POLECAMY

Anna Przybylska - Uciekająca panna młoda

Miał być ślub, a potem huczne wesele w Sopocie. Ale Anna Przybylska deklaruje, że już nigdy nie wyjdzie za mąż. Ma teraz całkiem inne plany. Jakie? To aktorka zdradza tylko „Party”.

Anna Przybylska - Uciekająca panna młoda fot. Michał Tuliński/FORUM
Wreszcie powiedzieli sobie „tak”! Pobrali się w drugi dzień świąt Bożego Narodzenia! – donosiły niedawno gazety. I okazało się, że te „rewelacje” to bzdura. Bo choć Anna Przybylska (32) i jej partner Jarosław Bieniuk (31) rzeczywiście są nierozłączni od dziewięciu lat, ślubu wcale nie wzięli. Co więcej, w ogóle go nie planują! – Paparazzi zrobili Ani zdjęcie z obrączką na planie serialu „Klub Szalonych Dziewic”, gdzie gra żonę – mówi w rozmowie z „Party” Małgorzata Rudowska, menedżerka i przyjaciółka gwiazdy. A sama Ania z uśmiechem dodaje: – Fortunę, którą miałabym wydać na wesele, wolę przeznaczyć na „wypasioną” włoską kanapę.

Nie potwierdziły się też informacje, że aktorka i piłkarz kupili działkę w Sopocie, na której będą budować wymarzony dom. Przeciwnie, para poważnie myśli o tym, żeby wraz z dzieciakami, siedmioletnią Oliwią i czteroletnim Szymonem, przenieść się do stolicy! – Wkrótce wracam na plan „Złotopolskich” i serialu „Daleko od noszy”. Zdjęcia kręcone są w Warszawie, więc jak tak dalej pójdzie, to niebawem kupimy tu mieszkanie – mówi „Party” Ania Przybylska.

Ślub to nie wszystko 
Piękna aktorka i przystojny piłkarz wyglądają na parę idealną – nic dziwnego, że ciągle budzą takie emocje. – Jestem absolutnie spełnioną i szczęśliwą dziewczyną. Jarek jest miłością mojego życia. Najpierw wmawiano nam kryzys i rozstanie, ślub braliśmy też kilka razy. Raz skromny, innym razem z pompą za granicą – śmieje się Ania Przybylska. Dlaczego jednak nie zależy jej na ślubie?

Być może dlatego, że... nie ma zaufania do instytucji małżeństwa. O tym, że papier nie gwarantuje szczęścia, Ania przekonała się już jako 20-latka. Wtedy, po zaledwie sześciomiesięcznej znajomości, poślubiła Dominika Zygrego – studenta AWF-u i ekonomii. Małżeństwo szybko się rozpadło. Już półtora roku później Ania i Dominik byli po rozwodzie. Małżeński falstart na pewno miał wpływ na obecną relację Przybylskiej z Jarosławem Bieniukiem. – Przekonałam się, że spontaniczność, która wydawała się moją największą zaletą, bywa też wadą – mówi Ania. Aktorka wyciągnęła z miłosnej porażki ważną naukę na przyszłość: w związku czasem trzeba pójść na kompromis, nauczyć się trudnego słowa „przepraszam”. – Wyszłam za mąż niedługo po tym, gdy po kilku latach zerwałam ze swoim chłopakiem. Myślałam, że ślub wyleczy mnie z tamtej miłości. To było głupie i niedojrzałe – wspomina Przybylska.

Ciacho z boiska
Największa miłość Ani ma 192 centymetry wzrostu, piwne oczy i 83 kilogramy pięknie wyrzeźbionych mięśni, do których wzdychają setki kobiet. Jarka Bieniuka – obecnie środkowego obrońcę w drużynie piłkarskiej Widzew Łódź – Przybylska poznała jako 18-latka. Ale wtedy sportowiec nie zrobił na niej wielkiego wrażenia. Spotykała go w klubach, do których chodziła z przyjaciółką zakochaną wtedy w Jarku na zabój. Dzięki jej opowieściom Ania wiedziała o piłkarzu niemal wszystko: gdzie mieszka, co robi, jaki ma charakter. Oficjalnie zostali sobie przedstawieni akurat w momencie, gdy małżeństwo Ani wisiało na włosku…




Na początku oboje bronili się przed tą miłością. Spotykali się wyłącznie w towarzystwie znajomych, czasem wysyłali do siebie miłe SMS-y. Pierwszą oficjalną randkę Jarek Bieniuk wspomina z rozrzewnieniem do dziś. Ania przyjechała po niego do Berlina, gdzie miał zgrupowanie. Wtedy spędzili razem tylko jeden dzień, ale… Już po miesiącu obiecali sobie, że będą nierozłączni. Ania spakowała walizki i przeprowadziła się od mamy do ukochanego, do Wronek. Plan był prosty: on gra i przynosi do domu pieniądze, ona tym domem się zajmuje. W kwestii dzieci również byli zgodni – chcieli mieć przynajmniej troje! To, że wcześnie zostanie mamą, by w przyszłości móc patrzeć, jak jej wnuki zakładają rodziny, Ania obiecała sobie, gdy miała 16 lat – po śmierci taty.
 
Grunt to rodzinka
Jarek Bieniuk bardzo przypomina nieżyjącego tatę Ani, Bogdana Przybylskiego, oficera marynarki wojennej. Podobnie jak ojciec, partner aktorki jest silnym mężczyzną, dla którego najważniejsze jest dobro rodziny. Tak jak tata Ani pieszczotliwie nazywa ją Anulką. Wie też, jak poskromić jej temperament i upór. Jego tajemna broń? Dobre słowo! W zamian aktorka daje Jarkowi to, o czym marzy każdy facet – ciepły dom, w którym czekają kochająca kobieta i dzieci. To właśnie dla dobra rodziny Ania zdecydowała się na życie na walizkach. Z Jarkiem i maluchami przeprowadzali się już parokrotnie, m.in. do Poznania, do Turcji, gdzie piłkarz przez dwa lata grał w klubie Antalya. Teraz para wynajmuje mieszkanie w Łodzi. Oliwka chodzi tam do pierwszej klasy, a Szymon – do przedszkola. I choć Jarek podpisał kontrakt z Widzewem Łódź na trzy lata, razem z Anią coraz częściej mówią o przeprowadzce do stolicy. Dojazd do klubu zajmowałby Jarkowi półtorej godziny, a Ania miałaby bliżej do pracy. Zwłaszcza teraz, gdy wraca na plany dwóch seriali.

Praca czy dom?
Właśnie skończyła zdjęcia do nowego serialu „Klub Szalonych Dziewic”, w którym gra rezolutną rehabilitantkę Karolinę Słomkę. Pierwszy odcinek TVN wyemituje już na początku marca. Jeszcze w lutym Ania chce pojechać z rodziną do mamy i siostry Agnieszki, do Gdyni.

Choć do rąk aktorki trafiło kilka scenariuszy, Ania nie spieszy się z przyjęciem nowych propozycji. Powód? Chce wybrać najlepsze. Poza tym obiecała sobie, że po trzydziestce, „na odświeżenie związku”, po raz trzeci zostanie mamą. I to właśnie ten plan chce teraz realizować.  

Magda Jabłońska-Borowik / Party


SKOMENTUJ
KOMENTARZE (1)
/8 lat temu
yak rodza sie plotki ale wy tez to robicie pomawiacie ludzi nie chcac poznac faktow,wiec czym was ten artykul zbulwersowal skoro pardon i jemu pokrewne czynicie tak,,