Gdy pies próbuje rządzić w domu

Początkujący właściciele psów często mają problem z wyegzekwowaniem posłuszeństwa od swoich pupili. Pies nie tylko nie reaguje na komendy, ale także potrafi zawarczeć, kiedy właściciel spędza go z kanapy lub odbiera znalezioną na spacerze kość. „Mój pies mnie zdominował” – mówi pan nieposłusznego zwierzęcia. Czy ma rację?

Początkujący właściciele psów często mają problem z wyegzekwowaniem posłuszeństwa od swoich pupili. Pies nie tylko nie reaguje na komendy, ale także potrafi zawarczeć, kiedy właściciel spędza go z kanapy lub odbiera znalezioną na spacerze kość. „Mój pies mnie zdominował” – mówi pan nieposłusznego zwierzęcia. Czy ma rację?

Gdy pies próbuje rządzić w domu

Często spotykane jest przeświadczenie, że nieposłuszeństwo psa równoznaczne jest z przyzwoleniem na objęcie przez niego dominującej roli w stadzie rodzinnym. Wychowanie psa obliczone jest wówczas na ukazanie mu swojego miejsca w hierarchii domowników i sprowadza się do stosowania takich zasad jak: nie przepuszczanie w drzwiach przed właścicielem, podawanie posiłku, kiedy wszyscy domownicy już zjedzą, albo niedopuszczanie, aby wygrywał w zabawach.

- Trening psów w taki sposób oparty jest na błędnej teorii dominacji i fałszywych wnioskach, wyciągniętych na podstawie obserwacji funkcjonowania wilczego stada. Współczesne badania wskazują, że hierarchia u wilków nie opiera się na schemacie, w którym przywódca ma większe przywileje od podległych mu osobników i bezwzględnie je sobie podporządkowuje. Można powiedzieć, że wilcza wataha działa zespołowo, organizując się w taki sposób, aby najsłabsze osobniki były zawsze chronione, a funkcja przywódcy to nie tylko przywileje, ale również obowiązek opieki nad pozostałymi.

Pojmowana antropomorficznie dominacja człowieka jest dla psa całkowicie niezrozumiała i bezsensowna – mówi Magda Malec, behawiorystka współpracująca z firmą Royal Canin. Warto pamiętać że chociaż jego przodkiem jest wilk, udomowiony pies utracił szereg zachowań wilczych, a tresura psów oparta na rozwiązaniach siłowych na pewno nie przyniesie pożądanych efektów. „Dominacja” polegająca na wydawaniu komend podniesionym głosem i stosowanie fizycznych rozwiązań w rodzaju szarpania przyniesie taki skutek, że pies będzie dążył do unikania konfrontacji z właścicielem, nie pozbywając się równocześnie zachowań agresywnych. Wybitny psi behawiorysta, profesor Raymond Coppinger wskazuje, że dorosłe osobniki zachowują właściwą szczeniętom wilczym chęć zabawy, a dodatkowo pozbawione są wilczego strachu przed nieznanym. Ze względu na brak konieczności polowania struktura hierarchiczna właściwa wilczemu stadu przestała odgrywać rolę w psim życiu.

Stosowanie rozwiązań opartych na pojmowanej w „ludzki” sposób dominacji nie jest w żaden sposób związane z oddziaływaniem na psa z punktu widzenia jego natury i potrzeb, a może wręcz wpłynąć na pogorszenie sytuacji problemowych.

- Błędy w interpretacji psich zachowań można rozpatrzyć na przykładzie podawania posiłków. Ogólnie rzecz biorąc, psiemu gatunkowi obojętne jest, czy właściciel poda miskę dopiero po swoim obiedzie czy przed, a na pewno nie zostanie to przez psa powiązane z komunikatem o tym, kto tu rządzi. Istnieją wszakże rasy bardzo ukierunkowane na jedzenie, takie jak beagle czy labradory, u których odsuwanie momentu podania karmy będzie wiązało się z narastającą frustracją i przyczyniało do wzrostu poziomu agresji. Oczywiście, sytuację podawania posiłku można wykorzystać w procesie treningu zwierzęcia w inny sposób. Podawanie karmy bezpośrednio z ręki zamiast w misce stanowi element oswajania zwierzęcia, np. w sytuacji, kiedy pies trafia do właściciela jako osobnik dorosły. – mówi Magda Malec.

