naga kobieta w chłodni fot. facebook.com/Lancelin.WesternAustralia/?fref=nf

Naga kobieta w reklamie sklepu mięsnego – zdjęcie

Scena jak z horroru – dla jednych straszna i niesmaczna, dla innych – interesująca i pomysłowa. Jedno jest pewne: jeśli rzeźnik z Lancelin chciał zyskać rozgłos, to mu się to udało.
Marta Słupska / 10.04.2017 09:55
naga kobieta w chłodni fot. facebook.com/Lancelin.WesternAustralia/?fref=nf

Nie ważne co mówią, ważne, aby mówili – to powiedzenie najwyraźniej przyświecało pewnemu australijskiemu rzeźnikowi, który zdecydował się na kontrowersyjną kampanię reklamową swojego punktu sprzedaży. Jego śmiałość podzieliła mieszkańców miasteczka.

„Świetny eksperyment społeczny”?

Co najbardziej przykuwa uwagę i napędza handel? Według wielu seks, kiedy jednak na miłosne igraszki nie ma szans, zawsze świetnie sprzeda się przecież i przyciągnie klientelę jakaś naga kobieta… Z takiego założenia wyszedł prawdopodobnie  Darrenen Gerranden – właściciel sklepu mięsnego „Down under” w mieście Lancelin w Australii, który wraz z fotografem Kymem Illmanem zdecydowali się na coś, co według nich miało być „świetnym eksperymentem społecznym, które pokaże, jak zareagują ludzie".

Panowie położyli więc nagą kobietę w chłodni za szybką, pośród szynek, wędlin i kiełbas. Jej ciało wymalowali markerem, zaznaczając poszczególne części ciała: piersi, żeberka, uda… Modelka jest ledwo przysłonięta i mimo otwartych oczu wygląda, jakby ledwo żyła.

Zdjęcie, które powstało w trakcie tej osobliwej sesji, miało promować wyroby sklepu Darrenena, tymczasem mężczyźnie udało się skutecznie skłócić ze sobą mieszkańców miasteczka. Dyskusja wybuchła, gdy opublikowano je na fan page’u Lancelin.

Niektórzy, szczególnie kobiety, piszą tam, że taka reklama jest obrazą dla pań, sprowadza je do pozycji kawałka mięsa, jest oburzająca i powoduje, że na pewno nigdy nie zrobią już tam zakupów. Inni, szczególnie mężczyźni, gratulują rzeźnikowi ciekawego pomysłu, życzą powodzenia w dalszym marketingu i komentują zdjęcie w niewybredny sposób („Zostało jeszcze miejsce na kiełbaskę?”, „Piersi i tyłek poproszę”, „To jest mięso, jakie lubię” czy „Została jeszcze szynka z pośladków?”).

Trzeba jednak przyznać, że niektórzy panowie stanęli w tej sytuacji po stronie kobiet, zaznaczając, że zdjęcie jest niesmaczne i skutecznie zniechęca ich do kupowania mięsa.

Kto ma rację w tym sporze? Zdecydujcie same – my zawtórujemy tylko na końcu za jedną z komentujących fotografię na Facebooku osób: mamy nadzieję, że właściciel sklepu porządnie wyszorował chłodnię po sesji zdjęciowej…

Zobacz inne materiały na Polki.pl