Czy istnieje związek między dietą a grupą krwi?

Czy istnieje związek między tym, co jemy a naszym samopoczuciem? Naturalnie, że tak. Jednak nie zawsze wiemy, co takiego powinniśmy jeść, aby częściej się uśmiechać, mieć więcej energii i zdrowszy wygląd. A może by tak zwrócić się o pomoc do naszej grupy krwi? Czy podpowie nam ona, czego potrzebujemy?
/ 02.12.2010 12:03

Grupa krwi a dieta

Jeśli Twoja dieta jest urozmaicona, bez przesadnej ilości pewnego rodzaju produktów, bez których podobno nie możesz żyć, czujesz się dobrze i jesteś zadowolona ze swojej sylwetki, nie było tematu.

Jeśli jednak brakuje Ci energii, tu i ówdzie ciągle Cię przybywa, może nawet chorujesz albo czujesz, że coś jest nie tak - spokojnie przyjrzyj się temu, co jesz. Okazuje się to istotne wówczas, kiedy w Twojej diecie jest czegoś więcej niż przewiduje norma.

Jedni mają słabość do pieczywa, makaronu i pierogów, ale z grupą krwi 0 powinni na nie uważać. Jeśli reprezentujesz grupę krwi A, możesz czuć się mało komfortowo, jedząc codziennie krwisty stek czy karkówkę. Kurczak w diecie grupy B to równie kiepski pomysł. Skąd się biorą takie dziwolągi?

Grupa krwi kluczem do Twojej odporności

Jej zawdzięczasz zwycięskie odpieranie wroga w postaci bakterii, wirusów, infekcji i innych stanów zapalnych. Układ immunologiczny wychwytuje każdego intruza za pomocą antygenów, czyli związków chemicznych, które są dla każdego istnienia na naszej pięknej planecie tak samo unikatowe jak linie papilarne ludzkich dłoni.

Każda z grup krwi również posiada takie znaczniki i każda z nich inny. To właśnie za ich pomocą informuje układ odpornościowy o ewentualnym zagrożeniu. Ten, aby zniszczyć obcy antygen, wytwarza do niego przeciwciała i ma ich niezłą gromadkę. Przeciwciało namierza złośliwca i skutecznie go oblepia, czyli aglutynuje. Posklejane komórki łatwiej dopaść i rozbroić, bo biedactwa w grupie stanowią większy cel i dostają łupnia.

Grupy krwi wytwarzają przeciwciała także na inne grupy krwi, dlatego z jednym możesz sobie wymienić krew, a z innym nie. Indianie tego nie wiedzieli i już ich nie ma. Grupa A zostanie odrzucona przez grupę B i odwrotnie. Grupa AB może przyjmować krew od każdego, ale sama nie może być już niczyim dawcą. Grupa 0 nie może przyjąć niczego od nikogo, ale sama może ofiarować siebie każdemu. Czy to nie jest fascynujące?

Polecamy: Armia przeciwutleniaczy na talerzu

Na czym polega relacja pokarm – krew?

Podobne zjawisko sklejania komórek zachodzi we krwi w momencie łączenia się jej z pewnymi rodzajami pożywienia, które ma wiele antygenów podobnych do A i B. I znowu na dwoje babka wróżyła, bo oto mamy sytuację relatywną i wcale nie oczywistą - to, co dobre dla Ciebie, nie musi być korzystne dla Anki, która lubi czytać. To, co aglutynuje Twoją krew, powodując odrzucenie intruza, nie musi sklejać krwi kogoś innego. Jednym słowem - znowu nie jest nudno.

Określona żywność wywołuje w Twoim organizmie określoną reakcję - na pewno nieraz sama tego doświadczyłaś. Z reguły jesz to, co lubisz, ale co wtedy, jeśli coś wyśmienicie smakuje i zjadłabyś choćby wagon spaghetti w sosie pomidorowym, ale ta nieodwzajemniona i toksyczna miłość mocno idzie w biodra? Owa cudowna chemia pokarm - krew to sprawa naszych przodków i dziedzictwa genetycznego, które w naturalny sposób upomina się o swoje.

Nie bez powodu, zmieniając dietę, poczułam swoistą podróż w czasie. Kolesie z jaskini nie jedli przecież nic innego jak to, co upolowali w lesie, albo to, co zerwali z drzewa. Pączki wynaleziono dużo później.

Polecamy: Żurawina - w diecie i w kosmetyce

Fragment pochodzi z książki „Piękna papryczka uwodzi kształtem. Zamień kilogramy na zabójczą pewność siebie” Edyty Draus (Wydawnictwo Helion, 2010). Publikacja za wiedzą wydawcy.