Gdy pies próbuje rządzić w domu

Innym przykładem fałszywego pojmowania intencji psa jest interpretacja zachowania zwierzęcia, które najchętniej układa się na naszym fotelu albo łóżku. Twierdzenie, że pies usiłuje w ten sposób podkreślić swoją wyższą pozycję w hierarchii domowników jest całkowicie bezpodstawne. Psie motywy są znacznie mniej skomplikowane: czworonóg kieruje się przede wszystkim wygodą posłania i odczuwanym zapachem właściciela. Można rzecz jasna nauczyć psa, że wejście na łóżko jest zabronione, do czego pupil zastosuje się bez szczególnego żalu, zwłaszcza jeśli będzie przyzwyczajony do własnego wygodnego posłania. Szkolenie psa nie jest jednak wynikiem budowania świadomości psa w kwestii należnego mu miejsca w domowej hierarchii.

Kolejnym niewłaściwym sposobem rozumowania na temat ludzko-psiej hierarchii jest przekonanie, że podczas zabawy siłowej z psem, na przykład podczas przeciągania patyka czy sznura, nie należy pozwolić mu wygrać. Pamiętajmy jednak, że żadna ze szczenięcych zabaw – a jak wspomnieliśmy wcześniej, pies domowy nawet w dorosłym wieku posiada fragment szczenięcej osobowości – nie ma na celu faktycznego pokonania przeciwnika i udowodnienia tym samym przewagi. Sytuacja, w której człowiek zawsze wygrywa, jest dla psa najzwyczajniej frustrująca i powoduje u niego spadek chęci do kontynuowania zabawy. Pozwolenie psu na wyszarpnięcie sobie z ręki zabawki i swobodne oddalenie się z nią na legowisko nie spowoduje, że nabierze on przekonania o swojej nadrzędnej roli w domu.

Porozumienie z czworonogiem opiera się na zgodności celów człowieka i zwierzęcia, przy czym pies z własnej woli stara się spełnić oczekiwania swojego pana, widząc w tym korzyści dla siebie.

Jak nauczyć psa komend bez stosowania elementów siłowych?

Metodą skuteczną i zdobywającą sobie coraz większą popularność jest szkolenie tzw. metodami pozytywnymi, polegające na rozpoznaniu i wykorzystaniu motywacji jakimi kieruje się pies i jego zdolności do kojarzenia. Czym dokładnie jest szkolenie metodą pozytywnych* wzmocnień? Odwróceniem sytuacji, w której szarpnięciami czy podniesionym głosem doprowadza się do pożądanego zachowania. Pies zachęcany do wykonania jakiejś czynności, np. siadu lub przystawienia do nogi zostaje nagrodzony smakołykiem, pochwałą głosową lub chwilą zabawy w momencie, kiedy uda mu się wykonać polecenie. Wzmacnianie pozytywnymi bodźcami polegające na stymulowaniu znajdującego się w mózgu układu nagrody przynosi lepsze efekty, niż metody bazujące na zastraszaniu, podczas stosowania których zwierzę koncentruje się na uniknięciu nieprzyjemności, a nie na wykonaniu żądanych czynności.

Gdy pies próbuje rządzić w domu

Pies, uczony posłuszeństwa bez użycia przemocy fizycznej czy werbalnej, nagradzany smakołykami za udane działanie, będzie na różne sposoby starał się domyślić o co chodzi właścicielowi. Zadanie trenera w takiej sytuacji polega na wyłapywaniu pożądanych elementów zachowania i wzmacnianiu ich powtarzalności poprzez nagrodzenie (smakołykiem, pochwałą, zabawą).

