Dzikie tłumy i bijatyki na plaży fot. Adobe Stock

Awantury, bijatyki i dziki tłum na plażach. „Tylko powrót obostrzeń może okiełznać tę paranoję”

Można rzec: niektórym słońce szkodzi. Brytyjczycy lawinowo wyszli na plaże z powodu upałów zapominając o obostrzeniach. Nie ma mowy o zachowaniu dystansu czy maseczkach - nie wróży to przyjemnego scenariusza.
Edyta Liebert / 27.06.2020 08:57
Dzikie tłumy i bijatyki na plaży fot. Adobe Stock

Wielką Brytanię zalała fala upałów, a jednocześnie premier Boris Johnson ogłosił luzowanie obostrzeń. To sprawiło, że Brytyjczycy masowo zaczęli najeżdżać plaże.

Bójki i awantury - musiała interweniować policja 

Miks zdjęcia nakazów oraz wysokiej temperatury podziałała na Brytyjczyków bardzo zachęcająco. Zaczęto organizować imprezy, chodzić na plaże, do parków, a dystans 2 metrów przestał w praktyce istnieć. Frustrujący tłok i tłum na plażach - tak można opisać sytuację w miejscach publicznych, ale to nie wszystko, bo do szło do bójek.

W Devon, które słynie z malowniczych krajobrazów i mieści się na krańcu Anglii, doszło do awantur z przemocą w roli głównej - biło się blisko 200 osóbW miejscowości Leysdown-on-Sea podczas nielegalnej imprezy dwóch jej uczestników zostało dźgniętych nożem. W niemal tym samym czasie w Ogmore-by-Sea doszło do do zbiorowych bijatyk, którym przyglądały się tłumy plażowiczów, dlatego pierwszy minister Walii Mark Drakeford zapowiedział, że rząd nie złagodzi restrykcji, jeśli takie wydarzenia będą miały miejsce. 

To zagraża ludzkiemu zdrowiu i lekceważy poświęcenie innych - napisał na Twitterze.

Z kolei media nie szczędzą artykułów na temat starcia w Notting Hill, podczas którego policjantów obrzucono fake'owymi pociskami. Niebywałym zjawiskiem są też korki do miejscowości Bournemouth. Tamtejsza plaża zyskała status pożądania nr 1, bo zablokowane przez turystów drogi uniemożliwiają poruszanie się nawet służbom ratunkowym.

Rząd zamknie plaże?

Władze lokalne nie podejmą na razie żadnych decyzji o zamknięciu plaż, ale trudno zachować porządek publiczny czy dostosować się do zasad i restrykcji w obliczu najazdu turystów. Plaże przechodzą istne oblężenie. Możliwe, że problem rozejdzie się w powietrzu (dosłownie i w przenośni) - pogorszenie pogody i fala chłodnego powietrza ostudzi zapały Anglików. 

Źródło: Gazeta Wyborcza.

Nad polskim morzem: Drożyzna nad Bałtykiem - za rybę zapłacisz nawet 100 złKolejki i brak płynów dezynfekujących - tłumy nad Bałtykiem robią swoje

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)