W starych murach

Kiedyś były tu wąskie pokoje w amfiladzie. Dziś jest otwarta, nowoczesna przestrzeń. Ale urok wiekowego wnętrza pozostał.
/ 10.01.2007 14:34
Kiedyś były tu wąskie pokoje w amfiladzie. Dziś jest otwarta, nowoczesna przestrzeń. Z antresolą, miejscem do pracy, wygodną łazienką. Ale urok wiekowego wnętrza pozostał. O szlachetnej przeszłości dyskretnie przypomina niepowtarzalna architektura i jej oryginalne zachowane elementy.

Każde wnętrze stawia przed architektem pewne wyzwania. Warunki, którym trzeba sprostać, ograniczenia, które trzeba pokonać. Tak jak w tym mieszkaniu w oficynie krakowskiej mieszczańskiej kamienicy z początków XX wieku. Zadaniem projektantów, Rafała Ziembińskiego i Marzeny Kucharskiej, było stworzenie tu przestrzeni dla aktywnej zawodowo młodej kobiety, która pracuje również w domu. Przestrzeni, która łączyłaby część prywatną z bardziej oficjalną, biurową. Ten problem rozwiązano dzięki sporej, bo liczącej 3,75 m, wysokości pomieszczeń. W jednym z pokoi wybudowano antresolę z sypialnią. Wchodzi się na nią po schodach z sąsiedniego pokoju, natomiast pod antresolą wygospodarowano część biurową z miejscem na spotkania zawodowe.
Słabym punktem mieszkania był tradycyjny, amfiladowy układ wnętrz. Celem architektów było więc zlikwidowanie pomieszczeń wąskich, przechodnich, z wieloma ścianami. By powstała przestrzeń otwarta, łącząca kuchnię, jadalnię i część wypoczynkową, wyburzono ścianę między dawną kuchnią i jednym z pokojów. Jedyną po niej pozostałością jest słup, który zaznacza umowną granicę między pokojem dziennym a małą kuchnią. Część kuchenna ma zaledwie 6 mkw. powierzchni, ale mieści wszystkie potrzebne pani domu sprzęty. Miejsce do jedzenia to barowy blat przymocowany do słupa.
Połączono również dawną małą łazienkę i WC, poszerzając pomieszczenie o fragment przedpokoju. To znacznie podniosło komfort mieszkania. Powstała wygodna łazienka, w której znalazło się miejsce na dużą wannę i wydzieloną pralnię wraz z kotłownią. Jak widać, projektanci nie szukali skomplikowanych rozwiązań, wiele z nich podpowiadała sama architektura. Na przykład wnęka nad zlewem w kuchni – naturalny uskok ściany świetnie nadawał się do tego, by zamontować w nim półkę.
Stare i zdewastowane mieszkanie wymagało gruntownego remontu. Skuto tynki, zerwano podłogi i sufity aż do belek stropowych. Udało się jednak zachować niektóre z oryginalnych elementów. To drzwi wejściowe i dwuskrzydłowe drzwi wewnętrzne, między przestrzenią dzienną i biurem. Trzeba je było wprawdzie generalnie odrestaurować, ale teraz są imponującym akcentem wnętrza, świadczącym o jego dawnej świetności, a jednocześnie elementem równoważącym współczesność i przeszłość.
W zestawieniu z nimi dobrze sprawdziły się proste, wynikające z funkcji rozwiązania oraz zasada minimalizmu. Jak na przykład wejście na antresolę. Sprowadzone do najprostszej formy stalowe stopnie są przyspawane do umocowanej w ścianie szyny (także stalowej) i obłożone bukowym drewnem. Są lekkie, niemal zawieszone w powietrzu. Do tego nietypowa poręcz – pionowo osadzona stalowa rura złamana pod kątem prostym i nie związana ze schodami. Czysta forma, a przy tym rozwiązanie bardzo praktyczne, bo pomaga podczas wchodzenia po niezbyt szerokich (70 cm) i stromych stopniach.
Kolorystyka całego mieszkania jest stonowana. Różne odcienie bieli (na ścianach kość słoniowa), szarości aż po czerń. Materiały to matowe szkło, nierdzewna stal, płyty ceramiczne i gresowe oraz drewno. Geometryczne kształty, fragmenty architektury podkreślone ciemniejszą barwą, powściągliwość środków i form dają w efekcie przestrzeń harmonijną, spokojną w wyrazie, nowoczesną, lecz zrównoważoną.

Tekst Dorota Morawetz
Zdjęcia Witold Górka

Fragment przestrzeni dziennej. Stąd po stromych, wąskich, specjalnie mocowanych schodkach wchodzi się na antresolę. Pionowa rura to poręcz, która łamie się na górze pod kątem prostym. Rozwiązanie przemyślane w szczegółach

Widok od strony kuchni na schody prowadzące na antresolę i część biurową. Przestrzeń jasna i rozświetlona, bo w mieszkaniu wszystkie okna wychodzą na stronę południowo-zachodnią

Wejście na antresolę z pokoju dziennego. Obok piękne dwuskrzydłowe drzwi z płycinami. Oryginalny element starego wnętrza po renowacji wnętrza nowoczesne mieszkanie w kamienicy

Dwa poziomy: na antresoli otwarta na pokój sypialnia (wysokości 1,75 m), pod nią część do pracy (wysokości 2 m)

Niewielka kuchnia całkowicie otwarta na pokój dzienny. Słup – pozostałość dawnej ściany działowej posłużył jako wsparcie dla barowego blatu. Stanowi też umowną granicę między kuchnią i pokojem

Widok z pokoju dziennego na część biurowo-recepcyjną, w której właścicielka odbywa spotkania zawodowe
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (1)
/24.05.2010 17:43
Mieszkanie jakby nikt w nim nie mieszkał, a tylko od czasu do czasu nocował. Zdecydowanie styl studencki. Przypadkowe przedmioty. Mało ciekawe.