W kształtowaniu właściwych nawyków pomaga trening klikerowy. Kliker to niewielkie pudełeczko, w którym zamontowana jest sprężynująca blaszka wydająca charakterystyczny dźwięk. W trakcie szkolenia uzyskawszy oczekiwane zachowanie psa nagradzamy go, podkreślając ten moment kliknięciem. Pomiędzy zachowaniem a nagrodą tworzy się tzw. most. Trening klikerowy ma na celu zrozumienie przez psa, że to sposób w jaki się zachowuje w danym momencie sprawia, że dostaje nagrodę.

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (2)
/2 lata temu
Dzisiaj, chciałem jeszcze nawiązać do zacytowanego wcześniej zdania i zwrócić uwagę Czytelników, na dość ważny - o ile, nie NAJWAŻNIEJSZY, bo rzutujący NA PÓŹNIEJSZE zachowanie psa - ASPEKT dotyczący wzajemnej relacji między psim zachowaniem i NIEWŁAŚCIWĄ reakcją właściciela, a zaznaczony w tym zdaniu, jedynie banalnym - przez co, mogącym umknąć uwagi mało skupionemu Czytelnikowi - słowem: ,,przyzwolenie". Inne znaczenie tego słowa, to - POBŁAŻANIE, FOLGOWANIE, PATRZENIE PRZEZ PALCE czyli, jednym słowem - AKCEPTACJA!!! W relacjach człowiek - pies, TAKIE postępowanie - jest NIEDOPUSZCZALNE!!! Tak samo, długie ,,przemawianie" do psa i tłumaczenie mu czegokolwiek (który i tak, NIC NIE ZROZUMIE, bo przecież, NIE UCZYŁ SIĘ j. polskiego!), albo - kiedy jest na smyczy - ciągnięcie, czy nawet ,,siłowanie się" z nim, jest tylko BEZSENSOWNĄ, ABSURDALNĄ I NIESKUTECZNĄ DYSKUSJĄ!!! Z psem, NIE WOLNO DYSKUTOWAĆ, ponieważ wtedy, my, jako przewodnicy stada, stajemy się SŁABSI, TAKIE postępowanie, NICZEGO go NIE (NA-)UCZY!!! To właśnie przez taką KRÓTKOWZROCZNĄ NIEODPOWIEDZIALNOŚĆ, wypływającą z NADMIERNEJ CZUŁOŚCI (,,MUSZĘ mu dać dużo ,,miłości"...!) I NADWRAŻLIWEJ LITOŚCI (,,... bo chcę mu wynagrodzić poprzednie lub schroniskowe życie!"), którą kierują się przede wszystkim - zwłaszcza starsze - kobiety, psy stają się nieprzyjazne, a często i agresywne! Psa, zupełnie NIE OBCHODZI, ani osoba idąca z nim na spacer, ani nawet jego własna przeszłość, ponieważ dla psa, KAŻDA CHWILA, TO STAN UMYSŁU!!! On żyje, daną chwilą, życiem sekundowym! On po krótkiej chwili, NIE PAMIĘTA, co robił! Ale, niech ktoś nie pomyśli, że ja twierdzę, że pies nie posiada pamięci! Nie, pies ją posiada, ale - on, ZAWSZE ZAPAMIĘTUJE na zasadzie SKOJARZENIA! A to znaczy, że jakąkolwiek minioną sytuację - pozytywną lub nie - przypomina sobie dopiero wtedy, kiedy ZNOWU taka się zdarzy! Pies, sam od siebie, NIE POTRAFI przywoływać wspomnień!!! I racjonalnie myśleć - też, NIE POTRAFI!!! On, ZAWSZE KIERUJE SIĘ INSTYNKTEM!
/2 lata temu
