Wiem, co jem, i po co

Na śniadanie kawa i papieros, na obiad trzy batony, a wieczorem schabowy… Gdy twoja pociecha dorośnie, nie musi jadać w ten sposób.

fot. Edipresse
Dzieci uczą się bez ustanku, także wtedy, gdy tego nie chcemy. Maluch widzi, kiedy wsypujesz do herbaty trzy łyżeczki cukru lub jesz chipsy, popijając farbowanym napojem. I wyciąga wnioski. Cukier? OK. Chipsy? Dobre. To różowe z bąbelkami? Pycha. Rodzice przecież nie mogą się mylić!

Jednak już kilkulatek może poznawać zasady zdrowego jedzenia. Najlepiej, gdy uczy się ich w czasie codziennych posiłków czy zakupów z mamą, obserwując rodziców. Bo nawet najwspanialsze wykłady o witaminach w rzodkiewce albo buraczkach idą na marne, jeśli dziecko nie widzi warzyw także na twoim (a nie tylko własnym) talerzu. Spróbuj więc wprowadzać poniższe zasady w życie.

Posiłki to przyjemność
I warto je celebrować. Nie namawiamy cię, byś jadła „bułkę przez bibułkę” i kazała rodzinie przebierać się do kolacji. Chodzi raczej o to, by dziecko wiedziało, że je się spokojnie, a nie w biegu, przy stole, a nie na sofie przed telewizorem, z talerza, a nie z plastikowego pojemnika. I że miło jest wtedy pogadać o tym, co się zdarzyło w ciągu dnia.

Liczy się różnorodność
Jeśli w poniedziałek były ziemniaki, we wtorek zaserwuj kaszę gryczaną, w środę makaron itd. Korzystaj z rozmaitych składników i przyrządzaj je na różne sposoby. Dzięki temu malec będzie wiedział, że możliwości nie kończą się na zestawie: rosół na zmianę z ogórkową, schabowy lub mielony, ziemniaki.

Warzywa powinny często gościć w menu
Nawet kilka razy dziennie. A jeśli dziecko ich nie lubi? Spróbuj mu je przemycać w naleśnikach, pastach, sosach. Nie ograniczaj się do marchewki, pietruszki, cebuli i pomidorów. Może twoja pociecha polubi patisona albo brokuły? Szykuj jarzyny w rozmaitych konfiguracjach: por z kawałkami jabłka smakuje inaczej niż np. por z ogórkiem kiszonym.

Mądrych zakupów można się nauczyć
Nie kupuj byle czego: napojów, które owocowe są tylko z nazwy, udawanego razowca, który ciemny kolor zawdzięcza karmelowi, przesłodzonych jogurtów ze sztucznymi dodatkami itp. Czytaj etykietki i nie daj się nabrać! Staraj się wybierać produkty naturalne lub w małym stopniu przetworzone. Niech maluch poznaje bogactwo smaków prawdziwego jedzenia, a nie namiastek w ładnych opakowaniach.
Jak powrócić do pracy po urlopie macierzyńskim?

Zmuszanie do jedzenia przynosi więcej strat niż pożytku
Nie nakłaniaj dziecka do jedzenia więcej, niż może. Każdy z nas ma taką naturalną kontrolkę, która podczas posiłku daje sygnał „wystarczy”. Ale łatwo ją zepsuć, jeśli nie zaufamy naturalnemu apetytowi dziecka! Przecież twoja pociecha nie zawsze będzie miała okazję do tego, by wybiegać nadmiar kalorii. A stąd już tylko krok do nadwagi.

„Zdrowe” nie znaczy wcale „nudne”
Spróbuj to dziecku udowodnić! Staraj się układać jedzenie na talerzu tak, aby tworzyło apetyczną kompozycję. Z owoców czy warzyw można zrobić kolorową sałatkę, pyszny koktajl (ze słomką), jeża, szaszłyk, koreczki itp. Wciągaj również malucha do pomocy w kuchni i pokaż mu, że szykowanie posiłków to frajda. Zróbcie sobie wąsy ze szczypiorku i nie traktujcie kucharzenia zbyt poważnie. Nadawajcie zwykłym potrawom własne nazwy, doróbcie kanapkom oczy, ułóżcie z warzyw kwiatek...

Dobre nawyki łatwiej wyrobić w dzieciństwie
I dlatego nie przyzwyczajaj dziecka np. do jedzenia w restauracjach z fast foodami. Nie zabieraj go tam z okazji pierwszego dnia w przedszkolu, nie urządzaj tam urodzin. Specom od marketingu właśnie o to chodzi: by takie bary kojarzyły się dzieciom z miłymi chwilami. Nie daj się zwariować. Wydawać tam przyjęcie to jak robić zakupy na wykwitną kolację w sklepie na stacji benzynowej. Malec i tak zetknie się z bezwartościowym jedzeniem – ale ty nie musisz przykładać do tego ręki. A im później to nastąpi, tym większe szanse, że takie posiłki nie będą mu smakowały.

Warto pokazywać dziecku, co to znaczy mieć dystans do reklam
To trudne, gdyż wszyscy czasami im ulegamy. Ale trzeba próbować. Demaskuj marketingowe chwyty i slogany, przekręcając hasła w zabawie („Mądre dzieci jedzą tylko karmę dla psów”, „Numer jeden w Polsce: zupa ze starych opon”). I sama oczywiście staraj się wrzucać do koszyka to, czego naprawdę potrzebujesz.

Tekst: Beata Turska
Konsultacja: dr n. med. Anna Zmarzły, Wojewódzki Szpital Specjalistyczny im. J. Gromkowskiego we Wrocławiu. Pracuje z dziećmi z niedożywieniem, nadwagą, zaburzeniami odżywiania.
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)