Bal

Bal – wielka, huczna zabawa taneczna. Motyw w literaturze wykorzystywany dość rzadko, najczęściej w opisywaniu stylu życia wyższych sfer.

Bal

Oświecenie

Ignacy Krasicki "Żona modna"

W literaturze oświecenia opis balu wystąpił w satyrze Krasickiego pt. Żona modna. Tytułowa bohaterka, zamieszkawszy na wsi, urządziła przyjęcie z tańcami. Zabawa była wyśmienita, „hurmem zjechali goście, / Wykwintne kawalery i modne imoście, / Bal, maski, trąby, kotły, gromadna muzyka”. Szambelan pił zdrowie przybyłych, żona modna plotkowała w kącie ze starościną, niektórzy tańczyli, a pan domu, „uwijał się jako jaki sługa”. Wieczorem urządzono fajerwerki, od których zapaliła się stodoła. Nikogo to jednak nie obeszło, „brzmią coraz głośniej na wiwat trębacze” a gości „coraz więcej przybywa”. Po stracie części majątku szlachcic zaproponował przeniesienie się do miasta.

Sałatka świąteczna z ziemniakami, brokułami i łososiem - Kasia gotuje z Polki.pl

Romantyzm

Johann Wolfgang Goethe "Cierpienia młodego Wertera"

W literaturze romantycznej opis balu wystąpił w utworze Goethego pt. Cierpienia młodego Wertera. Urządzono bal w miejscowości, w której przebywał Werter. Bohater wprawdzie początkowo zwrócił niewielką uwagę na rzęsiście oświetloną i rozbrzmiewającą muzyką willę, ale później bawił się doskonale. „Wiliśmy się w menuetach wokół siebie, zapraszałem niewiastę po niewieście”.

Kiedy tańce przerwała burza, niektórzy mężczyźni zeszli na dół, by wypalić fajkę. Część towarzystwa udała się do pokoju, by pobawić się w grę zwaną liczeniem. Polegało to na wymienianiu przez uczestników kolejnych liczb. Kto się pomylił, otrzymywał policzek. „Ogólny śmiech i gwar zakończył zabawę, zanim jeszcze doliczono do tysiąca”. 

Adam Mickiewicz "Dziady"

Bal u Senatora to jedna ze scen w III części Dziadów Mickiewicza. Jedna z dam wyśmiewa sposób poruszania się Nowosilcowa w tańcu, a jemu samemu prawi komplementy. Młody człowiek stwierdza, że Senator „Wczora mordował, tańczy dziś (...) Skacze w klatce jak ryś”. Dama potwierdza, że „Wczora mordował i katował, / I tyle krwi niewinnej wylał; / Patrz, dzisiaj on pazury schował / I będzie się przymilał”. W czasie tańca z Gubernatorową Senator oświadcza, że chce poznać piękną żonę i córkę zazdrosnego Starosty.

Pyta Starostę o przyczyny nieobecności na balu obu dam. Ten oświadcza, że żonę ma tylko dla siebie, a córce sam dobierze towarzystwo. W rozmowie z Sowietnikiem zaś stwierdza, że „Po turmach siedzi młodzież nasza, / Nam każą iść na bal”. Oficer rosyjski mówi Bestużewowi: „Nie dziw, że nas tu przeklinają, / Wszak to już mija wiek, / jak z Moskwy w Polskę nasyłają / Samych łajdaków stek”. Po prawej stronie sali Justyn Pol , wskazując na Senatora, zwierza się, że pragnąłby wbić w jego brzuch nóż albo uderzyć w twarz.

Bestużew jednak twierdzi, że zabicie jednego łotra niczego nie zmieni, ale będzie za to powodem do zamknięcia uniwersytetów i prześladowania młodzieży. Pol zapytuje więc, „Czyż go to za nas nikt nie skarze? / Nikt się nie pomści?”. Ksiądz Piotr odpowiada, że Bóg. Nagle muzyka zmienia się, na dworze z daleka słychać grzmot. Za drzwiami rozlega się krzyk i na salę balową wbiega pani Rollison. Krzyczy, że jej syna wyrzucili oknem na bruk, grozi Senatorowi, że „Ja ciebie tu rozedrę, jak mój Jaś, na sztuki”.

