POLECAMY

Pij swój mocz, będziesz zdrowy?

Ta kontrowersyjna i wstydliwa metoda leczenia z dnia na dzień coraz bardziej zyskuje. Jak daleko jesteśmy się w stanie posunąć w walce z chorobą?

Ta kontrowersyjna i wstydliwa metoda leczenia z dnia na dzień coraz bardziej zyskuje. Jak daleko jesteśmy się w stanie posunąć w walce z chorobą?

Wstyd czy obrzydzenie?

Czy byłbyś w stanie wypijać codzienne cały swój mocz? Większość z nas chyba nie wyobraża sobie takiego działania.
Jeśli chorujemy i nie widzimy już dla siebie szansy w stosowaniu środków farmakologicznych, szukamy innych rozwiązań. Dość często sięgamy do medycyny niekonwencjonalnej. Mimo przestróg i nieprzychylnych opinii lekarzy próbujemy po prostu sobie pomóc. Każdy przecież chce żyć w zdrowiu jak najdłużej. Dlatego nierzadko jesteśmy w stanie poddawać się dziwacznym kuracjom. Jednym z nas pomagają, na innych nie wywierają żadnego wpływu. Co gorsza niektórym nawet szkodzą. Nigdy nie ma pewności, że zalecenia naszego "guru", uzdrowiciela przyniosą dla nas korzyści na zdrowiu. Jednak wielu po ich przejściu wychodzi nawet z bardzo ciężkich stanów chorobowych. Przygotowani jeszcze niedawno na pożegnanie ze światem, znowu mogą cieszyć się pełnią życia. Takie wyzwolenie ze szponów choroby, czasem bardzo ciężkiej daje im tylko stosowanie metod niekonwencjonalnych. Co jesteśmy w stanie zrobić by wyzdrowieć? Możemy zjadać koszmarne w smaku rośliny, pić wywary przygotowywane na ich bazie, zjadać dziwaczne grzyby, a nawet po cichu wypijać wywary z nietypowych części ciała zwierząt. Ale żeby pić własny mocz? Trzeba przyznać, że nawet w sytuacji zagrożenia chorobowego, dla wielu z nas okazało by się to niemożliwe do wykonania. Zwyczajnie, każdy z nas ma określoną granicę odczuwania obrzydzenia i nie jest w stanie jej przekroczyć. Nawet, jeśli na szali znajduje się nasze życie? Na to pytanie, każdy z nas musi odpowiedzieć sobie sam. Bo jak się okazuje, zresztą nie jest to nowością, wiele osób stosuje urynoterapię i dobrze się ma. Nie tylko względem zdrowia, - bo takie leczenie jest dla nich skuteczne, ale kiedyś rozpoczynając terapię byli w stanie przełamać pewne granice, a może po prostu nie musieli. Ale mimo skuteczności urynoterapii spora liczba kuracjuszy woli być anonimowa. Odcina ich od reszty społeczeństwa bariera, głównie poczucia wstydu, gdyż taka metoda leczenia uznawana jest co najmniej za obrzydliwą, raczej mało skuteczną i nietypową. A wiadomo, że to, co nietypowe, przyjmuje się w świadomości społecznej bardzo długo.

Pij swój mocz, będziesz zdrowy?

Szansa na "legalizację"?

Wiemy już, że picie moczu jest stosowane prze spore grono osób, chcących pomóc sobie w walce z nękającymi je schorzeniami. Ta metoda leczenia nie jest uznawana za metodę konwencjonalną, więc nie ma ośrodków, w których można by było poddać się terapii wraz z dodatkowymi zabiegami wspomagającymi, nie ma zaleceń specjalistycznych, które wyraźnie by mówiły, że picie własnego moczu leczy. Ośrodki medycyny niekonwencjonalnej nie przekonują wszystkich. Zresztą takie samoleczenie moczem nie wymaga wielu środków czy odpowiedniego profesjonalnego sprzętu. Choć wybór takiej metody leczenia jest znany już od setek tysięcy lat i ze spokojem, rzec można, należy do najstarszych metod samoleczenia, nie została ona uznana do tej pory za powszechnie przyjętą. Przez wiele lat badania naukowe poruszały wiele zagadnień tajemnic ludzkiego ciała, ale nie skupiano się na sile witalnej zawartej w urynie. Dopiero niedawno zainteresowanie naukowców wzbudziły doniesienia o uleczającym działaniu moczu zwierzęcego. Poddany badaniom okazał się być nadzieją dla wielu chorych. Być może to odkrycie będzie pierwszym krokiem do uznania także ludzkiego moczu za środek powodujący samowyleczenie? Taki obrót spraw dałby nadzieję na poprawę zdrowia wielu ludziom, którzy nie mają już nadziei w stosowaniu leczenia konwencjonalnego. Wytwarzanie leków na bazie moczu pozwoliłoby korzystać z niego w dobrze znanej i przyjętej formie leków. Póki, co możemy polegać tylko na stosowaniu urynoterapii, czyli bezpośredniego spożywania moczu. Kiedy i czy w ogóle przyjdzie zmiana? Czas pokaże. Być może za kilka lat urynoterapia wejdzie na wyższy szczebel i spowoduje wiele zmian w dotychczasowym znanym leczeniu farmakologicznym.

