POLECAMY

Sklepy wprowadzają tak zwaną „godzinę ciszy”. O co chodzi?

Bez obaw, nie oznacza to zakazu rozmawiania.
Marta Słupska / 10 miesięcy temu
Sklepy wprowadzają tak zwaną „godzinę ciszy”. O co chodzi? fot. Fotolia

Potrzeba była matką wynalazku także w tym przypadku. Oto jak właściciele sklepów wyszli naprzeciw oczekiwaniom rodziców chorych dzieci.

Ciszej dla dzieci

Wszystkie supermarkety na świecie są podobne: jest w nich gwarno i zazwyczaj tłumnie, z głośników płynie muzyka i słychać komunikaty pracowników zachęcających do skorzystania z promocji, a oczy aż pieką od jasnych świateł jarzeniówek.  To naprawdę dużo bodźców – nawet dla nas, zdrowych dorosłych, a co dopiero dla chorych dzieci.

Aby ulżyć dzieciom autystycznym, których przeraża i drażni tak duża ilość impulsów, a jednocześnie pomóc ich rodzicom, którzy zabierają swoje pociechy na zakupy, sieć australijskich sklepów „Coles” wprowadziła w swoich placówkach tak zwaną „godzinę ciszy”. Wypada ona raz w tygodniu, we wtorki. W tym czasie w sklepach wycisza się wszelkie maszyny, przygasza światło i wyłącza muzykę. Pracownicy sklepu nie mogą wówczas nadawać komunikatów przez megafony ani ustawiać sklepowych wózków, które zazwyczaj bardzo hałasują.

„Godzinę ciszy” z powodzeniem praktykuje już 66 placówek sieci „Coles”.  Pomysł ten spotkał się z ogromnym zachwytem rodziców dzieci zaburzonych, które w takich cichych sklepach są zdecydowanie spokojniejsze, czują się pewniej i nie odczuwają lęku.

Naszym zdaniem to przykład prostego rozwiązania, które ułatwia życie nie tylko klientów sklepów, ale też samych pracowników, którzy z pewnością również zyskują na pracy w przyjemnej ciszy. Jesteśmy ciekawe, czy inne sklepy (także nasze rodzime) pójdą tym tropem. Myślicie, że takie rozwiązanie sprawdziłoby się również w Polsce?

Polecamy też inne newsy na Polki.pl

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (1)
/10 miesięcy temu
Dlaczego tylko godzina? Niech będzie przez kilka godzin i codziennie. Osoby przemęczone lub takie, które po prostu źle znoszą hałas i gwar, lub zwyczajnie lubią robić zakupy kiedy nie ma wrzasków dzieci, reklam, promocji, rzucania paletami itd mogły zostać trochę dłużej a nie pędzić przez sklep chwytając kilka potrzebnych produktów i uciekać czym prędzej....