Ksiądz pociesza nieszczęśliwą, że „twój syn raniony, lecz żyje”. Wdowa twierdzi, że zwłok nie widziała, ponieważ jest ślepa, ale czuła na kamieniach krew, a „tu jest kat jego”. Idzie w kierunku Senatora, ten ucieka, wdowa pada zemdlona. W tej samej chwili słychać uderzenie piorunu. Goście stwierdzają, że uderzył w sam róg domu uniwersytetu, w okno Doktora. Pelikan informuje, że Doktora zabił piorun, który go „w ostatnim pokoju wytropił, / Nic nie zepsuł i tylko ruble srebrne stopił”. Senator rozkazuje wynieść zemdloną, księdzu zezwala pójść do umierającego Rollisona. Scena ta zawierała ocenę społeczeństwa polskiego.

Honoriusz Balzac "Ojciec Goriot"

Bal u wicehrabiny Klary de Beauséant został opisany w Ojcu Goriot Balzaca. Pani domu stała na środku salonu, witając napływających gości. Przybyło ponad pięćset osób. „Wielki świat napływał tak rojnie”, że po chwili wszystkie sale pałacu były już pełne. „Najpiękniejsze kobiety Paryża ożywiały salon strojami i uśmiechami.

Najwykwintniejsi panowie ze dworu, ambasadorowie, ministrowie, ludzie najwykwintniejsi we wszelkim zakresie, krzyże, gwiazdy, wstęgi wszelkich kolorów, wszystko cisnęło się wokół wicehrabiny.

Orkiestra zapełniała tonami złocone stropy tego pałacu, który dla swej królowej zmienił się w pustynię”. Witano się kurtuazyjnie, lub z daleka wymieniano ukłony. Jedni grali w karty, inni tańczyli, przechadzali się lub raczyli przysmakami w bufecie. Około czwartej nad ranem salony zaczęły się przerzedzać. Niebawem umilkła i muzyka.

Pozytywizm

Bolesław Prus "Lalka"

Opisy balów zawierała także literatura pozytywizmu. W Lalce Prusa został wspomniany bal, który wydawał książę, a na który Wokulski dostał zaproszenie w ostatniej chwili. Obrażony afrontem, postanowił nie iść. Nie wytrzymał jednak i ukradkiem obserwował, ukryty za drzewem, książęcy pałac. „Na ulicy stało kilka karet, inne jeszcze zajeżdżały; ale już pierwsze piętro było oświetlone, muzyka grała, a w oknach od czasu do czasu migały cienie tańczących”. Także książę Bogusław Radziwiłł, by zdobyć Oleńkę Billewiczównę i olśnić ją przepychem, organizował w Taurogach wystawne bale i uczty.

Zobacz też : Bolesław Prus - "Lalka"

XX-lecie międzywojenne

W literaturze XX-lecia międzywojennego opis balu zawiera powieść MichaiłaBułhakowa pt. Mistrz i Małgorzata. Bal w Moskwie zorganizował Woland, a jego gospodynią miała być Małgorzata. Ubrana w pantofelki i z królewskim diademem we włosach miała witać gości. „Bal zwalił się na nią najpierw pod postacią jasności, a zarazem dźwięku i zapachu”. Kiedy weszła do sali, „Zwalił się na nią ryk trąb (...) Stupięćdziesięcioosobowa orkiestra grała poloneza”. Potem zaprowadzono ją na podest, do którego podchodzili, by królową powitać, zaproszeni. O północy pojawili się fałszerze, zdrajcy stanu, truciciele, mordercy i dzieciobójczynie, Kaligula, Mesalina i inni złoczyńcy. Kiedy przywitała się już ze wszystkimi, zaczęła przyglądać się tańcom. „Na zwierciadlanej posadzce nieprzebrane mnóstwo sczepionych ze sobą par wirując w jednym kierunku, zadziwiając zręcznością i gracją ruchów sunęło jak mur, który zamierza zmieść wszystko, cokolwiek znajdzie się na jego drodze.