Urynoterapia – co tak naprawdę leczy?

Pojęcie to określa leczenie nie tylko poprzez wypijanie własnego moczu. Ten zaleca się także do stosowania zewnętrznego przy wielu schorzeniach lub infekcjach skórnych. Co jest w stanie wyleczyć uryna?
Stosowany zewnętrznie zwalcza pojawianie się trądziku, pozwala na częściową lub całkowitą likwidację nieestetycznych rozstępów i blizn. Smarowanie twarzy moczem poprawia stan skóry. Dzięki niemu możliwe jest wyleczenie egzem skórnych, różnego rodzaju wyprysków, owrzodzeń, ran i otarć. Mocz wpływa także korzystnie na kondycję włosów.
Uważa się, że picie moczu pozwala na zwalczenie chorób nowotworowych, oczyszcza on organizm z toksyn, leczy bóle głowy, stany zapalne jamy ustnej, nieżyty zatok oraz wpływa korzystnie na schorzenia przewodu pokarmowego.
Przeciwwskazaniami do stosowania urynoterapii jest picie alkoholu, zażywanie leków psychotropowych, przeciwbólowych oraz poddawanie się działaniu promieni radioaktywnych lub chemioterapii. Jak dowodzą niektóre przypadki osób wyleczonych stosowaniem urynoterapii, nie zawsze zakaz chemioterapii w tym samym czasie jest uzasadniony. Jednak takie zajścia to bardzo nieliczny odsetek.

Jak wygląda standardowa kuracja?

Profilaktycznie zaleca się wypijanie każdego ranka jednej szklanki świeżego moczu, może być w formie rozcieńczonej lub z dodatkiem innego napoju.
Leczniczo przeprowadza się kilkudniowe lub kilkutygodniowe kuracje. W tym czasie wolno pić cały oddany mocz oraz do 1,5 litra wody każdego dnia. Należy się powstrzymać od przyjmowania posiłków.

Bajki czy rzeczywistość?

Być może wielu z nas ciągle nie wierzy w lecznicze działanie moczu lub podaje to w wątpliwość? Mimo, że konwencjonalne podejście medycyny do leczenia uryną ciągle nie jest oficjalnie unormowane - po diagnozie lekarskiej nikt z nas nie słyszy przecież "proszę poddać się urynoterapii i przyjść na kontrole za parę tygodni". Przeciwnie, dostajemy recepty z przepisanymi lekami, nie bacząc czasem na działania niepożądane biegniemy do apteki i liczymy na cud chemicznych
tabletek zdrowia. Musimy jednak dopuścić do swojej świadomości, że na świecie jest wiele osób pijących własny mocz. W niektórych przypadkach tylko takie działanie pozwoliło im wyrwać się z objęć śmierci i wrócić do pełnego zdrowia. Mocz uzdrawia, chcemy tego, boimy się tego, czy zwyczajnie to akceptujemy.
 

Dowiedz się wiecej o piciu moczu i leczeniu moczem z naszego forum medycznego.

Źródło: MWmedia

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Pamiętaj, że w przypadku problemów ze zdrowiem należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem!

