Oko w oko z rakiem - pomóżmy Marcelince

oko w oko z rakiem, uratuj marcelinę fot. rodzinne archiwum
Warto pomóc dziewczynce!
Weronika Kwaśniak / 11.01.2016 15:05
oko w oko z rakiem, uratuj marcelinę fot. rodzinne archiwum

Mała Marcelina Podlaska toczy właśnie walkę z poważnym wrogiem - podstępną chorobą. Bardzo wzruszyła nas jej historia i gorąco zachęcamy do pomocy dziewczynce! Zamieszczamy smutną opowieść rodziców i wskazówki, jak można pomóc maleńkiej.

Oko w oko z rakiem

"W dzień dziecka poczęliśmy naszą córkę... A w święta chcieli nam ją zabrać...
Marcelina była punktualna od pierwszego dnia. Urodziła się w dniu terminu. Niestety, nałykała się wód płodowych przez długą akcję porodową i natychmiast wylądowała na OIOM-ie. Na szczęście już po tygodniu, dzięki świetnej pracy wszystkich lekarzy i pielęgniarek wyszła do domu, całkiem zdrowa. A przynajmniej tak nam się wydawało..."

Niechciany prezent na urodziny

"7 października to dzień moich urodzin. Marcelina miała 8 miesięcy. Rodzina, która się zjechała, nie mogła się na nią napatrzeć. Żona mojego brata patrzyła tak uważnie, że zobaczyła "coś dziwnego w oku Marceliny". Jakiś błysk. Jestem jej bardzo wdzięczny za tę spostrzegawczość. Od razu pojechaliśmy z tym do lekarza pierwszego kontaktu, ale... nie mógł nic zauważyć. Stwierdził, że być może to oko jeszcze nie do końca się ukształtowało, w końcu to małe dziecko. Niepokój zniknął, ale zdecydowaliśmy się zwracać na to oko uwagę".

Koszmar po świętach

"Po świętach – pamiętając o "błysku w oku" – byliśmy z Marceliną na kontroli okulistycznej. To, co usłyszeliśmy zwaliło nas z nóg: ZŁOŚLIWY RAK OKA (SIATKÓWCZAK)! Terapia w Polsce? Usunięcie gałki ocznej. Nasze dziecko straci oko! Dwóch lekarzy postawiło tę samą diagnozę i zalecenia dotyczące terapii. Płakaliśmy z przerażenia i niedowierzania pośród mnóstwa ludzi stojących w poczekalni. Potem stwierdziliśmy, że nie poddamy się tak łatwo. Poznamy wroga i będziemy walczyć o wzrok naszej córeczki."

Szpitalna udręka

Marcelina najciężej przeżyła wbijanie igły w żyłę w rączce – wenflon. Niestety, w pierwszej rączce się nie udało, musiała mordować się też z drugą. A razem z nią trzy pielęgniarki, które trzymały ją nieruchomo i tata, który usiłuje uspokoić niczego nierozumiejące dziecko.
A ona krzyczy, walczy, nie daje za wygraną. Ta siła w niej jest dobra, choć akurat nie w tej chwili. Potem Marcelina musi leżeć nieruchomo przez siedem godzin, przykuta do łóżka, w jej żyły tłoczone są pierwsze lekarstwa chemioterapii. I tak przez sześć cykli...

Światełko w tunelu – Marcelina nie musi stracić oka

Ze wszystkich nowonarodzonych dzieci w Polsce, 20 w ciągu roku zachoruje na siatkówczaka, złośliwego raka oka. To niewiele, jeśli spojrzymy na procenty i strasznie dużo, jeśli patrzysz na ilość cierpienia rodziców. Niewielka ilość zachorowań w Polsce sprawia, że nie ma opracowanej skutecznej terapii gwarantującej 100% pozbycia się raka. Ale w skali całego świata jest inaczej.
Istnieje klinika, jedyna na świecie, która ma doświadczenie i świetne efekty. Pięcioro dzieci z Polski pojechało tam na leczenie – wszystkim pomogli. Czyli jest szansa na to, że Marcelina nie straci oka. Jak duża? To zależy od nas, ale także od Ciebie.
Klinika jest w Nowym Jorku a koszt operacji to... 1,5 miliona złotych. Ta kwota spędza nam sen z powiek, ale wierzymy, że uda się ją zebrać. Udawało się już kilka razy w Polsce. Skontaktowaliśmy się już z rodzicami, którzy to zrobili. Mamy plan i realizujemy go krok po kroku. Skrzydeł dodaje nam fakt, że Marcelina może być w 100% wyleczona. Zrobimy to.

Dlaczego chcemy leczyć Marcelinkę w USA?

Jest to choroba rzadka. W Polsce mamy wielu lekarzy z pasją, ale nie spotykają się oni często z tym rodzajem raka. Dopiero od niedawna lekarze z Polski uczą się przeprowadzać leczenie, które jest skuteczniejsze. Z dużą nadzieją obserwujemy ich postępy.
Jednak mamy mało czasu, bo nowotwór rośnie. Dlatego, jeśli tylko to będzie możliwe, chcemy aby Marcelinka dostała się pod opiekę lekarzy z dużym doświadczeniem i świetnymi efektami, a to gwarantuje klinika w USA. Zrobimy to, prawda?

Jak możesz pomóc Marcelinie?

Prozaicznie. Na dwa sposoby.
  • Wpłać chociaż drobną sumę. Naprawdę, nie liczy się kwota, ale czas – każdy dzień zwłoki to powiększający się rak i większa utrata wzroku. Jeśli będziemy zwlekać za długo, Marcelinie grozi utrata oka, ślepota a nawet śmierć. Nie chcę nawet o tym myśleć.
  • Udostępnij jak największej ilości ludzi o dobrym sercu. Im więcej osób będzie wiedzieć, tym szybciej Marcelina pojedzie pozbyć się tej strasznej choroby.

Pomoc Marcelinie

  • Fundacja Pomocy Dzieciom i Osobom Chorym “Kawałek Nieba", http://www.kawalek-nieba.pl/?p=4170
  • Bank BZ WBK, Tytuł przelewu: 426 pomoc w leczeniu Marcelinki Podlaskiej
    Numer konta: 31 1090 2835 0000 0001 2173 1374
  • Wpłaty zagraniczne: PL 31 1090 2835 0000 0001 2173 1374 (swift code: WBKPPLPP)
  • Fundacja goFundMe umożliwiająca wpłaty w Dolarach za pomocą kart kredytowych, https://www.gofundme.com/okomarceliny
  • Przekaż 1% podatku,
    W formularzu PIT wpisz: KRS 0000382243
    W rubryce: Informacje uzupełniające – cel szczegółowy 1%’ wpisz: 426 pomoc dla Marcelinki Podlaskiej
  • Facebook: Oko w oko z rakiem - aniołowie Marceliny
  • Instagram: @okomarceliny
Rodzice bardzo dziękują ze wszelką okazaną pomoc!

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Pamiętaj, że w przypadku problemów ze zdrowiem należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem!