Nie ćwiczę, bo… – obalamy wymówki!

Wymówki tworzymy po to, by usprawiedliwić swój brak chęci – w tym przypadku do regularnych ćwiczeń. Uważasz, że nie masz czasu na ćwiczenia? A może brakuje ci siły i motywacji? Udowadniamy, że twoje wymówi nie mają sensu, a wszystko, czego potrzebujesz, to więcej determinacji oraz wiary w siebie i swoje możliwości!
Marta Słupska / 03.01.2014 10:19

fot. Fotolia

Nie mam czasu na ćwiczenia!

To chyba najpopularniejsza, ale jednocześnie najłatwiejsza do obalenia wymówka. Jasne, każdy z nas jest zajęty: praca, dom, dodatkowe zajęcia, spotkania, wyjazdy, zajmowanie się dziećmi czy zwierzakami zajmują sporo czasu, ale czy naprawdę nie możesz wygospodarować pół godziny na ćwiczenia?

Wszystko jest kwestią dobrej organizacji. Przede wszystkim: zmień nawyki. Chcesz schudnąć, ale nie masz czasu na siłownię po południu? Nie ma problemu… ćwicz rano. Wstań pół godziny wcześniej i pobiegaj lub wykonaj kilka ćwiczeń w pokoju. Możesz też ćwiczyć po południu np. w trakcie oglądania telewizji.

Specjaliści zalecają ćwiczyć regularnie – minimum trzy razy w tygodniu po 30-40 minut. To prostsze niż myślisz. Dla ułatwienia rozpisz sobie grafik i powieś w widocznym miejscu. Zaznacz w nim kiedy i o której godzinie będziesz ćwiczyć, a także na czym będzie polegał twój trening (rower, bieganie, siłownia, basen czy ćwiczenia w domu?).

Jeśli planujesz biegać lub jeździć na rowerze, określ swoją trasę (wyznacz ją na podstawie swoich realnych możliwości, ale nie pobłażaj sobie!), jeśli idziesz na basen, zdecyduj, ile długości przepłyniesz, a jeśli będziesz ćwiczyć w domu – zaplanuj rozkład ćwiczeń (najlepiej będzie, jak skorzystasz z dostępnych w internecie filmików treningowych).

Określ swoje priorytety. Masz zaplanowane spotkanie na kawę z przyjaciółką? Zamiast siedzieć i objadać się ciastem (nie oszukujmy się, na pewno je zamówisz!), wyciągnij kumpelę na spacer lub kręgle (cokolwiek lubicie, byle się poruszać!). Idziesz na imprezę? W porządku, ale tańcz zamiast siedzieć i chrupać chipsy w kącie. Spróbuj dojeżdżać do pracy rowerem. Ogranicz używanie samochodu. Dużo chodź. A przede wszystkim: zmień nawyki żywieniowe na zdrowsze, bo bez odpowiedniej diety na pewno nie schudniesz.

Nie mam siły!

Jeśli nie masz energii do ćwiczeń, potrzebujesz większej motywacji. Oto kilka pomysłów:

  • przejrzyj motywacyjne fan page na Facebooku i zapisz się do kilku; odwiedź blogi, których autorzy piszą o metodach ćwiczeń i prawidłowym odżywianiu się, dają wskazówki dotyczące chudnięcia, opisują swoje zmagania i treningi.  To naprawdę mobilizuje!
  • przejrzyj magazyny dotyczące zdrowego stylu życia i sportu – niektóre z nich dołączają płyty DVD z ćwiczeniami, które mogą ci się spodobać;
  • urozmaicaj sobie treningi – nikt nie wytrzyma długo na siłowni, ćwicząc wciąż te same sekwencje na tych samych przyrządach;
  • ustaw sobie na pulpicie komputera ładną tapetę związaną z ulubioną formą aktywności fizycznej: może to być seksowna dziewczyna na siłowni, przystojny biegacz lub cokolwiek innego, co będzie ci przypominać o codziennej dawce ruchu i efektach, do jakich dążysz;
  • działaj tak, aby treningi dobrze ci się kojarzyły – po ćwiczeniach znajdź chwilę czasu na relaks;
  • nagradzaj się za drobne sukcesy, np. przy każdym zrzuconym kilogramie lub centymetrze w pasie kupuj sobie coś ładnego (ale nie nagradzaj się jedzeniem!) – może to być nowa bluzka, kolczyki lub nawet spinka do włosów;
  • znajdź wśród znajomych kogoś, kto będzie ci towarzyszył w odchudzaniu i/lub ćwiczeniach – razem raźniej i można się wzajemnie motywować;
  • mów innym o tym, że ćwiczysz – wtedy będzie ci głupio przyznać, że już ci się nie chce i jest szansa na to, że nie przestaniesz trenować;
  • wyciągnij zdjęcia, na których ważyłaś/-eś mniej i powieś w widocznym miejscu – niech przypominają, jak się wtedy czułaś/-eś i że dasz radę schudnąć;
  • postaw na zdrową dietę – polub ją! Wybieraj takie produkty, które są zdrowe i jednocześnie ci smakują (nie zmuszaj się do jedzenia szpinaku, jeśli go nie cierpisz – na diecie, która składa się wyłącznie z produktów, od których już na samą myśl robi nam się niedobrze, nie da się długo wytrzymać!).

Zobacz też: Sportowe kanały na Youtube, które pomogą ci schudnąć!

fot. Fotolia

Wstydzę się!

Wbrew temu, co myślisz, na siłownię nie przychodzą tylko szczupłe, seksowne „kociaki” i muskularni herosi – to miejsce dla wszystkich. Nie jest to też rewia mody – dres (byle czysty!) lub zwykła koszulka i ulubione spodenki to wszystko, czego potrzebujesz, by ćwiczyć.

Pamiętaj, ćwicz w tym, co jest wygodnie i w czym się dobrze czujesz. Odradzamy fitness w szortach (wiadomo co się będzie działo, jak zaczniesz się schylać…) czy przeźroczystych koszulkach (istnieje subtelna różnica między byciem seksowną a wulgarną lub śmieszną).

To na nic, bo i tak nie schudnę!

Po co zaczynać coś, czego się nie skończy, prawda? Z takim nastawieniem nie wytrwasz długo w postanowieniu. Jeśli brakuje ci motywacji, rozpocznij system małych kroczków: rozpisz swoje drobne cele.

Możesz na przykład rozpisać sobie początkowy plan treningowy na trzy tygodnie: ćwiczenia (ulubiona aktywność) trzy razy w tygodniu. Po tym czasie czeka cię nagroda (jaka – zależy od ciebie). Jako cel możesz też określić liczbę kilogramów/centymetrów w pasie, które chcesz zrzucić.  

Chodzi o to, abyś nie porywał/-a się z motyką na słońce. Dąż do celu powoli – wtedy masz większe szanse na zwycięstwo.

Pamiętaj, że mięśnie ważą więcej niż tłuszcz – zamiast się więc ważyć, lepiej mierz obwód uda, talii, brzucha i bioder. Już po trzech tygodniach intensywnej pracy (ćwiczenia + zdrowe odżywianie) na pewno zauważysz różnicę!

Zobacz też: Kluby fitness – najpopularniejsze stereotypy