Dziecko w szpitalu

Rozpoczynamy ogólnopolską akcję „Przytul mnie – najważniejsze twoje dziecko”. Chcemy, by maluchy, które trafiają do szpitala, przeżywały mniejszy stres.

dziecko-w-szpitalu-copy.jpgWspólnie z Polską Grupą Farmaceutyczną oraz aptekami, które realizują program „Dbam o zdrowie”, miesięcznik „Twoje Dziecko” będzie rozdawać na oddziałach pediatrycznych przytulanki. Polskie Towarzystwo Pediatryczne wspiera tę akcję. Prof. Maria Korzon wyjaśnia, dlaczego.

Nagła, poważna infekcja, wypadek, przewlekła choroba, konieczność postawienia diagnozy... Gdy maluch trafia do szpitala, nie wie, co go czeka. Jest przestraszony, boi się bólu, odczuwa obcość szpitalnego wnętrza, traci dotychczasowe poczucie bezpieczeństwa. Nie można tego nie dostrzec. Jak pisał Janusz Korczak: „Są momenty, gdy dziecko kocha cię bezgranicznie, gdy potrzebny jesteś jak Bóg w nieszczęściu – dziecko w chorobie”.

Razem z mamą...
Jeśli dziecko zostanie w szpitalu samo, przeżywa ogromny stres, czuje się opuszczone, zdradzone przez najbliższych. Pobyt tam trwa w jego poczuciu bez końca – ma bowiem inne poczucie czasu niż dorosły. Po takich przeżyciach maluch przez wiele miesięcy „wraca do siebie”. Jest lękliwy, czasem agresywny. Nie może przebaczyć rodzicom, że opuścili go w tak trudnych dla niego chwilach.
Na szczęście takie sytuacje zdarzają się coraz rzadziej. Dzięki staraniom Komitetu Obrony Praw Dziecka oraz Polskiego Towarzystwa Pediatrycznego od 1992 roku rodzice mają prawo towarzyszyć swoim pociechom podczas pobytu w szpitalu. To ogromny przełom w opiece nad małymi pacjentami. Dzięki niemu można zmniejszać negatywne skutki przebywania w szpitalu, które kładą się cieniem na rozwoju małego dziecka.
Jak wychować córkę na kobietę spełnioną?

...i przytulanką
Można i trzeba zmniejszać stres związany z przyjęciem maluszka do szpitala. Dlatego, jako lekarz i członek Zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa Pediatrycznego bardzo się cieszę i popieram z całego serca akcję, jaką podjęło „Twoje Dziecko”.
Niejednokrotnie zauważyłam, że nie tylko maluchy zabierają do szpitala maskotki. Nawet kilkunastolatki mają przy sobie futrzane zwierzątka czy lalki. Przytulanka spełnia bowiem ogromną rolę – jest „odgromnikiem” i pocieszycielem w chwilach smutku. Musi być więc starannie dobrana, by dziecko chciało mieć ją przy sobie. Powinna być kolorowa i miękka. Jeśli jest zbyt mocno wypchana twardym materiałem, nie można jej miętosić, a to bardzo uspokaja. Musi też nadawać się do prania.
Maluch zwykle zabiera przytulankę, z którą sypia w domu. Czasem jednak woli ją zostawić, „by w szpitalu nie zachorowała”. Wtedy przyda się prezent, który wkrótce będzie wręczany w ramach naszej akcji na oddziałach pediatrycznych. Rozweseli przestraszone dziecko, doda mu otuchy.

Co jeszcze spakować
Kilkulatek lubi sam decydować w takich sprawach, ale nie umie przewidzieć, co będzie mu potrzebne. Warto mu cierpliwie pomóc w pakowaniu. Nie powinien jednak zabierać do szpitala drogich elektronicznych zabawek. Może natomiast wziąć przenośne radio lub mały telewizor, jeśli będzie dłużej leżeć. Przydadzą mu się też książki, kredki i książeczki do kolorowania.
Warto, by oprócz własnej bawełnianej piżamki, maluch miał ze sobą bawełniany jasny dresik, kapcie, mały jasieczek, kilka smoczków (jeśli ich używa) oraz ulubioną zabawkę. Nie można zapomnieć o przyborach toaletowych (i szczotce do zębów).

Tekst: prof. n. med. Maria Korzon, członek zarządu oraz prezes gdańskiego oddziału PTP
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (2)
Iga/10 lat temu
rodzice mają prawo do bycia z dzieckiem w szpitalu... przecież toż to wygoda dla pielęgniarek! Własnie niedawno wróciłam ze szpitala ze swoim rocznym dzieckiem i to, co tam przeżywałam było straszne. Zero szacunku dla matek - spałyśmy na podłodze. Pielegniarki wogóle nie martwiły się dziećmi, ich przyzwyczajeniami. Dużo mozna pisać - jedna sprawa mnie rozśmieszyła - na oddziale pediatrii nie ma nożyczek i pielęgniarki żeby zdjąć opatrunek robią to... paznokciami i zębami. I uważają, że tak ma być.
shemajor/10 lat temu
malutka ma rozszczep podniebienia,kończy właśnie 1,5 roku i wreszcie mogliby ją zoperować- gdyby nie ten ich strajk!! Dziecko nie może samodzielnie jeść, często się krztusi, nie mówi,wada się pogłebia- a szanowne Centrum Zdr. Dziecka po prostu sobie strajkuje!to jest wielkie draństwo :(