,,Odwiedziłem" już kilka stron tej witryny traktujących o tematyce, która mnie bardzo interesuje, a mianowicie: o problemach z opanowaniem niepożądanego zachowania psów i zauważyłem, że Autorzy artykułów - nie dość, że piszą je MAŁO STARANNIE, z dużym OGRANICZENIEM lub nawet, POMINIĘCIEM PRAWIDŁOWEGO STOSOWANIA szerokiego przecież, wachlarza ZNAKÓW INTERPUNKCYJNYCH, NARZUCAJĄCYCH odbiorcy - a tym samym - NIE POZWALAJĄCYCH na ALTERNATYWNĄ INTERPRETACJĘ swoich informacji, przez co SĄ NIEKOMUNIKATYWNI, co z kolei, może doprowadzić do tego, że mogą być NIEWŁAŚCIWIE ZROZUMIANI, to jeszcze, stosują NIEWŁAŚCIWY DOBÓR SŁÓW! Z tego co widzę, artykuł jest nastawiony na ,,rozprawienie się" z teorią dominacji. Ale, jak można tego dokonać, używając tak niezrozumiałych zdań? Bo, na przykład - w zdaniu, które - jakby nie było - wypisane jest wytłuszczonym drukiem, co oznacza, że właśnie na nie, należy zwrócić SZCZEGÓLNĄ uwagę: ,,Często spotykane jest przeświadczenie, że nieposłuszeństwo psa(KONIECZNIE: przecinek! - przypis mój) równoznaczne jest z przyzwoleniem na objęcie przez niego dominującej roli w stadzie rodzinnym." - JEST BŁĄD LOGICZNY!!! TO zdanie - ROZMIJA SIĘ Z PRAWDĄ!!! Ja, czytając je po raz pierwszy, od razu zwróciłem na to uwagę, ponieważ jego sens - W TAKIM właśnie brzmieniu - wzbudził mój sprzeciw! A to, dlatego, że z tak brzmiącego zdania wynika, że ,,... nieposłuszeństwo psa, jest równoznaczne z przyzwoleniem na objęcie przez niego... " JAK TO??? JEGO ,,nieposłuszeństwo"??? Jego ,,nieposłuszeństwo", które ZAWSZE JEST SKUTKIEM, a więc REAKCJĄ NA NASZE, NIEWŁAŚCIWE POSTĘPOWANIE jest ,,przyzwoleniem"???!! W takim razie, W JAKI SPOSÓB REAKCJA, MOŻE WPŁYWAĆ NA AKCJĘ czyli, W ODWROTNYM KIERUNKU??? No, NIGDY W ŻYCIU!!! A przecież, już w pierwszych (dwu!!! i nawet, dwukrotnie!! i po co było pisać 2 razy, to samo??) słowach artykułu, do tablicy zostali wywołani ,,początkujący właściciele"!!! I co, taki ,,POCZĄTKUJĄCY - PODKREŚLAM! POCZĄTKUJĄCY - właściciel", wyniesie z TAK BŁĘDNIE SFORMUŁOWANEGO zdania??? Jedynie - CHAOS, który później, przeniesie na psa!!! Tym bardziej, kiedy potem usłyszy od kogoś znajomego, jakieś NIEUDOLNE SPROSTOWANIE teorii zawartej w powyższym zdaniu!! Według mnie, TO zdanie, PRAWIDŁOWO POWINNO BRZMIEĆ: ,,Często spotykane jest przeświadczenie, że nieposłuszeństwo psa, jest konsekwencją (a więc skutkiem!) NASZEGO NIEFRASOBLIWEGO (a tym samym, NIEODPOWIEDZIALNEGO!) POBŁAŻANIA dla prób dominacji, które pies, ZAWSZE BĘDZIE PODEJMOWAŁ, by NAS KONTROLOWAĆ!!!" Tyle, że my - jako inny gatunek - NIE POTRAFIMY TYCH WYRAŹNYCH SYGNAŁÓW, WŁAŚCIWIE ODCZYTAĆ!!! I wyłącznie