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (137)
/miesiąc temu
Kilka lat temu zachorowalam na RZS (reumatoidalne zapalenie stawow) ok 4 lat bylam leczona medycyna konwencjonalna co doprowadzilo mnie do tragicznego stanu, z trudem pokonywalam kilka krokow o kulach, lezac na lozku, krzyczalam z bolu przekrecajac sie na bok. Wogole nie mialam sily. Wrak czlowieka. (Niestety pamiatka po RZS i leczeniu medycyna konwencjonalna sa endoprotezy stawow biodrowych). Postanowilam cos w swoim zyciu zmienic. Zastosowalam diete warzywno - owocowa dr Ewy Dabrowskiej, zrezygnowalam z cukru, przetworzonej fabrycznej zywnosci, bylo lepiej ale brakowalo mi sil zyciowych. Przypadkiem trafilam na forum URYNOTERAPIA KAFETERIA, zastosowalam - uryne a po 1,5 tyg. odzyskalam sily zyciowe i energie. Robilam lewatywy z moczu (wczesniej robilam z kawy wg Gersona i wody z cytryna nie zauwazalam efektow), Jak zrobilam z moczu, jelito oczyscilo sie z kamieni kalowych (uderzaly o muszle klozetowa jak kamienie), jakiez bylo moje zdziwienie? Ja juz dwa lata bylam na tzw. zdrowym odzywianiu, (kupki jak u niemowlaka) a kamienie nadal byly mocno przytwierdzone w "falbankach" jelita grubego (ile lat tam siedzialy i byly przyczyna chorob) brrr. Zrezygnowalam calkowicie z glutenu ten okazal sie przyczyna mojej autoimmunologicznej choroby (gluten dziurawi jelita, cukier niszczy flore bakteryjna jelit).Jestem na diecie niskoweglowodanowej(jem mieso ale nie hodowlane przemyslowo bo karmione jest pasza GMO) W mojej kuchni zagoscila: jagniecina, baranina, wiejski kurczak, kaczka itp.Gotuje(na malenkim ogniu wiele godz.) tez rosoly na kosciach szpikowych wolowych lub baranich, ktore sa doskonalym zrodlem KOLAGENU (regeneruje jelita i tkanke laczna. Robie kombuche oraz kefir z grzybka tybetanskiego (odbudowuje naturalna flore bakteryjna jelit!)Warzywa, owoce. Suplementuje Wit D3 a w cukierniczce zamist cukru jest Wit. C. (tak ja zaleca inz. Jerzy Zieba : ) Trzy lata minely od wprowadzenia zmian w moim zyciu i od tylu nie choruje absolutnie na nic: zniknely bole glowy, stawow, zniknela 20 letnia depresja, wysokie cisnienie (dwa lata bralam leki na obnizenie cisnienia a i tak mialam 140/90) teraz mam 120/80. Cofnela sie zarostowa miazdzyca dolnych konczyn. Nie przeziebiam sie, nie choruje na grypy. Codzienie rano plukam gardlo uryna, wlewam na dlon i troche wciagam do nosa. Nazywam to AUTOSZCZEPIONKA - oganizm dostaje informacje z czym walczyc kazdego dnia. Dzieki temu nie dopuszcza do rozwiniecia sie jakiejkolwiek choroby. Mam 57 lat i nie wiedzialam, ze mozna nie chorowac! Jestem zdrowsza od swoich dzieci i wnuczki. Dobrej jakosci zywnosc i naturalne lekarstwo = zdrowie! Czego wszystkim z calego serca zycze!
/10 miesięcy temu
Witam! 3 lata temu (w 2013 roku pod nickiem: Domcia) pisałam komentarz odnośnie moczu zachwalając go jak niby po 3 dniach widziałam różnice, że leczył moje migdałki. Mogę teraz śmiało napisać, że ODRADZAM każdemu. Nie pijcie tego co jest wydalane. Nie pomógł mi w ogóle na migdałki, ani na zdrowiu się nie poprawiało. Nie piję już sporo czasu a czuję się zdrowsza niż kiedy stosowałam urynoterapię. Jeszcze raz piszę ODRADZAM PICIE MOCZU!
/rok temu
Ostatnio poszedłem do dermatologa, bo na twarzy wyszła mi kurzajka. Metody farmakologiczne zakończyły się fiaskiem. I wtedy starsza pani powiedziała mi żeby tę kurzajkę mocno nacierać własnym moczem. Kiedy już się przełamałem, kurzajka była dość spora. Przez tydzień czasu, nacierałem uparcie. Po dwóch tygodniach nie został nawet ślad. Teraz znam moc własnego moczu.
POKAŻ KOMENTARZE (134)