jego talent do rysunków jest naprawdę nieprzeciętny!
Weronika Kwaśniak / 02.03.2017 15:33
Gerry Chmieliński fot. Edyta Pawlus

W lipcu Gerry skończy 12 lat. Gdy miał niecałe 4 latka, jego mama usłyszała druzgocącą diagnozę - autyzm dziecięcy. Lekarze twierdzili wtedy, że chłopiec w przyszłości nie będzie mówił, a jego samodzielność będzie bardzo umiarkowana. Okazało się, że mięśnie jego rąk i nóg są słabe. Mama Gerrego nie poddała się i rozpoczęła żmudną walkę o codzienność syna. Postanowiła, że będzie z całych sił starać się, aby chłopiec był szczęśliwy.

8 lat życia z chorobą nauczyło panią Edytę wytrwałości. Gerry wymaga opieki przez 24 godziny na dobę, ale rozwija swoje zainteresowania i z przyjemnością oddaje się swoim hobby. Ma nawet własnego bloga - Pasje Gerrego - na którym zamieszczane są regularnie jego prace.

Dzieła chłopca budzą zachwyt i wzruszenie. Jego mama jest dumna z syna - wbrew pesymistycznym diagnozom lekarzy, Gerry nie żyje tylko we własnym świecie. Ucieczką od choroby są dla niego rysunki.

- Na początku chciałam, aby Gerry rysował najprostsze rysuneczki. Dzieliłam kartkę na części i po prostu przerysowywał moje obrazki - z różnym efektem. Ale i tak to była dla mnie radość. Małe rzeczy, a cieszą. Były to też szlaczki, cyfry i liczby.
Tak nauczył się pisać oraz rysować. Z czasem coraz częściej sam się tym zajmował. W przeciągu roku czy dwóch, wyrobił sobie swoją technikę. Tak to się zaczęło!
A było to raptem kilka lat temu. Talent chłopca potwierdził pan Grzegorz Magner, z którym Gerry ma zajęcia na temat techniki rysunku - opowiada pani Edyta Pawlus, mama Gerrego.

Według początkowych diagnoz, Gerry miał być mało samodzielny. Dziś chłopiec mówi powoli, ale coraz więcej. Ma nadal problemy społeczne, ale bierze udział w terapii. Słabsze mięśnie rąk i nóg prowadzą także do problemów fizycznych, ale chłopiec bardzo lubi pływać - chodzi więc na basen. Jego mama poszukuje obecnie dobrego fizjoterapeuty.

To, jak gra Chopina ten 5-latek, zwali was z nóg

Chociaż panuje obiegowa opinia, że dzieci z autyzmem żyją tylko w swoim świecie, to Gerry nie pasuje do tego stereotypu. Zauważa rodzinę i ludzi dookoła siebie. Trudno jednak przychodzą mu wszelkie zmiany. Nie potrafi zrozumieć pewnych (pozornie zwyczajnych czynności). Po co sprzątać, urozmaicać sobie posiłki, układać ubrania. Nie cierpi wprowadzania nowych smaków i pokarmów. Metodą małych kroków mama przemyca jednak nowości do jego diety. Ma problemy z komunikacją, najbardziej lubi czas spędzać we własnym pokoju, do którego jest przyzwyczajony. Przepada jednak za wycieczkami!

Gerry potrafi wykonać najprostsze czynności - ubrać się, umyć, zrobić kanapkę. Wymaga jednak pomocy. Woli też, gdy ktoś asystuje przy jego nauce. Bardzo dobrze się uczy, ale chce aby mama siedziała obok i potwierdzała jego odpowiedzi.

Jak podkreśla jego mama, chłopiec jest naprawdę szczęśliwy i małymi kroczkami robi bardzo duże postępy.

Comiesięczne koszty są jednak bardzo duże.

A jak wygląda wolny czas chłopca?

- Jego główną pasją jest oczywiście rysunek, ale także książki, filmy, bajki a ostatnimi czasy teleturnieje - np. Jeden z dziesięciu. Lubi oglądać także programy kulinarne. Ma dużo książek: o zwierzętach, kucharskie, a także encyklopedie. Gra też na komputerze, ale służy mu on również do zgłębiania pasji - czyta o zwierzętach. W tej materii jest bardzo samodzielny. Uwielbia basen, konie i psy - opowiada pani Edyta Pawlus.

Jak wygląda codzienność Gerrego? Jak podkreśla jego mama - podobnie jak wielu innych nastolatków.

- W tygodniu brakuje czasu na rehabilitację. Syn późno wraca ze szkoły. Zostaje mu czas na naukę i chwilowy odpoczynek. Nie chcę za dużo dawać mu na głowę, bo i tak jest zmęczony dniem w szkole. Dzieci autystyczne bardzo szybko się meczą, nudzą. Więcej czasu mamy w weekend.
Wtedy Gerry ma zajęcia z panem, który pokazuje mu techniki rysunku - Grzegorzem Magnerem - mówi pani Edyta.

Comiesięczne koszta są spore. Leki dla chłopca kosztują około 200 zł miesięcznie. Dochodzą inne wydatki: fizjoterapeuta, basen, a także trening społeczny. Podsumowując, wszystko waha się w granicach 500 zł.

Warto przytoczyć również opinię pana Grzegorza Magnera, który jest nauczycielem chłopca:

- Gerry to cudowny młody człowiek (...), ale już są osoby, które uważają iż ma wielki talent (...). Zapraszam na nowego bloga Gerrego. Wkrótce zobaczycie tam więcej niesamowitych prac tego małego, aczkolwiek wielkiego rysownika, którego mam przyjemność uczyć, chociaż to słowo nie do końca jest tutaj na miejscu...
Rysunek bowiem służy nam jedynie jako forma dialogu, gdyż dla Gerrego rysunek jest wszystkim - jest całym jego światem, jest językiem, jest sensem...
To małe schorowane dziecko, to najprawdopodobniej nieodkryty jeszcze geniusz o fotograficznej pamięci i charyzmie, której brakuje niejednemu dorosłemu, a także jego zdrowym rówieśnikom!

Gerry Chmieliński jest jednym z podopiecznych Fundacji Przyjaciółka, której głównym celem jest wspieranie dzieci i rodzin. Niesie pomoc tym najmłodszym, którzy muszą pokonywać przeszkody, pozornie wydające się być nie do przeskoczenia. Wspierając Fundację Przyjaciółka, pomagasz Gerremu i innym dzieciom! Wystarczy kliknąć na grafikę!

Na zakończenie idealnie nadaje się jedno ze zdań, wypowiedzianych przez mamę chłopca.

- Chciałabym, aby inni rodzice uwierzyli,  że dziecko niepełnosprawne może być szczęśliwe. Nie wolno tylko zaprzepaścić jego pasji!

Niemal w jednej chwili dowiedziała się, że jest w ciąży, i że choruje na raka. Pomóżmy jej!

Tagi: autyzm