z tego, biorą się późniejsze problemy z ,,kochanym" pupilem! To MY, w momencie jakiegokolwiek NIEPOŻĄDANEGO zachowania (no właśnie!! Jak to ocenić, jako ,,niewłaściwe", skoro on to - początkowo - tak ,,zabawnie" lub ,,niewinnie" robi??? A tymczasem, on już wtedy, nawet jako szczeniak, PRÓBUJE NAS KONTROLOWAĆ!), POWINNIŚMY OD RAZU - tzn., PRZEWIDUJĄCO, że kiedyś TO, będzie nas denerwować, albo przynosić SZKODĘ! - ODPOWIEDNIO ZAREAGOWAĆ, tzn., UPOMNIEĆ!!! Dokładnie TAK SAMO, jak małe, dwu-, trzyletnie dziecko! Po prostu, NALEŻY mu wyznaczyć - i tego KONSEKWENTNIE SIĘ TRZYMAĆ - WYRAŹNE GRANICE ZACHOWAŃ!!! ALE NIGDY, NIE KRZYKIEM!!! I NIE UŻYWAJĄC IMIENIA, ponieważ daną sytuację, będzie z nim kojarzył pozytywnie!!! To już lepiej, użyć klikera! A na przykład na spacerze, mając psa na smyczy, należy szarpnąć krótko, lecz energicznie w bok, aby wytrącić go ze stanu ekscytacji! NIGDY, NIE PODCIĄGAĆ SMYCZY DO GÓRY, czy DO TYŁU!!! TO, tylko psa ZACHĘCI DO WALKI!!! A ogólnie mówiąc, psy ZAWSZE SĄ SZCZERE, one CHCĄ być ULEGŁE (poza - podobno - niektórymi rasami, ale i te - z całą pewnością - można opanować), one CHCĄ mieć NAD SOBĄ przewodnika stada! Psy, LUBIĄ i ZAWSZE DĄŻĄ DO SPOKOJU I HARMONII w stadzie!!! Ale, jeśli człowiek - co ponoć ,,brzmi dumnie?!" :/ - NIE POSTARAŁ SIĘ ZAPOZNAĆ (tzn., NIE ZAINTERESOWAŁ SIĘ!! - z powodu ZAROZUMIALSTWA, DUMY, PYCHY, LENISTWA, OBOJĘTNOŚCI lub zwyczajnie - GŁUPOTY!!!) z PSIĄ PSYCHIKĄ oraz PRAWAMI STADA i w dodatku, ich NIE ROZUMIE, a ZMUSZA psa do OBJĘCIA STANOWISKA PRZEWODNIKA przez - wielce NAIWNE i takoż, NIEODPOWIEDZIALNE i SZKODLIWE, żeby nie powiedzieć, wręcz - GŁUPIE PROWADZENIE psa PRZED SOBĄ, to NIE POWINIEN MIEĆ PSA!!! TAKIE osoby, jak i te, które NIE CHCĄ i NIE POZWALAJĄ sobie tego wytłumaczyć, powinien obowiązywać ZAKAZ POSIADANIA PSA do czasu, do kiedy nie ZDADZĄ PRAKTYCZNEGO(!!!) EGZAMINU Z PSIEJ PSYCHIKI!!! ALE NIE, u ,,pierwszego lepszego" psiego psychologa, czy nawet - co niby, brzmi bardziej adekwatnie - behawiorysty, a zwłaszcza takiego, który obarczony i zatrwożony syndromem - ponoć obalonej, lecz ciągle żywej - ,,teorii dominacji", będzie wmawiał właścicielowi, że z ,,pieseczkiem, trzeba delikatnie, STOPNIOWO, bo inaczej, pieseczek się zestresuje"! U psów - NIE MA, STOPNIOWO!!! Upomnienie, działa na nie jak wyłącznik! A TEGO, NIE MOŻNA robić STOPNIOWO! Według mnie, TYLKO Cesar Millan jest najlepszym i jak dotąd, jedynym behawiorystą, jakiego poznałem i wiem na pewno, że Jego metody są - co nie jest bez znaczenia! - SKUTECZNE i - co jest równie ważne! - DOŚĆ SZYBKIE, o ile nie, NATYCHMIASTOWE!