Żywe atłasowe motyle nurkowały nad tańczącymi zastępami, z plafonów sypały się kwiaty”. Wszędzie panowała niewymuszona wesołość. W napełnionych szampanem basenach kąpały się pijane kobiety. „Pod kolumnami dzwoniły śmiechy, huczały jak jazz”. W pewnym momencie Małgorzacie wydało się, że gdzieś daleko zegar wybił północ. Słyszała też piejące koguty i dźwięki marsza. „Tłumy gości zaczęły zatracać człowieczy wygląd – wyfraczeni mężczyźni i kobiety obrócili się w proch, w nicość. Na oczach Małgorzaty rozpad ogarnął całą salę, napłynął zapach grobowca. Rozpadły się kolumny, pogasły światła, wszystko roztajało i nie było już żadnych fontann, kamelii ani tulipanów”. Sala zamieniła się z powrotem w salonik jubilerowej.

Stefan Żeromski "Przedwiośnie"

Żeromski opisał w Przedwiośniu bal dobroczynny w Odolanach, zorganizowany w intencji pomocy inwalidom wojennym. Kiedy nadszedł dzień zabawy, „Cała okolica dworska popadła w stan istnych drgawek”. Wszyscy szykowali się, by wypaść jak najkorzystniej. Kiedy Cezary Baryka wraz z towarzystwem przybył na miejsce, „Rżnięta orkiestra już odstawiała swoją sztukę i kilka par już tańczyło w pustej przestrzeni ogromnej sali balowej”. Cezary tańczył ze wszystkimi mieszkańcami Nawłoci, cały czas myśląc o tym, by zatańczyć z Laurą.

Zabawa trwała w najlepsze, kiedy przywieziono gospodarza, pana Storzana. Wzniósłszy toast za inwalidów wojennych, powrócił w swe zacisze. Po koncercie Wandy Okszyńskiej radosny nastrój powrócił. „Orkiestra zagrała. Tańczono. Cała wielka sala pełna teraz była par posuwających się tam i z powrotem do taktu shimmy. Później tańczono „barbarzyńskie” tańce: mazurka, oberka, krakowiaka. (...) Gwar się wzmagał, śmiech wszędzie brzmiał”. Cezary i ksiądz Anastazy, upiwszy się, po cichu bal opuścili. Słyszeli jeszcze daleko, jak „w pałacu muzyka grała i słychać było stamtąd gwar zabawy, który zdawał się wciąż jeszcze rozsadzać ten dom ogromny i spokojny”.

Julian Tuwim "Bal"

Także Tuwim w poemacie satyrycznym Bal w operze opisał beztroską, wręcz rozpustną zabawę elit rządzących w gmachu opery. Przed budynek „Zajeżdżają futra, fraki, / Lśniące laki, szapoklaki”. W szatni panuje tłok. „Admirały, generały, / Bojarowie, / Bambirały, grubasowie” oraz wielkie damy poprawiające przed lustrami makijaże zmierzali potem do wielkiej sali, skąd słychać było orkiestrę. „Ostro gra orkiestra-kiestra, / Z czterech rogów, czterech estrad / Pryska extra bluzgi grzmiące”. Tymczasem „Przy bufecie – żłopanina, / Parskanina, mlaskanina (...) A najgorzej przy kawiorze: / Tam – na zabój, tam – na noże (...) A nad wszystkim – pułk garsonów / Fruwa zmotoryzowany”. Potem pary spragnione „prędkiej miłości” umykają do pobliskich hotelików, „Potem znów ich diabli biorą”. Bal był dowodem całkowitego zaniku wszelkich wartości moralnych wśród sprawujących władzę.

Zobacz też : Julian Tuwim - biografia

Literatura współczesna

Agnieszka Osiecka "Niech żyje bal"

W czasach współczesnych niezwykle popularny stał się utwór Agnieszki Osieckiej pt. Niech żyje bal. Wiersz porusza problemy egzystencjalne i wychodzi z założenia, że „Życie, kochanie, trwa tyle co taniec, / fandango, bolero, bibop”. Jest „Bal to najdłuższy, na jaki nas proszą, / nie grają na bis, chociaż żal, / zanim więc serca upadłość ogłoszą - / na bal, marsz na bal!”.

Podmiot liryczny wychwala tę formę rozrywki, „bo to życie to bal jest nad bale, / niech żyje bal, / drugi raz nie zaproszą nas wcale, / orkiestra gra, / jeszcze tańczą i drzwi są otwarte, / dzień wart jest dnia / i to życie zachodu jest warte!”. Przesłanie tego pięknego utworu jest głęboko humanistyczne – należy wykorzystywać każdą chwilę i cieszyć się z istnienia.

Tagi: bal
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)